- Kancelaria doniosła mi, że moje zgłoszenie otrzymała, ale decyzji jeszcze nie podjęła. Ja sama obawiam się, że moja misja w KPRP może być nieco karkołomna - mówi Onetowi prof. Rakowska-Trela.

Profesor twierdzi, że chętnie podejmie się wyzwania. Wątpi jednak w to, jak długo pozostałaby na stanowisku, bo jej cele są konkretne.

Czytaj także: Kinga Duda została doradczynią społeczną Andrzeja Dudy

- Chcę "nawrócić" prezydenta na drogę przestrzegania konstytucji. Obawiam się jednak, że moje wartości i zasady mogą nieco się różnić od tych wyznawanych i stosowanych w Pałacu Prezydenckim - wskazuje prof. Rakowska-Trela. - Dlatego zadanie, które chciałabym wypełnić w KPRP jako doradca społeczny z góry określić mogę jako nieco karkołomne - stwierdza.

Rakowska-Trela uważa, że cała ta sytuacja jest nieco niesmaczna i trudna do wyjaśnienia.

Podkreśla, że potrzebne są formalne procedury i wymagania, jakie należy spełnić, by zostać doradcą społecznym prezydenta. - (...) nie może być tak, że prezydent powołuje sobie każdego, kogo chce - powiedziała prof. Rakowska-Trela.