Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie zdecydował się, mimo spotkania z poseł Elżbietą Jakubiak, na odwieszenie jej w prawach członka PiS. – Umówiliśmy się, że będziemy rozmawiać o naszych wewnętrznych sprawach wewnątrz partii – powiedziała dziennikarzom Jakubiak po czwartkowym spotkaniu. Przekonywała, że nie rozmawiała z prezesem o powodach zawieszenia.
Taką decyzję podjął 2 września Komitet Polityczny PiS. Zawieszenie w prawach członka partii oznacza, że posłanka nie może np. wybierać ani startować do władz partii.
[wyimek][link=http://www.rp.pl/artykul/9158,533632-Semka--Kuchnia-prezesa-Kaczynskiego-.html" "target=_blank]Komentarz Piotra Semki: Kuchnia prezesa Kaczyńskiego [/link] [/wyimek]
[link=http://www.rp.pl/artykul/16,533251-Kaczynski-obawial-sie-puczu-.html" "target=_blank]Jak informowała "Rz", przyczyną takiej decyzji miała być utrata zaufania Kaczyńskiego do grupy partyjnych liberałów,[/link] z którą kojarzona jest Jakubiak. W czwartek Mariusz Błaszczak, szef Klubu Parlamentarnego PiS, nie chciał na ten temat rozmawiać z dziennikarzami. – Pytajcie o powódź, nie o Jakubiak – uciął.
Jaki będzie dalszy los posłanki? – Najbardziej prawdopodobne, że zawieszenie w prawach członka PiS Elżbiety Jakubiak wygaśnie – powiedział dziennikarzom rzecznik dyscypliny Klubu PiS Marek Suski.
To oznacza, że nie poniosłaby innej kary.
[srodtytul]Dezorientacja i strach [/srodtytul]
Zawieszenie posłanki i sposób, w jaki zostało dokonane (o sprawie dowiedziała się z mediów), podzieliły posłów PiS.
– Ela Jakubiak dostała żółtą kartkę, ma czas na zastanowienie się nad rolą w partii – oznajmił w TVN 24 Andrzej Dera.
[wyimek][link=http://www.rp.pl/artykul/9158,533636-Mazurek--W-czym-spi-posel--.html" "target=_blank]Komentarz Roberta Mazurka: W czym śpi poseł[/link][/wyimek]
– Nie znam uzasadnienia, nie rozumiem tej decyzji, mam nadzieję, że wszystko się szybko wyjaśni – mówi "Rz" Zbigniew Girzyński.
Kilkunastu znanych posłów PiS w nieoficjalnych rozmowach z "Rz" skrytykowało decyzję prezesa partii. Jednak wszyscy zastrzegli, że mówią to nieoficjalnie w obawie przed konsekwencjami. – Nadszedł czas "łowców głów". Ktoś się wychyli, jak Marek Migalski czy Jakubiak, i po nim – tłumaczy jeden z naszych rozmówców.
Tylko Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa sztabu wyborczego Kaczyńskiego, otwarcie wzięła w obronę swoją partyjną koleżankę. – Nie ma poważniejszego dowodu lojalności niż ciężka praca w kampanii wyborczej, więc jeśli Elżbieta Jakubiak zostaje zawieszona za ciężką pracę dla Jarosława Kaczyńskiego, to uważam, że mnie powinien spotkać taki sam los – powiedziała w RMF FM.
[srodtytul]Prezes się przygląda [/srodtytul]
Ale jak ustaliła "Rz", to nie Kluzik-Rostkowska, lecz eurodeputowany PiS Paweł Kowal może znaleźć się niebawem na celowniku prezesa i Komitetu Politycznego partii. Dlaczego?
– Prezes został poinformowany, że to Kowal stoi za listem otwartym Migalskiego (europoseł ostro skrytykował w nim powyborczą taktykę PiS – red.). Powiedziano mu, że Kowal z Migalskim wielokrotnie dyskutowali w Brukseli o sytuacji w PiS, że padło stwierdzenie "tak dalej być nie może" i w efekcie powstało pismo, które wywołało medialną nagonkę na partię – mówi nasz informator, współpracownik Kaczyńskiego i członek ścisłych władz PiS. Dodaje, że prezes nie podjął w tej sprawie decyzji, ale "przygląda się" eurodeputowanemu.
–Co za bzdura, sam napisałem list i nikt mnie nie inspirował – mówi Migalski. – Jeżeli rzeczywiście ktoś w ten sposób okłamuje prezesa i robi to anonimowo, to ja wyczuwam tchórza. Niech się ujawni – apeluje w rozmowie z "Rz" Kowal.
Z naszych informacji wynika, że za wnioskiem o zawieszenie Jakubiak kryje się wewnątrzpartyjna grupa ziobrystów. To oni mieli przekonywać prezesa o rzekomej nielojalności posłanki i grupy liberałów. Według naszych informatorów powodem jest walka o władzę w ugrupowaniu.
– Nie ma wątpliwości, że jeżeli przegramy wybory samorządowe, to wiosną na kongresie partii będzie musiało dojść do przetasowania na najwyższych stanowiskach – tłumaczy polityk PiS kojarzony z frakcją zwolenników Zbigniewa Ziobry. – Dlatego trzeba liberałów wypchnąć z PiS. Nie wyrzucić, ale zmusić do odejścia.
Partyjni liberałowie przyznają, że zaskoczeni nie są: – Mamy sygnały, że o to idzie gra. Czekamy, co się zdarzy. Nasze odejście nie wywoła żadnego tąpnięcia. Ludzie głosujący na PiS oddają głosy na Kaczyńskiego, a nie Kluzik–Rostkowską czy Jakubiak – mówi polityk PiS sympatyzujący z tą grupą.
Również politolog dr Jacek Kloczkowski uważa, że odejście Jakubiak czy Migalskiego nie spowoduje rozpadu partii.
[srodtytul]PO: to samobójczy gol [/srodtytul]
Zdaniem marszałka Grzegorza Schetyny decyzja Kaczyńskiego w sprawie Jakubiak to gol samobójczy. – Uderza się w ludzi, którzy naprawdę byli oddani – stwierdził polityk PO. Dodał, że nie zaprasza Jakubiak i Kluzik-Rostkowskiej do Platformy, bo nie chce im robić kłopotów.
"W PiS trwa dramatyczna walka o to, kto będzie szefem. Różne grupy grają na Jarosławie jak na dudach, jak na instrumencie. Wydmuchując nim tego czy tamtą z partii, aby przejąć władzę po pogrzebie szefa" – skomentował w swoim blogu poseł PO Janusz Palikot.
[ramka][b]Czy łagodny wizerunek nie był skuteczny[/b]
Większość ekspertów i mediów uznała wynik Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich za sukces. Jak wynika z informacji „Rz”, w samym PiS przeważa pogląd, że kampania została źle poprowadzona. Stąd miała się wziąć decyzja o powyborczym zaostrzeniu kursu oraz o odsunięciu autorów kampanii. Jak udało nam się dowiedzieć, Kaczyńskiego przekonały analizy, z których wynika, że złagodzenie jego wizerunku nic nie dało.– Kampania była skierowana głównie na pozyskanie wyborców w miastach, tymczasem uzyskaliśmy tam niewiele lepszy wynik niż w wyborach parlamentarnych 2007 roku i dużo gorszy niż Lech Kaczyński w 2005 roku – przekonują politycy PiS. Na poparcie tych argumentów przytaczają dane z PKW. Jarosław Kaczyński zdobył w II turze w miastach o 0,5 mln mniej głosów niż jego brat pięć lat wcześniej. Tymczasem Bronisław Komorowski dostał tam o 1 mln głosów więcej niż Donald Tusk w 2005 roku. Z kolei w I turze Kaczyński w największych miastach dostał 650 tys. głosów – tyle samo co PiS w 2007 roku. – Komorowski prowadził agresywną kampanię i zyskał. My nie atakowaliśmy i nic to nie dało – twierdzą zwolennicy nowego kursu w PiS.
[i]—js, msz[/i][/ramka]
[i]masz pytanie,wyślij e-mail do autorów [mail=p.gursztyn@rp.pl]p.gursztyn@rp.pl[/mail] [mail=w.wybranowski@rp.pl]w.wybranowski@rp.pl[/mail][/i]
[b]O sytuacji w PiS rozmawiają w tv.rp.pl Piotr Semka i Tomasz Terlikowski:[/b]
[b]Piotr Gociek: PO i PiS rządzone są przez dyktatorów[/b]