Sejmowa podkomisja zajmująca się projektami nowelizacji ustawy o prokuraturze przegłosowała zapis o likwidacji prokuratur apelacyjnych. Zaproponowali go posłowie lewicy. To zaskakujące, bo rząd był temu przeciwny i wykreślił to rozwiązanie ze swojego projektu.
– Byłem zdumiony, że zapis o likwidacji prokuratur apelacyjnych przeszedł tak gładko i bez dyskusji, a poparli go także posłowie koalicji – mówi „Rz” Cezary Kiszka, prezes Stowarzyszenia Prokuratorów RP, który był na poniedziałkowym posiedzeniu podkomisji.
– To dziwne, że koalicja przyjmuje rozwiązania SLD, sprzeczne z rządowymi – dodaje prokurator Małgorzata Bednarek, szefowa Stowarzyszenia Ad Vocem.Nieoficjalnie mówi się o swego rodzaju pakcie koalicji z SLD. – Wy poprzecie zniesienie apelacji, my nie będziemy torpedować waszych pomysłów. Do tego ma się sprowadzać – mówi „Rz” jeden z parlamentarzystów.
Dwa projekty reformy prokuratury: rządowy oraz posłów lewicy, Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka przesłała we wrześniu do podkomisji. Różni je głównie to, że poselski mówi o zniesieniu apelacji, rządowy chce ją zostawić. Podkomisja ma opracować spójne propozycje.
Początkowo także rząd chciał, by prokuratury apelacyjne zniknęły. Wycofał się dopiero pod lawiną krytyki środowiska prokuratorskiego. W lutym minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski obiecał, że apelacje zostaną.
Dlaczego więc teraz podkomisja poparła propozycję SLD? – Chodziło nam o to, żeby prokuratura działała sprawniej – przekonuje „Rz” jej przewodniczący poseł Jerzy Kozdroń z PO. – Dyskomfort jest zawsze – dodaje, pytany, czy czuł się nieswojo, głosując za pomysłem, któremu sprzeciwia się rząd.
Ale posłowie opozycji i większość prokuratorów uważają, że zniesienie apelacji nie usprawni prokuratury, lecz będzie okazją do pozbycia się niewygodnych śledczych. – Ten projekt jest wymierzony w prokuratorów o długim stażu pracy i dużym doświadczeniu, bo tacy pracują w apelacjach – uważa poseł Zbigniew Wassermann (PiS), członek sejmowej podkomisji. – Pod pozorem reformy wyczyści się prokuraturę z tych, którzy są niewygodni.
Część śledczych z likwidowanych apelacji przejdzie do mającej powstać Prokuratury Generalnej, inni trafią do prokuratur okręgowych. – Istnieje niebezpieczeństwo, że wiele osób ucieknie w stan spoczynku – mówi Kiszka. A Bednarek ocenia: – Likwidacja apelacji to kosztowny błąd. Nadzór trafi do Prokuratury Generalnej, która się rozrośnie.
Co na to resort sprawiedliwości? – Przyjęte rozwiązanie jest sprzeczne ze stanowiskiem rządu, które się nie zmieniło: w dalszym ciągu uważamy, że prokuratury apelacyjne powinny zostać – mówi „Rz” Ewa Piotrowska, rzecznik prokuratora generalnego.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [link=mailto:g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/link]