Nawet specjaliści IT, traktowani jako elita rynku pracy ze względu na wysokość zarobków i wybór ofert zatrudnienia, dostrzegają oznaki nadchodzącego kryzysu i przygotowują się na jego przyjście – dowodzi badanie przeprowadzone dla firmy doradztwa technologicznego DataArt. Jego wyniki „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza.

Aż 44 proc. uczestników tego badania, które w październiku br. objęło 600 pracowników branży IT (głównie programistów), przyznaje, że już odczuli pogorszenie swojej sytuacji finansowej w ostatnich sześciu miesiącach. Aż 12 proc. mówi o jej znacznym pogorszeniu.

Zadowoleni pesymiści

Co prawda aż ośmiu na dziesięciu badanych specjalistów jest zadowolonych ze swoich zarobków (połowa z nich nawet bardzo), to tylko niespełna co czwarty z ankietowanych zauważył poprawę swoich finansów w minionym półroczu, zwykle zresztą nieznaczną. Niewiele optymizmu jest też w oczekiwaniach na przyszłość; poprawy swojej sytuacji materialnej w kolejnych sześciu miesiącach spodziewa się tylko 22 proc. ankietowanych programistów.

Czytaj więcej

Firmy chcą zwalniać, a pracownicy to widzą

Pozostali przewidują, że będzie ona w najlepszym razie taka sama jak obecnie, a 38 proc. liczy się wręcz z pogorszeniem stanu swoich finansów. Jak przyznaje Ryszard Permus, prezes DataArt, te wyniki mogą wydawać się zaskakujące, gdyż branża IT do tej pory kojarzyła się z wysokimi zarobkami i możliwością łatwej zmiany pracy na lepszą.

Potwierdzają to zresztą statystyki dotyczące ofert zatrudnienia, zapotrzebowania na specjalistów czy wynagrodzeń. Według najnowszych danych GUS średnie zarobki w sektorze Informacja i komunikacja, do którego zalicza się branża IT, przekraczały we wrześniu tego roku 11,3 tys. Oznacza to, że były prawie o 13 proc. wyższe niż rok wcześniej i 1,7 razy wyższe niż średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw.

Ponad połowa badanych specjalistów IT dostała też w tym roku podwyżkę, a kolejne 31 proc. ma zapewnienie pracodawcy, że ich płaca wzrośnie jeszcze w tym roku. Jak jednak zauważa Ryszard Permus, być może skala podwyżki nie dorównała uszczerbkowi w portfelu w wyniku dwucyfrowej inflacji lub podwojeniu raty kredytu. Tymczasem ponad sześciu na dziesięciu badanych ma jakieś zobowiązania kredytowe, w tym co piąty – kredyt hipoteczny

Ciężar kredytów

Konrad Weiske, wiceprezes Organizacji Pracodawców Usług IT SoDA i prezes Spyrosoft, zwraca uwagę, że o ile wysoka inflacja tak mocno nie dotyka branży IT, gdzie zarobki kilkukrotnie przebijają krajową średnią, to dużym wyzwaniem dla pracowników, a w rezultacie także dla pracodawców, jest podwyżka stóp procentowych i rosnące raty kredytów. Nic więc dziwnego, że siedmiu na dziesięciu z badanych specjalistów uważa, że pracodawca powinien podwyższyć wynagrodzenie przynajmniej o wysokość inflacji. W przeciwnym razie ryzykuje utratę pracownika.

Czytaj więcej

Nowe technologie nie zabiorą pracy, ale wymuszą zmiany kompetencji

Według analizy agencji zatrudnienia Adecco i Job Market Insights we wrześniu br., podobnie jak w sierpniu, specjaliści IT mieli do wyboru w internecie prawie 56 tys. ofert pracy, o 38 proc. więcej niż rok wcześniej. W październikowym badaniu GUS ponad połowa firm IT wskazywała niedobór wykwalifikowanych pracowników jako barierę w swej działalności. Zdaniem Ryszarda Permusa niedobór doświadczonych specjalistów to stan, który prędko się nie zmieni. 52 proc. uczestników badania uważa zresztą, że ich sektor mniej ucierpi przez potencjalny kryzys niż pozostałe branże.

Jednak aż 61 proc. specjalistów IT obawia się skutków kryzysu i szykuje się na jego nadejście. Ponad czterech na dziesięciu stara się więcej oszczędzać, co drugi ogranicza wydatki na rozrywkę, a 39 proc. rezygnuje z mniej potrzebnych usług. – Branża IT, jak każda inna, funkcjonuje w systemie naczyń połączonych a potencjalny kryzys to czas, w którym zarządy firm przyglądają się każdej wydawanej złotówce lub dolarowi – przypomina prezes DataArt.

Zmiana trendu

Paweł Pustelnik, dyrektor zarządzający Future Processing i wiceprezes SoDA, przyznaje, że także na rynku IT zaczyna być odczuwalne schłodzenie koniunktury. O ile jeszcze do lata tego roku branża szybko się rozwijała, a firmy programistyczne z trudem nadążały z realizacją kolejnych projektów, o tyle teraz klienci zaczynają oszczędzać i sporo projektów się kończy. Widać to szczególnie na rynku technologicznych start-upów mocno uzależnionych od zewnętrznego finansowania, którym coraz trudniej o nowe fundusze. Start-upowe projekty przechodzą teraz okres weryfikacji, który nierzadko kończy się decyzją o wstrzymaniu dalszego finansowania.

– Rynek stał się bardzo zmienny. Wprawdzie wciąż napływają nowe projekty, ale zapytań jest mniej i panuje duża niepewność co do ryzyka głębszego kryzysu – ocenia szef Future Processing. W rezultacie w spółkach IT przybywa specjalistów „na ławce rezerwowych”, którzy po zakończeniu projektu muszą poczekać na kolejny. Jeszcze przed kilkoma miesiącami taka sytuacja była nie do pomyślenia. Powraca więc zjawisko wypożyczania sobie dostępnych specjalistów, co pomaga utrzymać zespół.

Zdaniem Pustelnika tę zmianę trendu odczuwają nie tylko menedżerowie, ale także profesjonaliści z branży IT. – Po wakacjach wyraźnie wyhamowała rotacja pracowników. Ludzie nie dostają już tak wielu ofert pracy, jak wcześniej, gdy dobijali się do nich rekruterzy. Wyhamowały też wynagrodzenia – ocenia wiceprezes SoDA. Zwraca też uwagę, że na monitorowanych przez organizację branżowych portalach maleje liczba ogłoszeń o pracę dla specjalistów IT.