W ostatnich latach można zaobserwować wyraźny wzrost liczby zwolnień lekarskich. Dane ZUS za 2025 r. pokazują, że w minionym roku wystawiono ich 27,5 mln. Na L4 spędziliśmy ponad 290,5 mln dni, zarówno ze względu na chorobę własną, jak i z tytułu opieki nad dziećmi czy innymi członkami rodziny. W porównaniu z rokiem poprzednim odnotowano pół miliona więcej dni absencji chorobowej. Częściej korzystaliśmy ze zwolnień krótkich – do 5 dni zostało wystawionych 9,8 mln zaświadczeń z tytułu choroby własnej, tj. o 0,2 proc. więcej niż w 2024 r. (wówczas było ich 9,5 mln), w tym zaświadczeń jednodniowych 1,8 mln (w 2024 r. – 1,7 mln).
Rosnąca liczba zwolnień, szczególnie tych krótkoterminowych, budzi niepokój pracodawców, a sam ZUS także się im uważnie przygląda.
Czytaj więcej
Zasadniczy wpływ na sprawną i efektywną realizację ustawowych zadań związanych m.in. z kontrolą zaświadczeń lekarskich ma stan zatrudnienia lekarzy...
Powody wzrostu liczby L4
Dariusz Lachman, naczelny lekarz ZUS w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” (całość czytaj: TUTAJ) ocenia, że część zwolnień jednodniowych jest całkowicie uzasadniona.
– Często są one wystawiane na czas wykonania badań diagnostycznych, które wymagają wcześniejszego przygotowania lub zajmują znaczną część dnia. Są też schorzenia, takie jak ciężkie migreny czy stany po napadzie padaczkowym, które mogą powodować krótkotrwałą nieobecność w pracy. W takich przypadkach jednodniowe lub dwudniowe zwolnienie jest jak najbardziej uzasadnione medycznie – wyjaśnia
Zdaniem Dariusza Lachmana ogólny wzrost liczby zwolnień jest w dużej mierze związany z funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia.
– Tam gdzie pacjent może szybko uzyskać konsultację specjalistyczną, wykonać badania i rozpocząć leczenie, absencje zwykle są krótsze. Jeżeli natomiast pacjent długo czeka na diagnostykę lub terapię, zwolnienia się wydłużają. Zdarza się również, że po wyczerpaniu okresu zasiłkowego konieczne jest przyznanie świadczenia rehabilitacyjnego, ponieważ proces leczenia nadal trwa – mówi
Jak przyznaje, zawsze istnieje też pewien odsetek nadużyć i kontrole ZUS to potwierdzają.
– Jest to jednak zjawisko obecne we wszystkich krajach. W mojej ocenie głównym powodem wzrostu liczby zwolnień pozostają problemy z dostępnością świadczeń zdrowotnych – ocenia Dariusz Lachman.
Z kolei Urszula Juszczyk, dyrektor Departamentu Zasiłków Zakładu patrzy na tę kwestię przede wszystkim z perspektywy kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich.
– Rzeczywiście obserwujemy, że jednodniowe zaświadczenia lekarskie bardzo często przypadają na piątki lub poniedziałki. Potocznie mówi się o „mostkowaniu weekendu” i w praktyce takie przypadki występują – wyjaśnia w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.
Czytaj więcej
Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wraz z wiceministrem Sebastianem Gajewskim ogłosiła we wtorek, że przygotowują reformę kierowaną do rodziców c...
Jak ograniczyć nieuprawnione zwolnienia lekarskie?
Co mogłoby ograniczyć wspominane nieprawidłowości? Urszula Juszczyk przyznaje, że w debacie publicznej pojawiają się propozycje różnych rozwiązań, a wśród nich pomysły zakładające np. obniżenie świadczenia za pierwsze dni zwolnienia lub jego wypłatę dopiero od określonego dnia orzeczonej niezdolności do pracy.
– W mojej opinii, takie rozwiązania mogłyby ograniczyć liczbę zwolnień wykorzystywanych niezgodnie z ich celem, które są również bardzo trudne do skontrolowania – przyznaje Urszula Juszczy.