Reklama

Zandberg: Biedroń miał zrezygnować z mandatu? Niefortunna wypowiedź

- Ja mam poczucie, że to już jest trochę nudna historia, odświeżanie jakiejś jednej niefortunnej wypowiedzi sprzed paru miesięcy - powiedział Adrian Zandberg z partii Razem, zapytany o zapowiadaną przed wyborami do europarlamentu rezygnację z mandatu. Lider Wiosny ostatecznie tego nie zrobił, nie będzie też startował w jesiennych wyborach.

Aktualizacja: 06.08.2019 06:21 Publikacja: 05.08.2019 18:31

Zandberg: Biedroń miał zrezygnować z mandatu? Niefortunna wypowiedź

Foto: Fotorzepa/ Jakub Mikulski

qm

Robert Biedroń ogłosił w poniedziałek, że nie wystartuje w wyborach do Sejmu w czasie konferencji, w trakcie której przedstawiono skład sztabu wyborczego Lewicy. Biedroń stanie natomiast na czele sztabu wyborczego lewicowego bloku startującego w wyborach.

Dowiedz się więcej: Oficjalnie: Biedroń nie wystartuje w wyborach do Sejmu

Biedroń, który otwierał listę Wiosny w Warszawie w wyborach do Parlamentu Europejskiego (zdobył jeden z trzech mandatów dla Wiosny, która osiągnęła wynik 6,06 proc.) przed wyborami do PE deklarował, że zrzeknie się mandatu eurodeputowanego i wystartuje w wyborach do Sejmu.

Przeczytaj: Biedroń: Wystartuję do Parlamentu Europejskiego i prawdopodobnie nie przyjmę mandatu

Po wyborach Biedroń nie składał już takich deklaracji. Na pytania dziennikarzy, czy zrezygnuje z mandatu eurodeputowanego odpowiadał, że decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Reklama
Reklama

Zapytany w Polskim Radiu 24 o decyzję Biedronia Adrian Zandberg stwierdził, że powodem jest objęcie przez lidera Wiosny funkcji szefa sztabu połączonego lewicowego komitetu. Na uwagę, że stanowisko to nie wymaga rezygnacji z kandydowania, odparł: - To się zdarza, ale zdecydowaliśmy się wspólnie na to rozwiązanie także dlatego, że polska polityka nie kończy się jesienią 2019 roku. 

- Ja mam poczucie, że to już jest trochę nudna historia, odświeżanie jakiejś jednej niefortunnej wypowiedzi sprzed paru miesięcy. Mnie interesuje to, co będzie się działo teraz - mówił Zandberg.

- Teraz Robert Biedroń siedzi właśnie w biurze na posiedzeniu sztabu i przygotowuje ostatnie szczegóły, dopina prace naszego sztabu, który ruszy po dobry wynik dla listy lewicy do parlamentu - dodał polityk Razem.

Zandberg pytany o formalną stronę decyzji lewicowych partii o wystawieniu wspólnej listy i niezawiązywanie koalicji, która musiałaby w wyborach zebrać 8 procent głosów, by uczestniczyć w podziale mandatów, stwierdził, że "takie rozwiązanie nie ma większego znaczenia". - Według badań społecznych nasza lista ma w tym momencie poparcie na poziomie kilkunastu procent. Jak było i jak będzie rozstrzygną szczęśliwie i rozstrzygnęli wyborcy, a nie dziennikarze w studiu albo polityczni komentatorzy. Mnie interesuje to, żeby lewicowi wyborcy - ci, którzy chcą Polski, która nie wsadza ludziom nosa pod kołdrę i ci, którzy chcą Polski, która jest solidarna, sprawiedliwa społecznie - mieli na kogo zagłosować - tłumaczył.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Donald Tusk już w Pałacu Prezydenckim. Czego ma dotyczyć rozmowa?
Polityka
Węgry przyznały azyl kolejnym Polakom. Tajemnicza decyzja rządu Viktora Orbána
Polityka
Kto zostanie nowym szefem Polski 2050? Stawka większa niż kierowanie partią
Polityka
Nie udało się ze Ślązakami, uda z Grekami? Państwo może uznać kolejną mniejszość narodową
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama