To jest wyjątkowy powrót na szczyty władzy. W 2015 r. Pedro Sanchez poprowadził socjalistyczną PSOE do największej porażki w swojej historii. Do tej pory mało znany ekonomista, zwany w Madrycie „pięknisiem" ze względu na swoje fotogeniczne walory, został z tego powodu zmuszony do rezygnacji z przywództwa partii m.in. przez legendarnego premiera Felipe Gonzaleza. I idąc za ciosem zrezygnował nawet z zasiadania w Kortezach.
Wszystko zmienił jednak w minionym tygodniu druzgocący wyrok madryckiego sądu wyższej instancji w sprawie systemu korupcyjnego istniejącego przeszło 10 lat temu w Partii Ludowej (PP), tzw. aferze Gürtel. Choć sam premier Mariano Rajoy nie został bezpośrednio oskarżony, to wystarczyło aby Sanchez mógł zbudować bardzo egzotyczną koalicję przeciw premierowi. Swoje porachunki z konserwatystami uregulowali w ten sposób nie tylko katalońscy secesjoniści, ale także lewaccy populiści z Podemos a nawet baskijska PNV, której ledwie kilka dni wcześniej Rajoy przyznał poważne przywileje budżetowe.