Pierwsza część rozmowy dotyczy stanu PiS po decyzji Jarosława Kaczyńskiego, by wystawić Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. Michał Kolanko ujmuje to tak: „efekt Przemysława Czarnka na razie polega na tym, że mówimy o efekcie Przemysława Czarnka”. To znaczy, że partia zyskała przynajmniej jeden wyraźny kierunek i jedną twarz, wokół której ma się organizować przekaz, ale nie widać jeszcze politycznego przełomu, który zamknąłby wewnętrzny spór albo realnie odebrał wyborców Konfederacji.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Polacy tracą zaufanie do Karola Nawrockiego. Gonią go dwaj wicepremierzy

Szułdrzyński dopytuje o twarde liczby i przywołuje sondaż zaufania CBOS, z którego wynika, że Czarnek ma niższy poziom zaufania i wyższy poziom nieufności niż Mateusz Morawiecki. To podcina jedną z głównych przesłanek, na których Kaczyński budował swoją decyzję. Kolanko odpowiada, że ten sondaż najlepiej pokazuje, dlaczego Czarnek nie był kandydatem PiS na prezydenta: jako twarz ostrej mobilizacji na pierwszą turę może działać, ale jako polityk zdolny wygrać szerokie starcie już niekoniecznie. W tym sensie wybory parlamentarne w 2027 r. miałyby być dla PiS czymś w rodzaju „wyborów prezydenckich bez drugiej tury”. W dalszej części rozmowy wraca temat Karola Nawrockiego i jego pozycji w rankingu zaufania. Kolanko zwraca uwagę, że choć prezydent wciąż ma duży kapitał, to zaczyna się proces zużycia. SAFE, krypto, sprawa Cenckiewicza, kolejne boczne fronty i komunikacyjne błędy Pałacu sprawiają, że miodowy miesiąc się kończy. To pierwszy czytelny sygnał, że Nawrocki nie będzie mógł w nieskończoność wykorzystywać to, że jest nowym prezydentem. Rozmowa dotyka też dwóch innych wątków po stronie PiS. Pierwszy to wyrzucenie Łukasza Mejzy z klubu, które Szułdrzyński opisuje przez „żenadometr”, a Kolanko interpretuje jako próbę zwinięcia jednego z najprostszych i najbardziej wstydliwych frontów. Drugi to wewnętrzna kalkulacja wokół samego Czarnka: jeśli PiS dalej będzie się publicznie kłócił, to najbardziej zapłaci właśnie on, bo to jego nazwisko firmuje dziś cały projekt. W tym sensie zarówno frakcje „maślarzy”, jak i „harcerzy” trzymają przy jego głowie polityczny pistolet: bez choćby widoku jedności nie będzie żadnego „efektu Czarnka”, tylko dalsze rozmowy o jego braku.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Nie okładajmy się Łatwogangiem i Jurkiem Owsiakiem. Walczmy miłością

Łatwogang jako model polityczny poza duopolem

Jeden z fragmentów odcinka dotyczy też tematu na pozór zupełnie poza bieżącą polityką: Zbiórki Łatwoganga. Szułdrzyński pyta, czy to tylko internetowa historia charytatywna, czy też sygnał głębszej zmiany w przestrzeni publicznej. Kolanko odpowiada, że sama akcja nie była polityczna i nie była wymierzona w żaden istniejący obóz, ale właśnie dlatego może być ważna politycznie jako model. Jego zdaniem Łatwogang pokazał mechanizm, który w przyszłości może zostać odtworzony w polityce: nie jako „trzecia droga”, bo to wciąż język duopolu, tylko jako coś zupełnie nowego, co nie jest zdefiniowane jako akcja czy projekt w ramach duopolu, tylko poza nimi. – Jeśli w 2027 r. pojawi się nowa siła polityczna, to nie będzie skuteczna dlatego, że ogłosi się alternatywą dla dwóch głównych bloków, tylko dlatego, że spróbuje wyjść poza samą logikę tego podziału – mówi Kolanko. Łatwogang został szybko wpisany w komentarze na osi „WOŚP – anty-WOŚP”, choć w rzeczywistości działał obok tego sporu. Kolanko sugeruje, że podobnie może wyglądać wejście nowego projektu politycznego: nie jako kolejnej znanej formacji w nowym opakowaniu, ale jako czegoś, czego dziś jeszcze po prostu nie widać.

Czytaj więcej

Hubert Salik: Zondacrypto, Cinkciarz i Amber Gold. Polska parada aferzystów

Tusk wyjeżdża na majówkę z przewagą, ale bez komfortu

Końcowa część rozmowy dotyczy Donalda Tuska i stanu koalicji rządzącej przed majówką. Kolanko ocenia ten moment jako „słodko-gorzki”. Słodki, bo KO utrzymuje pozycję lidera, w CBOS widać poprawę nastrojów wobec rządu, a pakiet paliwowy okazał się dla władzy realnym game changerem – zmianą odczuwalną natychmiast przez ludzi. Dodatkowo Tusk korzysta na kontraście z PiS-em, który od 7 marca przechodził ostrą wewnętrzną wojnę aż do słynnej koalicji Bielan-Kaczyński-Morawiecki. Gorzka część obrazu jest jednak równie wyraźna – mówi Kolanko. Chodzi o młodszych wyborców klasy średniej, tych z „Jagodna”, którzy nie żyją już samym anty-PiS-em i coraz częściej pytają o konkret: podatki, ochronę zdrowia, mieszkania, demografię. Do tego dochodzi problem koalicjantów, którzy balansują wokół progu, oraz osobny kłopot z rosnącym Adrianem Zandbergiem jako potencjalną alternatywą po lewej stronie.