Dwa dni i dwa krwawe ataki w mazowieckich szkołach. Do tego u jednego ze sprawców plecak z materiałami wybuchowymi i seria zatrzymań nastolatków. To brzmi bardziej jak doniesienia zza oceanu a nie polska rzeczywistość. Czy jako ekspert od bezpieczeństwa jest pan tym zaskoczony?
Nie jestem tym zaskoczony, te ataki były nieuniknione. Pamiętamy zbrodnię na Uniwersytecie Warszawskim w maju 2025 r., gdzie zamordowano siekierą pracownicę uczelni. Rozpoczęła się wtedy dyskusja na temat bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej i ewentualnego wprowadzenia zakazu noszenia noży. Minęło półtora roku i jesteśmy w tym samym punkcie. Nic się nie zmieniło. Zatem spodziewałem się, że do tego typu krwawych zdarzeń dojdzie, co zresztą zapowiadałem na łamach „Rzeczpospolitej” w maju ubiegłego roku. Wskazywałem, że czeka nas scenariusz amerykański, z tym zastrzeżeniem, że narzędziem zbrodni będą noże, a nie broń palna. Niestety te przewidywania się sprawdzają.
Czytaj więcej
Już pół roku temu szef ABW alarmował o zagrożeniu radykalizacji młodzieży. – Coraz częściej źródłem radykalizacji jest zanurzenie młodych ludzi w ś...
Freak fighty, challenge i gaming – to według premiera przyczyna ataków w polskich szkołach. Jarosław Kaczyński twierdzi, że mogą one być elementem rosyjskich działań hybrydowych. Co pan o tym sądzi?
Obaj politycy mają rację. Elementy, które wymienia Donald Tusk są niezwykle ważne, ale bezpośrednim wyzwalaczem ataków są te działania, o których mówi Jarosław Kaczyński. Nie mamy na to dowodów, ale najważniejszą hipotezą jest inspiracja ataków w szkołach przez wrogie państwa, w tym wypadku Rosję czy Białoruś. Wiele wskazuje na to, że są one elementem trwającej wojny hybrydowej. Uważam, że wrogie służby bardzo tanimi i prostymi środkami osiągnęły sukces: panika i brak zaufania społecznego do państwa. To powszechne poczucie zagrożenia już jest wykorzystywane przez Rosję. Kolejne konta już powielają dezinformację o atakach, potęgując strach. To jest porażka naszego państwa.
Eksperci mówią o radykalizacji młodzieży, która może leżeć u podstaw ostatnich krwawych wydarzeń. Dodają do tego wpływ mediów społecznościowych na psychikę młodego człowieka i mamy gotowy przepis na tego typu ataki. Czy podziela pan tę uproszczoną diagnozę?
W pełni się z tym zgadzam. Radykalizacja postaw młodych ludzi jest obserwowana od lat. Do tego dodać należy brak empatii wśród młodzieży, frustrację, odrzucenie, poczucie krzywdy i brak zdrowych relacji w rodzinie. To wszystko powoduje, że do masakry potrzeba tylko drobnego wyzwalacza. A takim zapalnikiem może być chociażby internetowy challenge czy podszepty innych osób, niewykluczone, że działających na zlecenie obcego wywiadu. W latach 90. zagrożeniem był bandyta, który miał na szyi złoty łańcuch i wyróżniał się muskularną sylwetką. Dziś zagrożeniem jest drobnej postury chłopiec w kapturze, który ma w kieszeni nóż.
W sieci pojawiły się doniesienia o przygotowywanym „krwawym piątku”, który miałby nastąpić w szkołach. Wśród części rodziców wywołało to panikę. Nie chcą posyłać swoich dzieci do szkół. Część placówek zdecydowała o zamknięciu w piątek. Co pan sądzi o takiej reakcji społeczeństwa?
To jest panika, która pokazuje, że działania państwa i komunikaty służb nie przekonują Polaków. Jakie będą tego skutki? Rosnące poczucie zagrożenia i niestety pojawienie się naśladowców, kolejne ataki. Taka reakcja społeczna jest bardzo niebezpieczna. Tym bardziej, że nie ma na nią żadnej odpowiedzi. Nie prowadzimy poważnej debaty na temat bezpieczeństwa, nie ma żadnego pomysłu na budowę systemu. Są tylko przepychanki polityków i działania reakcyjne.
W odpowiedzi na ataki rządzący zapowiedzieli codzienne patrole policji w szkołach. Policja przeprowadziła już tysiące kontroli w szkołach. Co pan sądzi o tych działaniach? Czy są one właściwe?
Katastrofa. Osoba odpowiedzialna za te decyzje nie zaliczyłaby przedmiotu na moich zajęciach. Brakuje tylko, żeby te patrole dostały pochodnie i halabardy. Idealnie dopełniłoby to ten głęboko średniowieczny klimat straży miejskiej z XIV wieku, która wychodzi na patrol dopiero wtedy, gdy cały rynek zdążył już spłonąć. Nie da się przypilnować każdej szkoły. Jeżeli okazałoby się, że wysyłane są przesyłki z niebezpiecznymi substancjami, to policjanci będą pilnowali każdego paczkomatu w Polsce? Cały nasz „nowoczesny” system bezpieczeństwa sprowadza się do reaktywnego miotania przemęczonymi policjantami po fakcie. A pamiętajmy, że w policji mamy ogromne braki kadrowe. Za jakiś tydzień ci funkcjonariusze będą musieli odpocząć i patrole znikną spod większości szkół. Jest to zatem niedoskonałe, doraźne rozwiązanie.
Czytaj więcej
– Platformy cyfrowe wychowują młodzież – mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz. Ekspert w rozmowie z „Rz" przywołuje określenie, którego używa FBI: „nihili...
Jakie rozwiązania należy wprowadzić, żeby skutecznie przeciwdziałać tego typu zdarzeniom i minimalizować ich ewentualne skutki?
Przede wszystkim musimy zbudować system efektywnego zbierania informacji o zagrożeniu. Gdzie jej szukać? W głównej mierze w internecie, na forach społecznościowych, na zamkniętych grupach, w komunikatorach. Potem należy łączyć te informacje, analizować je i podejmować działania wyprzedzające. Napastników można bardzo łatwo sprofilować. Są to w 99 proc. młodzi mężczyźni, o określonych zainteresowaniach, określonej aktywności w konkretnych mediach społecznościowych. Grają w określone gry. Powinniśmy monitorować właśnie tego typu osoby. A takiego monitoringu niestety nie ma. Żaden dyrektor szkoły w Polsce nie otrzymał informacji wyprzedzającej o tym, że w danej szkole jest uczeń wykazujący pewne zaburzenia i należy go objąć opieką psychologiczną i uważną obserwacją.
Powinniśmy wiedzieć, że młody człowiek zamierza dokonać ataku, zanim weźmie nóż do ręki, czy włoży go do szkolnego plecaka. To jest do zrobienia, pod warunkiem, że będziemy mieli profesjonalną kadrę funkcjonariuszy, a nie, jak jest od lat, z klucza politycznego i towarzyskiego.
Czy spodziewa się pan, że tego typu krwawych ataków w szkołach czy w innych placówkach publicznych będzie więcej w najbliższym czasie?
Spodziewam się, że będzie ich więcej. Wszystko wskazuje na to, że będą kolejni naśladowcy i takie ataki się powtórzą. Niestety nierozsądne działania rządzących nie przeciwdziałają temu.
Czytaj więcej
Informacje mówiące o tym, że trzy wydarzenia, z którymi mieliśmy do czynienia, były ze sobą powiązane, nie znajdują potwierdzenia w faktach - powie...
Co ma zatem zrobić czytelnik „Rzeczpospolitej”, który słyszy takie zapowiedzi z ust eksperta?
Mimo wszystko nie możemy ulegać nastrojowi paniki. Musimy być czujni i uważni. Komunikujmy nasze spostrzeżenia. Nieletni w masce, młody człowiek niosący podejrzane przedmioty, wrzucający coś przez okno do szkoły. O tym policja musi wiedzieć i nie wahajmy się informować o tym służb.
dr hab. Tomasz Safjański jest profesorem Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, zastępcą dyrektora Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym, byłym dyrektorem krajowego biura Interpolu