Polska gospodarka cyfrowa rośnie dziś szybciej niż w wielu krajach Europy, a poziom adaptacji technologii wśród konsumentów i firm należy do najwyższych. Problem w tym, że właśnie kończy się etap „doganiania”, a zaczyna moment wymagający własnej strategii rozwoju.
Uczestnicy debaty „Cyfrowa gospodarka: trendy i inwestycje”, zorganizowanej podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, byli zgodni: jesteśmy w punkcie zwrotnym, w którym przewagi z ostatnich lat mogą przestać działać. – Polska jest dzisiaj na pewno najszybciej rosnącą gospodarką cyfrową w Europie. Adopcja technologii idzie bardzo szybko – mówił Mateusz Oleksy, dyrektor generalny Visa w Polsce. Jak tłumaczył, sukces ten wynika nie tylko z inwestycji. – Bardzo szybko się przyzwyczajamy do nowych rzeczy, które nam ułatwiają życie – podkreślał, wskazując m.in. na rozwój płatności cyfrowych.
Adopcja nie wystarczy
Dotychczasowy sukces Polski opierał się w dużej mierze na szybkim wdrażaniu gotowych rozwiązań. To jednak, zdaniem ekspertów, przestaje być wystarczające w kontekście globalnej konkurencji. – Jest dobrze, ale nie jest bardzo dobrze – oceniał Sebastian Kulczyk, międzynarodowy inwestor, właściciel Kulczyk Investments, Manta Ray vc czy Pho3nix Foundation. Jego zdaniem Polska jest „mistrzem adaptacji”, ale problemem pozostaje brak silnego lokalnego kapitału, który pozwoliłby rozwijać innowacje na miejscu. – Pomysły są, tylko nie ma narzędzi, żeby te innowacje zostawały w Polsce – zaznaczał.
Podobny wniosek płynął z wypowiedzi Rafała Ogrodnika, członka zarządu TVN, który zwracał uwagę na rozdźwięk między poziomem mikro i makro. – W skali mikro mamy fantastyczne przykłady wykonanej pracy, ale w skali makrosystemowej musimy przyspieszyć – mówił. Jak podkreślał, dotychczasowy model wzrostu się wyczerpuje, a nowe wyzwania będą wymagały bardziej systemowych odpowiedzi.
Jednym z najważniejszych wyzwań pozostają kompetencje cyfrowe, szczególnie wśród młodszych pokoleń. To właśnie tu, zdaniem części ekspertów, kryje się największe ryzyko dla dalszego rozwoju. – Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy młodzież, która za chwilę wejdzie na rynek pracy, jest odpowiednio wyposażona w kompetencje cyfrowe – mówił Mateusz Oleksy. Jak zaznaczał, samo korzystanie z technologii nie oznacza jeszcze realnych umiejętności. W jego ocenie kluczowe są kwestie bezpieczeństwa i krytycznego podejścia do napotykanych w sieci informacji. – Część społeczeństwa nie jest dzisiaj przygotowana do tego, żeby być włączona w cyfrowy świat – mówił Oleksy.
Technologia przestaje być narzędziem
W trakcie transformacji cyfrowej zmienia się również jej natura. To, co jeszcze kilka lat temu było wsparciem dla biznesu, dziś coraz częściej staje się jego fundamentem i to na poziomie strategicznym, a nie operacyjnym. – Technologia już nie jest tylko narzędziem. To jest element budujący wartość dodaną – podkreślała Agnieszka Kubera, Country Managing Director Accenture w Polsce. Jej zdaniem przejście od klasycznej cyfryzacji do wykorzystania sztucznej inteligencji oznacza zmianę jakościową, która wymaga nowego podejścia do organizacji, danych i procesów.
Na ten sam przełom zwracała uwagę również Iwona Szylar, dyrektor generalna Microsoft w Polsce. – Sztuczna inteligencja to jest ten moment, który na nowo definiuje, w jaki sposób będziemy budować swoją przewagę konkurencyjną – mówiła. – Tutaj nikt nie ma jeszcze długu technologicznego. Polska również go nie ma – dodawała.
Transformacja przyspiesza nie tylko w obszarze usług, ale w całej gospodarce, a jednym z jej najważniejszych paliw stają się dane. Skala i tempo ich przetwarzania zaczynają wyznaczać realny obraz rynku. – Miesięcznie przetwarzamy około 570 mln transakcji, co przekłada się na dane obrazujące faktyczną aktywność gospodarczą konsumentów i przedsiębiorców – mówił Mateusz Oleksy. Jak zaznaczał, taki poziom danych pozwala obserwować gospodarkę niemal w czasie rzeczywistym.
Z tej perspektywy można jednak zauważyć także pierwsze sygnały spowolnienia. – Nasz indeks wskazuje, że w Polsce jest delikatne ochłodzenie aktywności konsumenckiej – podkreślał. Jednocześnie cyfryzacja nadal przyspiesza. – Cyfrowych tokenów (służących do wykonywania płatności cyfrowych – red.) jest cztery razy więcej niż fizycznych kart płatniczych – mówił, tłumacząc skalę tego zjawiska.
Bezpieczeństwo i użyteczność decydują
Wraz z rozwojem technologii rośnie znaczenie zaufania. To ono, obok realnej użyteczności, decyduje, czy dane rozwiązanie ma szansę się przyjąć. Jak mówił Mateusz Oleksy, Polska wypada pod tym względem dobrze, ale zagrożenia ewoluują, szczególnie w obszarze socjotechniki i dezinformacji. Jednocześnie nie każda innowacja znajduje zastosowanie. – Jeżeli technologia nie będzie użyteczna, to się po prostu nie przyjmie – zaznaczał.
W tym kontekście coraz wyraźniej wybrzmiewa pytanie o przyszłą pozycję Polski. Czy pozostanie krajem szybko wdrażającym rozwiązania, czy zacznie je tworzyć? – Polska jest silnikiem wzrostu Europy – mówił Henrik von Scheel, profesor zarządzania strategicznego i ekonomii, strateg, futurysta. Jednocześnie ostrzegał, że obecny model rozwoju ma swoje ograniczenia. – Takie podejście nie wystarczy, aby za dziesięć lat mieć wzrost dwucyfrowy – dodawał. Jego zdaniem konieczne jest wypracowanie własnej strategii i większe inwestycje w ludzi, a nie tylko usilne szukanie przestrzeni do cięcia kosztów.
Choć dyskusja dotyczyła technologii, najczęściej powracającym wątkiem był czynnik ludzki, czyli kompetencje, przywództwo i gotowość do podejmowania ryzyka. – De facto wiemy, co trzeba zrobić – podkreślała Iwona Szylar. Jak tłumaczyła, kluczowe jest przywództwo i ciągłe uczenie się. Barierą pozostaje jednak podejście do innowacji. – Lubimy wdrażać rozwiązania, które są już sprawdzone, a to się nie sprawdzi w tej transformacji – wskazywała.
Skala nadchodzących zmian jest przy tym bezprecedensowa. – Przez najbliższe pięć lat przeżyjemy to, co wydarzyło się przez ostatnie 30 lat – mówił Mateusz Oleksy. To tempo oznacza jedno: czas na decyzje szybko się kończy. Polska ma potencjał, by stać się jednym z liderów nowej transformacji cyfrowej w Europie. Pytanie jednak brzmi, czy zdoła go wykorzystać.