– Zwiększa się luka pomiędzy obecnymi kompetencjami pracowników a tymi, których firmy będą potrzebowały dla realizacji swych planów biznesowych. W rezultacie choć poprawa nastrojów skłania przedsiębiorstwa do tworzenia nowych miejsc pracy, to mają one problemy ze znalezieniem odpowiednich ludzi na te stanowiska – twierdzi Michael Rendell, szef doradztwa HR w PwC, komentując najnowszy raport firmy o problemie luki kompetencyjnej.
Ten problem, który stracił na znaczeniu w okresie spowolnienia gospodarczego, gdy firmy szukały raczej sposobów na zmniejszenie zatrudnienia, teraz, gdy rosną potrzeby kadrowe, znów powraca.
Na świecie wskazuje na niego już 63 proc. prezesów w badaniu PwC, które objęło ponad 1,3 tys. szefów.
Więcej ?ofert pracy
W Polsce 55 proc. prezesów firm ankietowanych przez PwC niepokoi się, że w tym roku ich firmy nie będą mogły znaleźć pracowników o odpowiednich kompetencjach. To zdecydowanie więcej niż rok wcześniej, gdy takie obawy deklarowało 37 proc.
Wtedy jednak polscy szefowie znacznie rzadziej mieli plany zwiększania zatrudnienia (28 proc.) niż w tym, gdy zapowiadało je ponad czterech na dziesięciu badanych. Co więcej, wiele firm wprowadza te deklaracje w życie.
Ostatnio nie ma tygodnia, by któryś z pracodawców nie informował o zatrudnianiu nowych pracowników. Jak wynika z informacji „Rz", wkrótce taki plan ogłosi potentat branży budowlanej Skanska, która rozpoczęła już w całej Polsce poszukiwania kilkuset specjalistów i fachowców, m.in. do realizacji projektów kolejowych.
Katarzyna Skorupka-Podziewska, dyrektor ds. zarządzania zasobami ludzkimi w Skanska, przyznaje, że firma prowadzi obecnie intensywne procesy rekrutacyjne. Przebiją te z ostatnich lat, gdy Skanska zatrudniała 500–600 osób rocznie.
Za kilka miesięcy z rekrutacjami wystartuje Polinova, polska spółka meblowego koncernu IKEA, która w Wągrowcu zaczęła budowę nowej fabryki mebli, gdzie zamierza zatrudnić 1,2 tys. osób
Za mało?informatyków
Na dużą skalę prowadzą rekrutacje centra nowoczesnych usług biznesowych, które ostro konkurują o specjalistów ze znajomością mniej popularnych języków obcych (np. skandynawskich czy niderlandzkiego). W ubiegłym tygodniu łódzka spółka Infosys BPO ogłosiła, że do końca roku chce przyjąć 400–500 nowych pracowników.
– Portfolio marek, dla których pracujemy, stale rośnie, musimy więc zatrudniać kolejnych specjalistów – podkreśla Agnieszka Jackowska-Durkacz, dyrektor zarządzająca Infosys BPO Poland, gdzie pracuje już 2 tys. osób.
Równie ambitne plany ma firma Sii specjalizująca się w usługach IT, która do końca tego roku chce przyjąć ok. 300 informatyków o różnych profilach. Joanna Kucharska, dyrektor ds. HR i Komunikacji w Sii, twierdzi, że ta liczba może być nawet większa – o ile uda się znaleźć odpowiednich specjalistów. – Problem tkwi w niewystarczającej liczbie kandydatów w stosunku do ilości planowanych projektów i potrzeb firmy, co wiąże się z rozszerzaniem działalności Sii za granicą – ocenia Joanna Kucharska.
O niedoborze odpowiednich kandydatów mówi też Renata Majcher, menedżer HR w polskiej spółce informatycznej CodiLime, która w tym roku chce podwoić zatrudnienie (do ok. 100 osób). – Problemem jest ich ograniczona liczba na rynku pracy, szczególnie w obszarze zarządzania projektami. Trzeba wykazać się dużą pomysłowością w dotarciu do specjalistów – przyznaje szefowa HR w CodiLime.
Praktyka i uprawnienia
Katarzyna Sowińska-Bonder, menedżer z PwC, ocenia, że w Polsce na lukę kompetencyjną fachowców i specjalistów narzekają szczególnie firmy przemysłowe, zwłaszcza z przemysłu ciężkiego, energetyki, gazownictwa. – Tam często wymagane są specjalistyczne umiejętności połączone z doświadczeniem i zawodowymi uprawnieniami – wyjaśnia menedżer w PwC, przypominając, że zdobycie uprawnień spawacza gazociągów zajmuje dziesięć lat.
Na kwestię uprawnień zwraca też uwagę Katarzyna Skorupka-Podziewska. – Największym wyzwaniem jest dla nas pozyskanie specjalistów z kilkuletnim doświadczeniem i odpowiednimi uprawnieniami. Największe luki na rynku obserwujemy w takich specjalizacjach jak kolejowa, elektryczna, teletechniczna, sanitarna czy hydroinżynieryjna – wyjaśnia. Zaznacza przy tym, że równie ważne jak doświadczenie są też umiejętności interpersonalne kandydata i utożsamianie się z wartościami firmy.
Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce
Jak wynika z przeprowadzanego corocznie przez ManpowerGroup badania „Niedobór talentów", najważniejszą przyczyną trudności w rekrutacji jest brak umiejętności technicznych. Problemy z tego powodu zadeklarowało prawie 70 proc. pracodawców w Polsce. To bardzo dużo. Przedsiębiorcy narzekają również na brak doświadczenia u kandydatów i brak tzw. dostępności osób, których poszukują.
Problem stanowi również brak tzw. kompetencji miękkich, np. zdolności komunikacyjnych. W tej sytuacji tym ważniejszy wydaje się dobór podmiotów wyspecjalizowanych w pozyskiwaniu poszukiwanych kandydatów, a także przemyślana polityka motywacyjna, dzięki której pracodawcy będą mogli zatrzymać w firmach osoby o kluczowych kompetencjach.
UE promuje kompetencje cyfrowe
Na rynku pracy w krajach Unii Europejskiej brakuje teraz ok. 274 tys. pracowników z umiejętnościami cyfrowymi. W przyszłym roku liczba wakatów na stanowiskach związanych z ICT wzrośnie do 509 tys., a w 2020 r. może nawet sięgnąć miliona – przewiduje Komisja Europejska. W powstrzymaniu wzrostu tego niedoboru ma pomóc unijny program e-Skills for Jobs 2014, który ma zwrócić uwagę mieszkańców (zwłaszcza młodych) Europy, Turcji i Izraela na znaczenie cyfrowych kompetencji, zachęcając też do ich rozwijania. Program, który wystartował w styczniu br. i potrwa do końca roku, obejmuje 31 państw, w tym Polskę. Jak wyjaśnia „Rz" Paul Meller, dyrektor komunikacji w firmie DigitalEurope, która jest jednym z organizatorów europejskiej kampanii, jej autorzy chcą dotrzeć ze swymi działaniami do 8,2 mln osób. W planach są m.in. warsztaty informatyczne, konkursy i spotkania w czołowych firmach IT. W Polsce, gdzie program koordynuje Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji, planowane są m.in. dni otwarte w firmach informatycznych dla licealistów i studentów, podczas których młodzi ludzie będą mieli okazję zapoznać się ze specyfiką zawodów opartych na kompetencjach cyfrowych. Uzupełnieniem jest program ambasadorski, promujący młodych ludzi, którzy z powodzeniem korzystają ze swoich umiejętności cyfrowych na rynku pracy. Organizatorzy kampanii przypominają prognozy amerykańskiego Biura Statystyki Pracy (US Bureau of Labor Statistics), według których w najbliższej dekadzie do 77 proc. wzrośnie liczba stanowisk wymagających od pracowników sprawnego posługiwania się nowymi technologiami.