Mijają dwa lata od czasu, gdy rząd zgotował rewolucję na rynku leków. Jaki jest jej efekt?
Obowiązująca od 2012 r. ustawa refundacyjna zamiast zmniejszyć wydatki pacjentów na leki i poprawić ich dostępność, tak jak obiecywało Ministerstwo Zdrowia, przyniosła odwrotny efekt.
Za to NFZ zaoszczędził już ok. 3 mld zł. Najpierw w 2012 r. nie wydał na dopłaty dla chorych 1,8 mld zł. A firma IMS Health zajmująca się monitorowaniem rynku leków oszacowała wstępnie, że w 2013 r. zaoszczędzi 1,2 mld zł.
Stabilnie w NFZ
– Pieniądze niewydane na refundację w 2013 r. są znacznie mniejsze niż w 2012 r. Świadczy to o tym, że NFZ dopłacił chorym więcej do leków, a sytuacja finansowa płatnika jest stabilna – komentuje wydatki Funduszu Agnieszka Pachciarz, była prezes NFZ.
Z kolei IMS Health podał jeszcze w październiku, że do leków refundowanych chorzy dopłacali w 2013 r. średnio nawet 35 proc. ich ceny. W porównaniu z 2012 r. jest to nieco mniej. Wówczas dopłaty chorych kształtowały się na poziomie 38 proc.
Poprawiła się nieco sytuacja cukrzyków. Do refundacji trafiły bowiem analogi długo działających insulin.
Gorzej u chorych
– Do leków i testów refundowanych stosowanych w cukrzycy typu I i II w 2012 r. pacjenci dopłacali ponad 40 proc. – mówi Ewa Borek, prezes fundacji My Pacjenci. Z analiz fundacji wynika bowiem, że było to o prawie 17 proc. więcej niż w 2011 r.
W minionym roku podrożały jednak leki dla alergików, osób chorych psychicznie czy też cierpiących na wrzody.
Ustawa refundacyjna pogorszyła też dostęp do leczenia farmakologicznego pacjentom z nowotworami. Tragiczny w skutkach może być dla nich art. 70 ustawy. Uniemożliwił on lekarzom składanie do NFZ wniosków o refundację innowacyjnych leków dla indywidualnych pacjentów, którym nie pomagają już żadne inne. Chodzi o te, które nie zdążyły trafić na listę refundacyjną, ale są zarejestrowane na terenie UE.
Prawnicy podkreślają, że pacjenci w ogólnym rozrachunku stracili przez ustawę refundacyjną. Między innymi dlatego, że minister zdrowia publikuje wykazy refundacyjne co dwa miesiące.
Częste zmiany
– Ciągła karuzela tych zmian powoduje, że chorzy są zaskakiwani wzrostami dopłat do swojego leku. Często bywa niedostępny w aptece albo zawiera inne substancje niż te, których pacjent potrzebuje – mówi Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat z kancelarii Baker & MacKenzie. Jej zdaniem błąd ustawy polega też na tym, że ustawiła medykamenty na liście w grupy zawierające leki niezamienialne w aptece. Dopłatę pacjentów do wszystkich leków z grupy wyznacza farmaceutyk spośród nich najtańszy, często o innym składzie niż ten, którego potrzebuje pacjent.
– Jeśli nie ma go w aptece, chory, aby się leczyć bez dużej dopłaty, musi wrócić do lekarza po nową receptę, bo aptekarz nie może zamieniać leków o różnym składzie – dodaje Paulina Kieszkowska-Knapik.
Pacjenci często są zmuszeni kupować leki bez jakiejkolwiek refundacji. Lekarze w porównaniu z 2011 r. przepisują coraz więcej leków na 100 proc.
– A później efekty obserwujemy na oddziałach szpitalnych, na które trafiają np. chorzy na cukrzycę z powikłaniami. Są to głównie emeryci i renciści, którzy wstydzą się przyznać, że nie kupili leków, bo ich na to nie stać – mówi Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Ograniczone możliwości
Lekarze widzą jeszcze inne błędy przepisów refundacyjnych. Zgodnie z nimi pacjent ma prawo do refundacji leku tylko w takich schorzeniach, które wskazał producent w dokumentach rejestracyjnych.
– Tymczasem wiedza medyczna idzie znacznie dalej i często okazuje się, że lekiem zarejestrowanym kilka lat temu można leczyć wiele innych schorzeń. Tyle że ustawa nie pozwala na refundację w tych przypadkach – tłumaczy Maciej Hamankiewicz.