Jeszcze niedawno największym zagrożeniem dla tajemnicy adwokackiej była ludzka nieuwaga. Dziś ryzyko jest cichsze. Nie ma twarzy, nie ma głosu, a co więcej – nie ma nawet złych intencji. Ma za to interfejs. Wielu prawników sięga po narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. Nie chodzi już o wyszukiwarki czy systemy informacji prawnej, które stały się oczywistym elementem pracy. Coraz częściej korzystamy z rozwiązań, które analizują, porządkują i współtworzą treść. AI systematyzuje notatki, podpowiada konstrukcje pism, w krótkim czasie streszcza obszerne akta. Ponadto przyspiesza pracę, obniża koszty i daje poczucie panowania nad nadmiarem informacji. To wrażenie bywa jednak złudne, zwłaszcza tam, gdzie wygoda prawnika styka się z bezpieczeństwem klienta.