Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są wyzwania związane z masową produkcją treści generowanych przez sztuczną inteligencję w firmach.
- Na czym polega „workslop”
- Jakie są finansowe i społeczne konsekwencje obiegu treści niskiej jakości stworzonych przez AI.
- Dlaczego to zjawisko stanowi problem menedżerski, a nie technologiczny.
Korzystanie z narzędzi i systemów AI pozwala zaoszczędzić średnio od jednej do siedmiu godzin tygodniowo, jak wynika z badania Workday, platformy HR, które jesienią ub.r. objęło 3,2 tys. pracowników w Ameryce Północnej, Azji i w Europie. Jednak faktyczny wzrost produktywności wynikający z używania AI jest często dużo mniejszy, niż sugeruje wykazana w badaniu oszczędność czasu, gdyż pracownicy muszą poświęcić nawet kilka godzin tygodniowo na sprawdzenie i skorygowanie wadliwych treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Jak ocenia raport Workday, te korekty i weryfikacje zajmują około 37 proc. czasu zaoszczędzonego dzięki AI – niekiedy nawet do sześciu godzin tygodniowo.
Błyskotliwa pustka
Okazało się, że jedynie 14 proc. pracowników korzystających z GenAI regularnie osiąga dzięki niej wyraźnie pozytywne wyniki pracy. Pozostałe 86 proc. tkwi w cyklu, w którym sztuczna inteligencja pomaga wprawdzie zaoszczędzić czas na początkowym etapie pracy, ale potem wymusza dodatkową pracę nad weryfikacją i przerabianiem treści wygenerowanej przez AI.
Mimo to, coraz większym wyzwaniem staje się tzw. workslop – termin stworzony przez naukowców z Social Media Lab i BetterUp Labs na Uniwersytecie Stanforda, by opisać wykorzystywane w firmach treści generowane przez AI, które tylko pozorują wysoką jakość. Jak wyjaśniają badacze, workslop podszywa się pod dobrą pracę, podczas gdy brakuje mu istotnej treści, by sensownie posunąć naprzód wykonywane zadanie. Przykładem workslopu jest bardzo poprawnie sformułowany mail bez konkretnych informacji, albo 40-stronicowy raport napisany kwiecistym stylem, lecz nic nie wnoszący. Wygenerowany przez AI workslop często nie zawiera konkretnego kontekstu, odniesień do wewnętrznej wiedzy firmy i jest na tyle generyczny, że można go dopasować do każdej firmy i branży.
Czytaj więcej
Sztuczna inteligencja nie tylko ułatwia pracę i naukę, ale też zmienia sposób, w jaki myślimy. Naukowcy i nauczyciele ostrzegają, że rosnąca zależn...
W tej sytuacji można go uznać za „profesjonalną” wersję tzw. AI slop (z ang. pomyje), czyli masowo produkowanych słabej jakości, generycznych treści, w tym tekstów czy materiałów wideo, które zalewają media społecznościowe i wyszukiwarki internetowe.
Problem menedżerski
Według niedawnego sondażu BetterUp i Uniwersytetu Stanforda, aż 40 proc. spośród ponad 1,1 tys. badanych pracowników umysłowych w USA, w tym specjalistów i menedżerów, dostało w ciągu ostatniego miesiąca workslop stworzony przez AI. Najczęściej były to materiały przesyłane między współpracownikami, ale generyczne treści AI krążą też między podwładnymi i szefami.
Jak podkreślają autorzy badania, workslop obniża produktywność i generuje w firmach określony koszt szacowany na 186 dol. miesięcznie na osobę. Pracownicy, którym przesłano takie treści poświęcają średnio 2 godziny na ich uporządkowanie – w tym wyjaśnienie, co nadawca miał na myśli, skorygowanie czy przeredagowanie workslopu.
Do tego dochodzi koszt psychologiczny i społeczny, bo co druga osoba narażona na workslop ocenia negatywnie jego nadawcę, w tym jego kreatywność, rzetelność i wiarygodność. W dodatku workslop obniża morale zespołu, jeśli osoby dbające o wysoką jakość swej pracy widzą, że ich koledzy bazujący na treściach generowanych przez AI są tak samo cenieni jak oni (a czasem nawet bardziej – za szybką pracę).
Zdaniem badaczy, workslop nie jest problemem technologicznym, a menedżerskim, który wynika z widocznej w wielu firmach presji na korzystanie z GenAI, bez zwracania większej uwagi na efektywność i jakość tego wykorzystania. Pracowników zachęca się, by produkowali więcej treści generowanych przez AI, a nie lepsze treści.
AI jak stażysta
41 proc. uczestników badania BetterUp i Stanforda wskazało, że kierownictwo ich firm zachęcało do korzystania ze sztucznej inteligencji bez udzielania szczegółowych instrukcji dotyczących tego, jak, kiedy i gdzie ją stosować. Ogólne zalecenia, by „korzystać z AI wszędzie” sprawiają, że sztuczna inteligencja jest używana również tam, gdzie nie dodaje żadnej wartości. Do tego dochodzi przeciążenie i wypalenie psychiczne wielu pracowników, którzy są wtedy bardziej skłonni, by potraktować AI jako pójście na skróty, a nie narzędzie pomagające w pracy.
Oznaką firmowego workslopu jest nagły wzrost liczby wewnętrznych dokumentów, raportów i emaili niepołączony z poprawą jakości działania czy postępem projektów.
Jak zaznaczają badacze ze Stanfordu i BetterUp, rozwiązaniem problemu workslop na pewno nie jest ograniczanie korzystania z AI. Warto natomiast traktować AI jak stażystę, którego pracę trzeba kontrolować i poprawiać. Potrzebne są też jasne zasady korzystania ze sztucznej inteligencji, które określą, gdzie można stosować AI, a które zadania wymagają oryginalnego i krytycznego myślenia człowieka.