– Cymański jest duszą towarzystwa, Kurski lubi być gwiazdą, a Ziobro jest dwa razy bardziej pracowity niż oni obaj razem wzięci. Mogą się w pewien sposób uzupełniać – mówi „Rz" Zbigniew Girzyński (PiS).
Całą trójkę w 2009 r. połączył europarlament. – Tam zaczęli snuć plany przejęcia władzy w PiS, a po tegorocznych wyborach wcielać je w życie – dodaje inny polityk PiS. Dziś trójka sojuszników znalazła się na rozdrożu.
Złote dziecko
Zbigniew Ziobro był od zawsze „złotym dzieckiem" PiS. Do polityki wkroczył w 2001 r. jako wiceminister sprawiedliwości w rządzie AWS, kiedy resortem kierował Lech Kaczyński. Razem z nim trafił do PiS i do Sejmu.
Zasłynął udziałem w „rywinowskiej" komisji śledczej, gdzie razem z Janem Rokitą ostro przepytywał świadków. Tak ostro, iż ówczesny premier Leszek Miller nie wytrzymał i nazwał go „zerem".
Chwilą triumfu Ziobry był dzień, w którym Sejm przyjął sprawozdanie z prac komisji jego autorstwa.
Po zwycięskich dla PiS wyborach w 2005 r. został ministrem sprawiedliwości. Zasłynął z twardej walki z korupcją i przestępczością, co przyniosło mu opinię „szeryfa".
Jednak był także oskarżany o ręczne sterowanie prokuraturą i nadużywanie uprawnień. Zasłynął kontrowersyjnymi wypowiedziami, jak choćby „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie", po zatrzymaniu doktora Mirosława G.
Był niezwykle popularny wśród wyborców PiS. W wyborach do Sejmu w 2007 r. dostał ponad 160 tys. głosów, a w 2009 r. w wyborach do europarlamentu ponad 330 tys.
Przez niektórych był typowany na następcę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jednak zajmujący wysokie pozycje w partii politycy podkreślają, że choć był jej wiceprezesem, od dawna nie miał zbyt wysokich notowań u Kaczyńskiego.
Przypominają, jak publicznie powiedział, że Ziobro powinien lepiej uczyć się języków, zamiast komentować, że wynik PiS w wyborach do PE był słaby. – Już wówczas było wiadomo, że żadnym następcą Kaczyńskiego nie będzie. To, co się stało w piątek, było tylko kwestią czasu – twierdzą.
Strateg, wojownik
O ile Ziobro odgrywa w tercecie rolę gwiazdy i medialnej twarzy, to strategiem całej operacji jest Kurski – oceniają osoby, które ich dobrze znają. Ten były dziennikarz i autor filmu „Nocna zmiana", opowiadającego o obaleniu rządu Jana Olszewskiego, był w kilku prawicowych partiach, ROP, ZChN, LPR. – Dał się poznać jako spec od kampanii wyborczych, ale wszędzie robił sobie wielu wrogów – mówi jeden z polityków.
Kurski pracował przy kampanii Lecha Kaczyńskiego w 2005 r. To wytedy powiedział, że dziadek Donalda Tuska był w Wehrmachcie. Ta i inne kontrowersyjne wypowiedzi sprawiły, że media nadały mu przydomek „bulteriera PiS". – Pracowałem z Kurskim w Komisji Skarbu. To efekciarz. Nawet tam chciał być fighterem. Posłowie pracowali nad ustawą, a on doszukiwał się rodzinnych układów w resorcie skarbu – wspomina Lucjan Karasiewicz, polityk PJN.
Gawędziarz
Tadeusz Cymański zasłynął wieloma barwnymi wystąpieniami w Sejmie i w mediach.
A zanim został parlamentarzystą, pracował m.in. jako grabarz i był burmistrzem Malborka.
Jako poseł zawsze opowiadał się za państwem socjalnym, pomagającym najuboższym i krytykował liberalną politykę gospodarczą, również Zyty Gilowskiej, która była wicepremierem w rządzie PiS. Jest zapalonym szachistą. W 2003 r. pokonał w symultanie byłego mistrza świata Anatolija Karpowa. – Gawędziarz, śpiewak i kawalarz. Ale nie potrafi pracować organicznie . Niedawno prezes rozwiązał struktury w Malborku, kierowane przez
Cymańskiego, bo okazało się, że do partii należało kilka osób, reszta to były martwe dusze – opowiada poseł PiS Andrzej Jaworski.
Czy tych nowych „trzech tenorów" odniesie sukces? – Mogą stworzyć albo niewielkie narodowo-katolickie ugrupowanie, taką LPR-bis, albo pokusić się o budowę nowego PiS, szerokiej formacji prawicowej – mówi „Rz" dr Jarosław Flis z UJ. – Kaczyński liczy, że ich projekt podzieli los PJN. Powinien jednak pamiętać, że historia PO też zaczęła się od wycięcia Donalda Tuska i jego stronników z Unii Wolności.