Reklama

Strach przed Rosją zbliża Polskę i Szwecję. Król Karol XVI Gustaw przyjeżdża do Warszawy

Strach przed Rosją zbliżył Sztokholm i Warszawę. Rozpoczynająca się we wtorek wizyta państwowa szwedzkiego króla Karola XVI Gustawa i królowej Sylwii ma być ukoronowaniem tego nowego sojuszu.
Karol XVI Gustaw

Karol XVI Gustaw

Foto: PAP/NTB

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego strategiczne obawy wobec Rosji zbliżają Szwecję i Polskę?
  • Jakie zmiany w polityce obronnej następują w Szwecji i Polsce w odpowiedzi na rosyjskie zagrożenie?
  • Jak historyczne wydarzenia wpływają na dzisiejsze relacje między Sztokholmem a Warszawą?
  • Jakie znaczenie ma współpraca gospodarcza i militarna między Polską a Szwecją?
  • Jak na rozwój współpracy politycznej wpływa wzajemna percepcja ekonomiczna obu krajów?
  • W jaki sposób zacieśnianie stosunków dotyczy także współpracy w zakresie nowych technologii?

Korespondencja ze Sztokholmu

Carl-Oskar Bohlin nie ma wątpliwości, że dla Szwedów groźba ze strony Moskwy jest dziś większa niż w czasach Zimnej Wojny. 

– Wówczas Kreml bronił „granic zwycięstwa” nakreślonych w wyniku bezprecedensowego zwycięstwa nad III Rzeszą. Dziś stara się zmienić „granice klęski” odziedziczone po rozpadzie Związku Radzieckiego. Wtedy rosyjscy przywódcy w większym stopniu opowiadali się za status quo, byli bardziej przewidywalni. Dziś Rosja posuwa się do coraz dalej idących aktów agresji, byle zmienić obecny układ – tłumaczy „Rz” minister obrony cywilnej Szwecji.

Cała Szwecja jest gotowa walczyć z Rosją

Na stole przed Bohlinem leżą dwie broszurki, jedna żółta, druga niebieska. Pierwsza jest pomyślana dla zwykłych obywateli, druga dla biznesu. Obie tłumaczą, co należy zrobić, jeśli wróg (czytaj Rosja) zaatakuje. To właśnie te publikacje stały się inspiracją do wydania podobnej instrukcji przez MON dla polskich obywateli.

Reklama
Reklama

– Planujemy wojnę totalną, taką, w której udział w obronie będą miały nie tylko siły zbrojne, ale wszyscy, całe społeczeństwo – mówi minister.

Sondaże regularnie wskazują, że około 70 proc. Szwedów i 40 proc. Szwedek deklaruje gotowość chwycenia za broń w razie rosyjskiej inwazji. Trudno znaleźć podobną wolę walki w innych krajach wolnej Europy. Co roku w Szwecji do poboru trafia około 10 tys. młodych ludzi, ale chętnych jest o wiele więcej. A ci, co przeszli przez takie szkolenia, zachwalają je innym.

– Nie boimy się Rosji! Ale szykujemy się na to, co może nadejść. Rosjanie mają skłonność do podejmowania coraz dalej idącego ryzyka militarnego i politycznego. Działają bezwzględnie na scenie międzynarodowej – mówi w obszernym wywiadzie dla „Rz” szwedzki minister obrony Pål Jonson.

Czytaj więcej

„Jeśli Putin ruszy na Narwę, pójdziemy na wojnę”. Minister obrony Szwecji dla „Rzeczpospolitej”

Szwecja co prawda nie wpisuje się w wizję Władimira Putina „Ruskiego Mira”. Imperium, jakie stara się odtworzyć Kreml, nie obejmuje królestwa. Jednak Sztokholm, który przystąpił do NATO 7 marca 2024 r., z jak największą powagą traktuje zobowiązania sojusznicze. – Oczywiście! – odpowiada Pål Jonson na moje pytanie, czy Szwecja przystąpi do wojny z Rosją, jeśli Putin starałby się przetestować wiarygodność NATO zajmując na przykład estońską Narwę. 

To wspólna wizja rosyjskiego zagrożenia łączy dziś w największym stopniu Polskę i Szwecję. Co prawda królestwo wydaje w tym roku proporcjonalnie wciąż wyraźnie mniej (2,8 proc. PKB) na obronę niż Polska (4,8 proc.). Jednak Szwedzi znacznie wcześniej od nas zaczęli traktować obronę bardzo poważnie. Nie ma na świecie drugiego, tak stosunkowo niedużego (10 mln mieszkańców) kraju, który buduje własne myśliwce i okręty podwodne.

Reklama
Reklama

Żyjąc w świecie niebezpiecznej Rosji i niepewnej Ameryki

Dziś Polaków i Szwedów łączy wspólne przekonanie, że niezależnie od NATO trzeba na tyle się uzbroić, aby Rosji nie opłacało się ponosić gigantycznych nakładów ataku na oba państwa. Szwedzi i Polacy podjęli też rozmowy z Paryżem w sprawie udziału we francuskim programie jądrowym. Tak na wszelki wypadek, gdyby Amerykanie zawiedli.

– W Europie musimy się trzymać razem. Emmanuel Macron ma rację. Partnerstwo z Polską ma tu dla nas szczególne znaczenie – mówi mi Karol XVI Gustaw w trakcie audiencji dla wąskiej grupy polskich dziennikarzy w Pałacu Królewskim w Sztokholmie.

Wizyta państwowa Jego Królewskiej Mości do Polski to duże wydarzenie: monarcha zwykle wyjeżdża tylko raz do roku za granicę w takim charakterze.

Szwecja przystąpiła do Unii dziewięć lat przed Polską. Ale tak, jak nasz kraj, zrobiła to z pewnymi obawami. Nie przyjęła euro, konsekwentnie była przeciwna dalej idącej integracji. Ale dziś, choć rząd musi polegać na wsparciu w parlamencie populistycznej, nacjonalistycznej partii Szwedzkich Demokratów, to czuć w Sztokholmie, podobnie jak w Warszawie, zdecydowanie większą przychylność dla pogłębienia współpracy w ramach Unii. Włącznie z nieśmiało odradzającą się debatą nad przyjęciem euro. Wszystko, byle w świecie, gdzie Rosja jest groźna, a Ameryka niepewna, zapewnić sobie większe bezpieczeństwo.  

Czytaj więcej

Szwedzkie lęki wobec Moskwy. Strach przed Rosją napływa falami

Ale jest też pamięć historii. Co prawda Karol XII wywodził się z innej (Wittelsbachowie) dynastii, niż Karol XVI Gustaw (Bernadotte), ale pamięć jego klęski pod Połtawą w 1709 w starciu z Piotrem Wielkim wciąż rezonuje na korytarzach Pałacu Królewskiego w Sztokholmie. Gigantyczna budowla dominująca nad stolicą jest jakby żywcem wzięta z czasów wielkiej szwedzkiej potęgi, której kres położyła bitwa sprzed 317 lat. 

Reklama
Reklama

W tym samym, mniej więcej, czasie rosyjskie imperium zaczęło przejmować decydujący wpływ na politykę Rzeczpospolitej. Polska od tej zależności uwolniła się dopiero po trzech wiekach.

– Nie nazwałbym tego rewanżem, ale nasze kraje z pewnością łączy świadomość strategicznego zachowania Moskwy. Nie jesteśmy naiwni w odniesieniu do Rosji i jej intencji – mówi mi minister Jonson. 

Z polskiej strony zbliżenie ze Szwecją wpisuje się też w szerszą zmianę sojuszy regionalnych. W trakcie ostatniego exposé o polskiej polityce zagranicznej, Radosław Sikorski nawet nie wspomniał o Grupie Wyszehradzkiej. Nie chodzi tylko o autorytarny dryf Węgier i Słowacji, ale także ich współpracę z ponurym reżimem Putina. Być może po raz pierwszy w historii Polska zaczyna więc w takim stopniu patrzeć na północ, ku Bałtykowi.

– Rosja chce przejąć kontrolę nad Bałtykiem, zapewnić osłonę swoich linii komunikacyjnych. Dla Szwecji i Polski ma żywotne znaczenie, by nie dopuścić do tego – podkreśla Petter Bedoire, główny inżynier w Saab. To właśnie z tym koncernem zbrojeniowym polskie władze zawarły umowę na zakup trzech okrętów podwodnych A26 (Blekinge). To pierwsze tego typu jednostki piątej generacji na świecie. Kontrakt ma być okazją do zacieśnienia współpracy z polskim przemysłem obronnym, w tym z PGZ, ale też z gdańską Stocznią Remontową.

Warszawa nie musi już mieć kompleksów wobec Sztokholmu

– Saab wszedł na ambitne pole budowy własnych myśliwców gdy okazało się, że u progu drugiej wojny światowej Szwecja nie ma gdzie ich pozyskać. Dziś znowu wchodzimy w erę konfrontacji potęg, w której lepiej mieć własną produkcję – podkreśla Bedoire.

Reklama
Reklama

Nowe podejście Szwedów do Polski to jednak też efekt niezwykłego skoku gospodarczego naszego kraju. Jeszcze niedawno na nasz kraj patrzono tu z góry. Ale dziś polska gospodarka (1,1 bln dol.) jest już prawie dwa razy większa od szwedzkiej (700 mld dol.). A Szwedzi coraz częściej jadą na wypoczynek do Polski, gdzie są tak piękne plaże, a ceny tak niskie.

– Polacy wracają do domu. Nie opłaca się tu pracować. Owszem, pensje są wysokie, ale i ceny koszmarne. Nic się nie da odłożyć – przekonuje mnie pani Maria, która pracuje w restauracji jednego z luksusowych hoteli szwedzkiej stolicy. Sama ma męża Szweda, więc szybko do rodzinnej Gdyni się jednak nie przeniesie.

W Szwecji wciąż jeszcze mieszka około 100 tys. Polaków. Ale coraz więcej z nich robi tu karierę i jest dumna z polskich korzeni. Jak Edgar Luczak, prezes wspierającego nowe firmy technologiczne ośrodka Epicenter w środku szwedzkiej stolicy.

Czytaj więcej

Nowy parasol atomowy dla Europy. Emmanuel Macron wskazał m.in. Polskę

– Urodziłem się już w Szwecji, ale w polskiej rodzinie. Czuję się i Szwedem, i Polakiem. Szwecja jest po Kalifornii drugim na świecie krajem z największą liczbą unicorn na mieszkańca (chodzi o firmy technologiczne, których wartość giełdowa przekroczyła miliard dolarów). To potencjalnie także wielka szansa dla polsko-szwedzkiej współpracy – mówi piękną polszczyzną. 

Reklama
Reklama

Warszawa nie musi już mieć kompleksów wobec Sztokholmu. Przed lądowaniem w szwedzkiej stolicy ukazuje się niezwykły krajobraz: bezkresny archipelag malutkich, zalesionych wysp, który oddziela miasto od otwartego morza. Ale sama metropolia po przylocie z Warszawy sprawia już wrażenie jakby sennej, prowincjonalnej. W XVII wieku Szwedzi wywieźli z Rzeczpospolitej ogromne skarby, ale dziś trudno je znaleźć w Sztokholmie. Część miasta zajmują spektakularne kamienice z przełomu XIX i XX wieku, których tak brakuje będącej wówczas pod zaborami polskiej stolicy. Z drugiej jednak strony sztokholmskie Muzeum Narodowe czy Muzeum Nordyckie to nie jest Luwr czy Prado: nie ma tu pierwszej klasy dzieł sztuki. Jak nad Wisłą.

Czytaj więcej

Na szwedzki paszport trzeba zasłużyć

– Szwecja stała się bogata dopiero po drugiej wojnie światowej. Nie była wtedy zniszczona, więc szwedzkie firmy mogły brać udział w odbudowie Europy i na tym zarobiły – mówi mi znawca królestwa. I podkreśla: warszawski Zamek Królewski, choć odbudowany, jest ciekawszy od również odbudowanego po pożarze w 1697 r. tylko w jednym stylu (barok) Pałacu Królewskiego w Sztokholmie. Nasz oddaje wiele wieków historii. 

Na tym tle wyróżnia się muzeum, chroniące wydobyty z dna morza galeon Waza. Zbudowany w 1628 na polecenie Gustawa Adolfa, miał zniszczyć polską flotę. Błąd konstrukcyjny i katastrofa w trakcie dziewiczego rejsu spowodowały, że ta misja się nie udała. Ale dzięki temu Sztokholm jednak może pokazać unikalny w skali świata zabytek. 

Polityka
Skokowe wzrosty cen ropy. Donald Trump: To niska cena, którą trzeba zapłacić
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Polityka
Ukraiński ekspert wojskowy: Zełenski nie groził i nie szantażował Orbána
Polityka
Zaognia się spór Ukrainy z Węgrami. Kijów oskarża Budapeszt o wzięcie zakładników i kradzież
Polityka
Wołodymyr Zełenski upomniany przez Komisję Europejską za słowa o Viktorze Orbánie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama