"Przez cały dzień wspieramy rolników z różnych branż hodowli zwierzęcej, których Jarosław Kaczyński ze swoimi koalicjantami z PO i SLD chce doprowadzić do ruiny" - napisał 16 września wieczorem Winnicki.
Lider Ruchu Narodowego podkreśla, że ustawa dotyczy "nie tylko hodowli norek", ale wiąże się też z "olbrzymimi stratami w hodowli drobiu, bydła i innych branż, których dotknie antyhodowlana ustawa". W przypadku hodowli tych zwierząt stracą przede wszystkim ci hodowcy, którzy eksportują mięso pochodzące z uboju rytualnego.
Winnicki podkreśla, że posłowie Konfederacji "próbowali doprowadzić do spotkania organizacji rolniczych z Prezydium Sejmu z marszałek (Elżebietą) Witek na czele".
"Nie chcą rozmawiać, Kaczyński jedzie jak walec i przystawia ludziom ciężkiej pracy ustawowy pistolet do głowy. Branża hodowli bydła już ponosi straty, bo zagraniczni kontrahenci wstrzymali kontraktację dostaw. Trwa covidowy kryzys gospodarczy a oni traktują rolników 'z buta'" - oburza się Winnicki.
Poseł zwraca uwagę, że "dziesiątki tysięcy rolników" mają być pozbawione źródeł dochodu "bez żadnej konsultacji, rozmowy, w skrajnie krótkim czasie i bez odszkodowania".
"Wszystkie branże są otwarte na rozmowy i negocjacje, wszyscy chcą dbać o dobrostan zwierząt" - zapewnia.
W poparcie dla projektu zaangażował się prezes PiS Jarosław Kaczyński, który przed kilkoma dniami, na konferencji prasowej mówił, że projekt muszą poprzeć "wszyscy dobrzy ludzie".