W sumie 25 osób zostało zatrzymanych w Białymstoku podczas zamieszek w czasie Marszu Równości. Policja użyła granatów hukowych, gazu pieprzowego i siły fizycznej.
Bandyci na ulicach Białegostoku: Polska prawica nie może milczeć
Odbywający się po południu tęczowy marsz próbowali zablokować kibole, wznosząc ordynarne okrzyki, rzucając w jego uczestników kamieniami, kostkami brukowymi, butelkami i jajkami.
Na opublikowanych w mediach społecznościowych filmikach widać, jak chuligani kopią uczestników marszu, wyzywają młode kobiety, a także dziennikarzy. Część uczestników marszu trafiła na SOR. Poszkodowana została także jedna policjantka. Policja podała, że cztery osoby są podejrzewane o znieważenie policjanta.
Część kiboli przyszła na kontrmanifestację z dziećmi. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział już, że w poniedziałek złoży „wniosek o ograniczenie praw rodzicielskich narodowcom, którzy zabrali małe dzieci na nielegalną demonstrację i deprawowali je oraz narażali ich życie i zdrowie". Ich zdaniem wykorzystali dzieci jako „żywe tarcze".
Wydarzenia w Białymstoku stały się bardzo szybko punktem odniesienia dla polityków. Szefowa MSWiA Elżbieta Witek odniosła się do wydarzeń w krótkim oświadczeniu opublikowanym na Twitterze. „Nie było i nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania, godzące w prawa innych. (...) Funkcjonariusze w dalszym ciągu analizują nagrania z monitoringu. Zebrane dowody będą przekazywane prokuraturze. Wobec osób naruszających prawo będą wyciągane konsekwencje" – napisała. Dla Witek to pierwszy poważny temat o potencjale polityczno-kampanijnym od chwili, gdy objęła ten resort.
Do sprawy odniósł się także rzecznik policji Mariusz Ciarka: „Zapewniam, że nie ma na takie zachowania przyzwolenia i każdy, kto dopuścił się naruszenia prawa, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja zawsze reaguje i zebrane dowody przekażemy prokuraturze. Nieważne są sympatie i głoszone hasła – ważne dla nas jest przestrzeganie prawa".
Opozycji te deklaracje nie przekonują. – Oczekuję natychmiastowej reakcji, odnalezienia napastników, postawienia im zarzutów oraz ukarania osób blokujących przemarsz. Oczekuję też, że PiS zaniecha nagonki na osoby LGBT. Bo inaczej Białystok będzie tylko przedsmakiem – mówi „Rz" Monika Rosa z Nowoczesnej.
Politycy opozycji deklarują solidarność z poszkodowanymi w trakcie marszu. Michał Szczerba (PO) domaga się też dymisji obecnej szefowej MSWiA.
Z kolei szef Rady Europejskiej Donald Tusk skometował te wydarzenia tak: Kibole, antysemici, homofobia - nic nowego. Tragedią jest władza, która jest ich patronem. Wszyscy przyzwoici Polacy, niezależnie od poglądów, muszą powiedzieć: dość przemocy!
Nasi rozmówcy z opozycji spodziewają się, że polityczna dyskusja o tym, co stało się w Białymstoku będzie jednym z nowych tematów rozpoczynającego się tygodnia. Włodzimierz Czarzasty, lider SLD zadeklarował, że w przyszłą sobotę odbędzie się marsz przeciwko przemocy: – Lewica zawsze powinna być tam, gdzie dzieje się coś złego. Dlatego zapraszamy wszystkich w przyszłą sobotę na marsz przeciwko przemocy do Białegostoku.
Do sprawy odniosła się także na Twitterze archidiecezja białostocka: „Archikatedra białostocka była świadkiem wielu wydarzeń. Tysiące osób przyjmowało tu sakramenty chrztu czy małżeństwa. Dziś wyglądało to tak. Sapientis sat".