Protestującym był James Lukuku, lider małej partii politycznej. Jego protest zakończył się zatrzymaniem go przez policję, po którym mężczyzna spędził kilka godzin w areszcie.
- Chcę zwrócić uwagę międzynarodowej społeczności na rosnące wpływy Chin i korupcję w Zambii - mówił Lukuku.
Jak pisze AFP Lukuku nie jest jedynym, który sprzeciwia się rosnącej obecności Chin w Zambii rządzonej przez Edgara Lungu oraz programowi chińskich pożyczek dla Lusaki. Niektórzy obawiają się, że wielkie projekty realizowane za chińskie pieniądze mogą doprowadzić do tego, że gospodarka Zambii znajdzie się w jeszcze gorszym stanie.
Chiny są głównym inwestorem w Zambii, podobnie jak w kilku innych afrykańskich krajach, którym oferują "bezwarunkową" pomoc.
W Lusace Chińczycy budują lotniska, drogi, fabryki i posterunki policji - a chińskie pieniądze doprowadziły do boomu budowlanego w stolicy Zambii.
- Chiny zamierzają zabrać Zambii wszystko. Zabrali naszą gospodarkę poprzez te przestępcze zadłużenie (kraju). Rząd zadłuża się w Chinach, nawet bez zgody parlamentu - mówi Lukuku.
Dług publiczny Zambii wynosi dziś ok. 10,6 mld dolarów - istnieją jednak podejrzenia, że rząd ukrywa część zadłużenia. Ponadto spadek cen miedzi, najważniejszego produktu eksportowanego przez Zambię, zrodziło obawy, że Zambia może nie być w stanie obsługiwać swojego długu.
Lukuku i jego zwolennicy obawiają się, że Zambia jest blisko przekazania kontroli nad narodową spółką energetyczną Zesco, lotniskiem w Lusace i państwowym nadawcą ZNBC Chinom.
Główna partia opozycyjna w Zambii, Zjednoczona Partia na Rzecz Rozwoju Narodowego uczyniła z zadłużenia Zambii w Chinach kluczowy punkt w swojej kampanii zmierzającej do osłabienia rządu. Stephen Katuka, sekretarz generalny tej partii zwraca uwagę, że coraz częściej na finansowanych przez Chiny budowach pracują chińscy robotnicy, co jest "bombą z opóźnionym zapłonem". Ostrzega, że może to doprowadzić do aktów agresji przeciwko obywatelom innych krajów ze strony sfrustrowanych i pozbawionych pracy mieszkańców Zambii.
Katuka zwraca również uwagę na przypadki, w których chińscy menadżerowie zatrudnieni przy wielkich budowach traktują Zambijczyków w zły sposób. - W niektórych przypadkach Chińczycy biją Zambijczyków w pracy za to, że ci nie wykonują ich poleceń - twierdzi.