Policja miała prawo wejść do Pałacu Prezydenta. Skazani nie musieli czekać w domach

Eksperci podkreślają, że policja miała prawo wejść do Pałacu Prezydenckiego, a także zatrzymać tam Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Skazani jednak nie mają obowiązku czekać na nią we własnych domach.

Aktualizacja: 11.01.2024 14:23 Publikacja: 11.01.2024 03:00

Skazani Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik przed Pałacem Prezydenckim

Skazani Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik przed Pałacem Prezydenckim

Foto: PAP/Marcin Obara

Dyskusja o okolicznościach zatrzymania prawomocnie skazanych polityków, zaogniła polityczny spór. Zdaniem ekspertów zarzuty, jakoby policja nie miała prawa wejść do Pałacu Prezydenckiego – gdzie dokonano będących już tylko kwestią czasu zatrzymań Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – są absurdalne.

W oczekiwaniu na policję, można wychodzić z domu

Jak przypomina dr Wojciech Górowski, obecnie obowiązujące przepisy - zmienione od 1 stycznia ubiegłego roku - nakazują natychmiastowe doprowadzenie skazanego do więzienia. Wcześniej większość z nich, oczywiście oprócz sprawców najbardziej niebezpiecznych przestępstw, otrzymywało wezwanie do stawienia się do obycia kary. Teraz doprowadzony przez policję musi zostać każdy. - Nie zmienia to jednak faktu, że żaden ze skazanych prawomocnym wyrokiem, mających świadomość, że pójdzie do więzienia, nie ma prawnego obowiązku oczekiwania na policję w domu. Może przebywać gdziekolwiek zechce – zauważa karnista.

Z kolei dr hab. Tomasz Safjański - profesor ucz. i oficer policji w stanie spoczynku – przypomina, że w świetle przepisów ani pałac, ani zajmowana przez głowę państwa kancelaria nie są miejscami uprzywilejowanymi. Czyli takimi, w których policja nie mogłaby zatrzymać osób nieobjętych immunitetem, lub nie miałaby prawa zastosować wobec nich środków przymusu bezpośredniego.

Czytaj więcej

Sprawa Kamińskiego i Wąsika. Giertych: Prezydent popełnia przestępstwo

Ekspert zaznacza jednak, że w praktyce powinna ona dochować w takich miejscach stuprocentowej, należytej staranności działania. - To znaczy: trudno sobie wyobrazić, że policja wejdzie na teren Pałacu i dokona zatrzymania bez poinformowania szefa Kancelarii Prezydenta RP, czy będzie taranować bramę wjazdową. Wszelkie działania Policji powinny być skoordynowane w tym zakresie z SOP – wskazuje prof. Safjański.

Tak samo uważa Piotr Caliński, prawnik i były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. W jego opinii pełniący służbę w pałacu funkcjonariusze SOP powinni umożliwić policji wykonywanie obowiązków służbowych.

- Co więcej, policja po ośmiu latach znów stała się egzekutorem prawa; przywrócono jej niezależność od czynników politycznych. Kiedy zapada prawomocny wyrok skazujący, niebudzący żadnych wątpliwości, realizuje ona polecenie sądu, zgodnie z ustawą, której przepisy mówią o natychmiastowym doprowadzeniu skazanego – tłumaczy ekspert. I dodaje: - To politycy obecnej opozycji próbują dobudować do tej sytuacji okoliczności, pozwalające jej na stworzenie kolejnego mitu. -

Skazani mogą przebywać z prezydentem? 

Zarzuty, jakoby policja nie przedstawiła przy zatrzymaniu rzekomo potrzebnych do tego dokumentów będących podstawą jej działania, Piotr Caliński również uważa za absurdalny. - Dokumentami były legitymacje służbowe funkcjonariuszy i plakietki z ich nazwiskami. Nie noszą ze sobą teczek z dokumentami, kiedy dokonują na służbie kilku zatrzymań – wyjaśnia. - Mam też nadzieję, że mieli przy sobie kamerki nasobne, bo gdybym sam był szefem kierującym ich do tego typu zatrzymania, poleciłbym je włączyć w momencie przekroczenia progu Pałacu Prezydenckiego – dodaje. Zastrzega jednak, że takich urządzeń jest w obiegu relatywnie mało.

Inną kwestią, którą specjaliście również oceniają jednoznacznie, jest sama obecność skazanych polityków w otoczeniu prezydenta. - SOP powinien sprawdzić, czy osoba będąca gościem prezydenta, nie jest poszukiwana przez Policję – tłumaczy prof. Safjański. Zaznacza jednak, że sytuacja, jaka rozegrała się w pałacu była niestandardowa. - Żadne znane mi programy szkoleń czy współpracy na linii SOP-Policja nie przewidywały scenariusza zdarzeń, jakich byliśmy świadkami we wtorek – przyznaje ekspert.

Czytaj więcej

Izba Pracy SN podjęła decyzję ws. mandatu Mariusza Kamińskiego

Podobne zdanie ma Piotr Caliński. - W BOR obowiązywała praktyka chronienia prezydenta poprzez niewpuszczanie do Pałacu osób niepożądanych. A za takie uznawano wszystkie skazane wyrokami sądów. Moim zdaniem SOP powinien zachować się podobnie i nie dopuścić do sytuacji, w której przestępcy mogli znaleźć się w otoczeniu prezydenta – uważa.

W świetle kamer nie ma mowy o ukrywaniu  

Pomimo krytyki pod adresem Andrzeja Dudy, zarzuty jakoby miał on „ukrywać” ułaskawionych wcześniej polityków, również wydają się jedynie polityczną grą. - Nie sposób uznać, jakoby prezydent popełnił przestępstwo poplecznictwa, opisane w kodeksie karnym, które polega na utrudnianiu lub udaremnianiu postępowania karnego, albo ukrywaniu sprawcy – tłumaczy dr Wojciech Górowski. I przypomina, że w tym przypadku powszechnie wiadomo było, gdzie przebywają Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik.

Zawody prawnicze
Korneluk uchyla polecenie Święczkowskiego ws. owoców zatrutego drzewa
Zdrowie
Mec. Daniłowicz: Zły stan zdrowia myśliwych nie jest przyczyną wypadków na polowaniach
Nieruchomości
Odszkodowanie dla Agnes Trawny za ziemię na Mazurach. Będzie apelacja
Sądy i trybunały
Wymiana prezesów sądów na Śląsku i w Zagłębiu. Nie wszędzie Bodnar dostał zgodę
Sądy i trybunały
Rośnie lawina skarg kasacyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego