Do rozmowy dojdzie po tym, jak we wtorek Pompeo oświadczył, że to Rosjanie powstrzymali prezydenta Nicolasa Maduro przed ucieczką z kraju na Kubę. Do rozmowy między Pompeo a Ławrowem ma dojść w środę - czyli w dniu, kiedy w Wenezueli ma dojść do masowych demonstracji przeciwko prezydentowi Maduro.
Doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton informując o planowanej rozmowie Pompeo z Ławrowem nie zdradził żadnych szczegółów dotyczących tego co USA wiedzą o ewentualnym udziale Rosji w tym, co dzieje się obecnie w Wenezueli. Stwierdził jedynie, że mieszanie się Rosji w sprawy tego kraju nie jest mile widziane.
- To jest nasza półkula. To nie jest miejsce, gdzie Rosjanie powinni się mieszać. To błąd z ich strony. To nie poprawi naszych relacji - mówił Bolton.
Wcześniej Pompeo nie wykluczał, że USA zdecydują się na interwencję wojskową w Wenezueli.
Bolton podkreślił, że USA ostrzegają Rosję i Kubę przed mieszaniem się ws. Wenezueli i wezwał oba kraje do wycofania swoich żołnierzy z państwa, w którym trwa walka o władzę między Maduro a Juanem Guaido, liderem opozycji.
Pytany o to, czy USA rozważa nałożenie nowych sankcji na Rosję w związku z jej zaangażowaniem w Wenezueli, Bolton odparł, że "jest wiele kroków (które można podjąć)".
Od 23 stycznia w Wenezueli de facto istnieje stan dwuwładzy - USA i ok. 50 innych państw świata za prezydenta uważa lidera opozycji, Juana Guaido, przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego. Z kolei Chiny i Rosja uznają, że legalnym prezydentem kraju nadal jest Nicolas Maduro.
30 kwietnia Guaido zamieścił w sieci nagranie wykonane w bazie sił powietrznych w Caracas, w którym przekonywał, że na jego stronę przeszła armia. Władze Wenezueli zapewniają jednak, że chodzi o niewielką grupę "wojskowych zdrajców", a armia "nadal chce bronić konstytucji".