Nie ma ważniejszego programu dla gospodarki niż budowa elektrowni atomowej. To wprost wynika z deklaracji rządu premiera Donalda Tuska, a raczej Andrzeja Domańskiego, który w Katowicach, w trakcie pierwszego dnia kongresu EKG, mówił otwarcie, że energetyka jądrowa to kluczowy element miksu energetycznego. Jednak zaprezentowany dosłownie kilka godzin później raport „Horyzont Atomowy” (wspólny dokument Accenture, Kochański & Partners, Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, Instytutu Sobieskiego i IGEOSNuclear) to sygnał, że ten uznawany za tak ważny program ma wiele wąskich gardeł, a przez to może ulec opóźnieniom, jeśli rząd nie podejmie serii szybkich decyzji.
– Największe ryzyko polskiego programu jądrowego nie leży w technologii ani nawet w finansowaniu, lecz w zdolności państwa do zarządzania jego złożonością instytucjonalną przez kolejne dekady. To nie luka technologiczna, którą można kupić, to deficyt procedur i doświadczeń, który musi być budowany latami, równolegle z samą inwestycją – zwracał uwagę dr Łukasz Młynarkiewicz, Kochański & Partners.
Stawka większa niż atom
Twórcy raportu podkreślają, że nie chodzi jednak tylko o energetykę w programie jądrowym, co jeszcze zwiększa stawkę całego projektu. Budowa programu atomowego to bowiem szansa dla Polski na skok cywilizacyjny i rozwojowy w bezprecedensowej skali.
– Stajemy przed historyczną szansą. Ta historyczna szansa polega na tym, że zbudujemy nie tylko pierwszą elektrownię, ale możemy zbudować sektor, możemy stać się filarem rozwoju nowej gałęzi gospodarki, która to gałąź będzie dźwignią dla dalszego rozwoju Polski – mówił w Katowicach Wojciech Kozysa z Accenture. To uniwersalny motyw, który przebija się przez cały raport, w który można znaleźć też tezę, że legislacja (podobnie jak zdolność do przeprowadzenia tak skomplikowanego projektu, jak sama elektrownia czy elektrownie) to test dla sprawczości państwa.
Jednak – i to jest rdzeń całej argumentacji – to właśnie legislacja, całe środowisko legislacyjne i regulacyjne to obecnie największa pięta Achillesa projektu. Bez zmian może ulec on opóźnieniom. – Ryzyka nie koncentrują się w sferze technologicznej czy finansowej. Są wyzwania w obszarze biurokracji, kadr, ram regulacyjnych – mówił Kozysa.
Co ze składowaniem odpadów?
Rozwój energetyki atomowej w Polsce to projekt, który wymaga „spięcia” tysięcy elementów, od logistyki, przez finansowania, po kadry i legislację. Do tego potrzebne jest jednak holistyczne ujęcie. Twórcy raportu zidentyfikowali co najmniej trzy wąskie gardła projektu. Co w nich jest? Pierwszy to kwestia NSPOP, czyli składowiska dla odpadów. Tu sprawa jest najbardziej paląca. – Żeby uzyskać zezwolenie na eksploatację elektrowni jądrowej, musimy zagospodarować odpady. Lokalizacja składowiska miała być zidentyfikowana w 2022 roku. Do dzisiaj to się nie wydarzyło – mówiła Wanda Buk z Instytutu Sobieskiego.
Dwa kolejne wąskie gardła wskazywane w raporcie to kwestia regulacji ubezpieczeń i odpowiedzialności za szkody cywilne. To kluczowe dla finansowania i stopnia wiarygodności całej inwestycji. Co więcej, autorzy raportu zwracają uwagę na sprawy zabezpieczenia paliwa jądrowego i bezpieczeństwa łańcucha dostaw.
Te trzy sfery wymagają działania – inaczej program atomowy, który był wspominany przez ministra Domańskiego jako priorytet, który – jak sam Domański powiedział – „nie ma żadnych opóźnień z jego wiedzy”, może nie tylko się opóźnić, ale także możemy nie skorzystać z okna możliwości. W tle jeszcze jedna kwestia poza czystymi zmianami regulacyjnymi: szkolenie kadr i rozbudowa kadr, w tym rozbudowa Polskiej Agencji Atomistyki (PAA). Z raportu wyłania się jasny obraz sytuacji: zmiany wymaga nie tylko holistycznie prawo, ale też musi się to stać bardzo szybko. Całość uzupełniają w raporcie rekomendacje i ostrzeżenia dotyczące cyberbezpieczeństwa.
Co ważniejsze, raport zawiera poza diagnozą też konkretny plan działania. Czyli mapę drogową podzieloną na 48 miesięcy: od natychmiastowych zmian przez konsolidację w środowisku prawnym po dokończenie budowy środowiska regulacyjnego.
To wszystko musi się wydarzyć, jeszcze zanim w Polsce zostanie wylany pierwszy beton jądrowy. Czy tak się stanie? Pewne jest, że rząd doskonale zdaje sobie sprawę z tez raportu, bo jego przedstawiciele przysłuchiwali się jego prezentacji w Katowicach. To jednak nie przesądza, czy zaczną działać. Pewne jest tylko, że atomowy zegar tyka.