Wbrew zapowiedziom Sejm nie zajmował się w piątek ustawą wprowadzającą całkowity zakaz palenia m.in. w barach, restauracjach, dyskotekach, na plażach i przystankach. Głosowanie nad projektem przygotowanym przez Sejmową Komisję Zdrowia przesunięto na następne, marcowe posiedzenie.

Oficjalny powód – Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zdążyło ocenić, czy jest on zgodny z prawem UE.

Nieoficjalnie posłowie PO przyznają, że za decyzją stoją inne przesłanki.

– Większość z nas chciała poprzeć poprawki liberalizujące proponowany zakaz – mówi „Rz” jeden z polityków Platformy. – Nie wiedzieliśmy więc, czym głosowanie się skończy.

Pojawiły się nawet obawy, że Sejm cały projekt odrzuci. A wcześniej poparł go rząd. Posłowie się bali, że premier będzie niezadowolny, jeśli projekt upadnie z powodu głosów jego własnej partii.

Najważniejsza z liberalizujących poprawek zakłada, że w lokalach do 100 mkw. właściciel mógłby decydować, czy to bar dla palących czy niepalących. Natomiast w lokalach powyżej 100 mkw. z dwoma pomieszczeniami – jedno przeznaczyć dla palących.

– To oznaczałoby, że w stosunku do sytuacji obecnej nic by się nie zmieniło – uważa Bolesław Piecha (PiS).

W Klubie PO początkowo postanowiono dać posłom wolną rękę w głosowaniu, bo wprowadzenie dyscypliny mogło doprowadzić do konfliktów.

Jednak w ostatniej chwili władze klubu się wystraszyły, że projekt upadnie.

– Jestem zwolennikiem wolnego wyboru. Jeśli właściciel małego baru chce, aby był on dostępny dla palaczy, to nie należy mu tego zabraniać – tłumaczy Sławomir Rybicki, wiceprzewodniczący Klubu PO.

– Decyzje w sprawie tej ustawy nie są łatwe – podkreśla Wojciech Wilk z władz Klubu Platformy. – Z jednej strony trzeba gwarantować osobom niepalącym prawo, by nie były narażane na bierne palenie, ale z drugiej wprowadzenie drastycznego zakazu może być po prostu martwym prawem.

Jednak Polska zobowiązała się, że do 2012 roku zapewni – podobnie jak inne kraje Unii – pełną ochronę przed biernym paleniem.

– W 12 krajach Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych i nie spowodowało to ani spadku dochodów barów i restauracji, ani przegranej rządów w następnych wyborach – mówi Andrzej Ryś, który w Komisji Europejskiej odpowiada za zdrowie publiczne.

Ostro na temat liberalizacji zakazu palenia w ostatnich dniach wypowiadali się lekarze. Zarzucali posłom, którzy chcą złagodzenia przepisów, że mówią głosem lobby tytoniowego.

[wyimek]Posłowie PO bali się głosować przeciwko projektowi, który poparł ich rząd[/wyimek]

Jednak politycy Platformy nie wykluczają, że projekt ustawy podczas najbliższego głosowania w Sejmie zostanie odrzucony. – Być może sami napiszemy nowy – mówi „Rz” osoba z władz partii.

Andrzej Czerwiński z prezydium Klubu Platformy przyznaje, że taki scenariusz jest możliwy. – Chcemy przygotować dobrą ustawę. Chronić tych, którzy nie palą, ale to musi być racjonalne prawo – zaznacza.

Ponieważ projekt czeka już tylko na trzecie czytanie, nie może wrócić do prac w sejmowych komisjach. – Albo przejdzie z poprawkami, albo trafi do kosza– mówi Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL.

[ramka][srodtytul]Projekty, które dzielą platformę[/srodtytul]

Spór o ustawę antynikotynową nie jest pierwszym, który wywołał podział w partii.

? PO zapowiedziała, że z powodu różnych poglądów zrezygnuje z dyscypliny podczas głosowania nad projektami dotyczącymi in vitro.

? Jej politycy spierają się o zmiany w ustawie o IPN.

? Do podziału w Klubie PO doszło podczas głosowania nad ustanowieniem święta Trzech Króli. Część posłów wbrew dyscyplinie klubowej poparła projekt.[/ramka]