Reklama
Rozwiń
Reklama

Bój PO ze związkami

Posłowie chcą zabrać etaty działaczom. Twierdzą, że za dużo kosztują.

Aktualizacja: 05.07.2013 02:02 Publikacja: 05.07.2013 01:56

Bój PO ze związkami

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

W przyszłym tygodniu ruszy zbiórka podpisów pod projektem posłów PO, którzy chcą m.in. likwidacji etatów związkowych. Projekt budzi sprzeciw związkowców, bo to najostrzejszy pomysł od lat. Propozycje zmniejszenia przywilejów związkowych formułowali co prawda poszczególni politycy PO, ale jeszcze nigdy nie zostały sformalizowane jako projekt ustawy.

– W Polsce działalność związkowa jest nadmiernie uprzywilejowana w stosunku do innych organizacji społecznych – tłumaczy Michał Szczerba, wiceszef Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku, i dodaje, że likwidacja etatów związkowych jest konieczna, zwłaszcza w „sytuacji spowolnienia gospodarczego w całej UE".

Ile kosztują etaty związkowe? Ich liczba jest uzależniona od wielkości związku. Każdy etat przysługuje za przekroczenie kolejnego progu 500 członków. W dużych związkach etaty przyznaje się za kolejnych tysiąc członków. Etatowy pracownik jest zwalniany z obowiązku świadczenia pracy przy zachowaniu wynagrodzenia.

Najwięcej za etaty związkowe płacą giganci z sektora przemysłowego i wydobycia surowców. Do rekordzistów należy Jastrzębska Spółka Węglowa. Do związków należy tam ok. 26 tys. pracowników, a koszt utrzymania etatów spółka w 2010 roku oszacowała na ponad 10 mln zł. Podobną sumę na etaty związkowe przeznacza KGHM Polska Miedź SA.

Rzecznik NSZZ „Solidarność" Marek Lewandowski twierdzi jednak, że działalność związkowa nie jest dużym obciążeniem dla pracodawcy. – W najmniej korzystnej sytuacji to 0,4 funduszu płac. KGHM często podaje się za przykład związkowego rozpasania, jednak w wydatkach spółki te koszty są bez większego znaczenia – mówi.

Reklama
Reklama

– W rzeczywistości działacze niechętnie przechodzą na etaty związkowe, bo obawiają się problemów z powrotem na swoje stanowisko pracy – dodaje szef OPZZ Jan Guz.

Sprzeciw związkowców budzą też inne propozycje posłów PO. Chcą oni znieść przywilej związków do pomieszczeń koniecznych do prowadzenia swojej działalności. Chcą też, by pracodawca nie musiał już zbierać na rzecz związków składek od pracowników.

– Z punktu widzenia pracodawcy pobór składek jest drobiazgiem technicznym. Składki są jednym z elementów całej serii potrąceń z pensji. Jednak likwidacja tego przepisu mocno utrudni działalność związkową – krytykuje Marek Lewandowski.

Poseł PO Michał Jaros mówi jednak, że obecne przepisy nie tylko generują obciążenia dla przedsiębiorców, ale w dodatku rodzą dwuznaczne sytuacje. – Organizacja powołana do walki o dobro pracowników jest utrzymywana przez pracodawcę, który w dodatku zbiera dla niej składki. Może to rodzić pytania, w czyim interesie działają związkowcy – tłumaczy.

Jednak projekt może nabrać jeszcze ostrzejszej wymowy podczas prac w parlamencie. – Likwidacji powinny ulec też inne związkowe przywileje. Mam na myśli głównie ochronę niektórych związkowców przed zwolnieniem z pracy – tłumaczy senator PO Jan Filip Libicki.

Dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert prawa pracy Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, mówi „Rz", że na świecie funkcjonują różne modele działalności związkowej, a w niektórych krajach związki rzeczywiście działają poza zakładami pracy. – Obecnie głównym problemem związków w Polsce nie są inicjatywy legislacyjne polityków, ale odpływ członków płacących składki. Uzwiązkowienie jest niskie i wciąż spada – zaznacza.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz dla „Rzeczpospolitej”: Włodzimierz Czarzasty przesadził
Polityka
Karol Nawrocki po słowach ambasadora USA dla „Rzeczpospolitej”: To Polacy będą decydować
Polityka
Sondaż: Decyzja ambasadora o zerwaniu kontaktów z Czarzastym osłabia wiarygodność USA
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama