Kaczyński zaprzeczył w rozmowie z Wirtualną Polską, jakoby w PiS toczyła się „wojna na górze”. - Nie ma żadnej wojny, to teza medialna. Mamy kandydata na premiera. Jeżeli chodzi o dyskusję w tej sprawie, ona zakończyła się w naszym środowisku jakiś czas temu. Mamy konkretny plan, który stopniowo wdrażamy w ramach przygotowania do wyborów i kampanii – przekonywał pytany o konflikt, jaki ma toczyć się w Prawie i Sprawiedliwości między środowiskiem skupionym wokół Mateusza Morawieckiego (tzw. harcerze) oraz zwolennikami twardszego, prawicowego kursu (tzw. maślarze). 

Jarosław Kaczyński: Przemysław Czarnek bardziej wiarygodny od Mateusza Morawieckiego dla obecnego i potencjalnego elektoratu PiS 

Na pytanie o to, jak Morawiecki przyjmuje to, że kandydatem na premiera jest Przemysław Czarnek, Kaczyński mówi, że „Mateusz Morawiecki jest człowiekiem, który przyjmuje rzeczywistość do wiadomości. Czasem łatwiej, czasem trudniej, ale przyjmuje”.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Mówiąc o byłym premierze rządu PiS Kaczyński podkreślił, iż jest on „bardzo ambitnym politykiem”, który „ma do tego pełne podstawy”. - Jest zdolny, był bardzo sprawnym premierem. Natomiast żeby w ogóle myśleć o premierze, trzeba spełnić jeden warunek: trzeba wygrać wybory - zaznaczył. I, jak wyjaśnił, „dla poważnej części obecnego i potencjalnego elektoratu” PiS Czarnek jest „kandydatem bardziej wiarygodnym” od Morawieckiego. 

Czytaj więcej

Komitet Polityczny PiS nie zajął się stowarzyszeniem Mateusza Morawieckiego. Podjął inną decyzję

W ocenie prezesa PiS „Morawiecki padł ofiarą potężnej kampanii hejtu”. Kaczyński przekonywał, że kampanię tę rozpoczęła „totalna opozycja”, która nie miała swojego odpowiednika w żadnym innym państwie świata. - Ustrój totalny opisywano w kontekście Włoch i Niemiec, a nie opozycji sprzeciwiającej się władzy. Opozycji totalnej w żadnym ugruntowanym państwie demokratycznym do tej pory nie było – zauważył. 

Jednocześnie Kaczyński nie zgodził się ze stwierdzeniem, że Morawiecki nigdy nie zostanie już premierem. Jak dodał wielokrotnie mówił byłemu premierowi rządu PiS, że „w żadnym wypadku nie jest tak, że nie będzie premierem, tylko będzie musiał może trochę zaczekać”. 

Prezes PiS przekonywał też, że Czarnek jest ostatecznym wyborem partii jeśli chodzi o kandydata na premiera. - Jeżeli wygramy, premierem będzie pan profesor Przemysław Czarnek. A potem będzie pytanie, jak się sprawdzi - bo takie stawiamy wobec każdego premiera - wyjaśnił. 

Jarosław Kaczyński o Grzegorzu Braunie: Zjawisko spoza sfery normalnej polityki.

Pytany o ewentualną koalicję powyborczą PiS z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej prezes PiS odparł, że lider tego drugiego ugrupowania, Grzegorz Braun, to „zjawisko spoza sfery normalnej polityki”. - Absolutnie nie mówię o wyborcach, którzy czasami nie zdają sobie nawet sprawy, jakie osoby otaczają Brauna: powiązania rosyjskie, wypowiedzi przeciwko papieżowi. Gdyby ludzie o tym wiedzieli, wielu Brauna by nie popierało - zaznaczył. - To, co robi Braun, to nie jest normalna część życia publicznego i nie ma o czym rozmawiać - dodał prezes PiS. 

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Rok Nawrockiego, rok zmartwień Kaczyńskiego i Tuska

Na pytanie, czy w sytuacji, w której dojście do władzy PiS wymagałoby koalicji z Konfederacją Korony Polskiej, Kaczyński zrezygnowałby z powrotu do władzy, prezes PiS odpowiedział twierdząco. - To się już raz źle skończyło, kiedy szliśmy razem - z Samoobroną Andrzeja Leppera. A Samoobrona, w porównaniu z dzisiejszym Braunem, to była cywilizowana partia, zgoła przedstawiciele salonów - wyjaśnił. Pytany o LPR, z którym PiS również tworzył wówczas koalicję, Kaczyński odparł, że w tym przypadku problemem był lider ugrupowania (Roman Giertych), a nie tworzący je politycy, bo „tam było wielu ludzi, którzy mogliby być” w PiS. 

- Rządzenie w tamtej koalicji było w moim długim życiorysie politycznym, a mówię tylko o tym oficjalnym, bo działalność z czasów podziemia to inna sprawa, najcięższym doświadczeniem – podsumował Kaczyński. 

Na uwagę, że partia Grzegorza Brauna zyskała poparcie właśnie kosztem PiS, Kaczyński odparł, że „dla tego elektoratu Przemysław Czarnek jest o wiele lepszym wyborem”. - Jest mu po prostu bliższy, łatwiej z nim rozmawiać. Swoim życiorysem udowadnia, że własną pracą można wiele osiągnąć: zmienił środowisko, stał się naukowcem. A do tego nie ciąży na nim ten ładunek krytyki, który spadł na premiera Morawieckiego - wyjaśnił. 

Pytany o lidera Nowej Nadziei Sławomira Mentzena Kaczyński stwierdził z kolei, że „socjologowie i politolodzy, którzy zaliczają politykę Sławomira Mentzena do tej strony, po której my nie jesteśmy, ze względu na darwinizm społeczny, mają rację”.

Jarosław Kaczyński o Donaldzie Tusku: Jego polityka sprawi, że Polska przestanie funkcjonować jako państwo suwerenne

Pytany o rząd Donalda Tuska i o to, czy obecny premier zrobił coś dobrego od momentu przejęcia władzy przez koalicję KO, PSL, Polski 2050 i Nowej Lewicy, prezes PiS odpowiada, że czymś takim jest „podwyżka płac dla nauczycieli”, ale zaznacza, że PiS też płace te by podwyższył, gdyby nadal rządził, „nawet jeżeli nie było tego w programie”. 

Czytaj więcej

Sondaż: Jarosław Kaczyński liderem prawicy. Przemysław Czarnek na samym końcu

- Donald Tusk zrobił tyle złego, że nawet jeżeli palą się jakieś malutkie jasne świeczki na jego rzecz, to ogień piekielny, który go czeka, jest nieporównanie większy – zaznaczył prezes PiS. 

O Tusku Kaczyński mówił też, że to „człowiek, który buduje sobie sławę Herostratesa i człowieka, który chce ten ogień ugasić”. Na uwagę, że obecny premier przekonuje, iż sprząta po okresie rządów PiS, Kaczyński odparł: „Można wymordować paru ludzi i powiedzieć, że to »sprzątanie«?”. - Tusk całkowicie zniszczył funkcjonowanie państwa. Całkowicie zniszczył finanse publiczne. Całkowicie podporządkował politykę interesom niemieckim. I wpisał się w bieg wydarzeń, który spowoduje, że Polska jako państwo suwerenne przestanie funkcjonować - dodał prezes PiS. 

Kaczyński stwierdził też, że „naprawa państwa” po rządów obecnej koalicji „będzie wielkim i trudnym przedsięwzięciem”. - Trzeba będzie chyba sięgnąć po specjalistów od prawa międzynarodowego, bo to oni zajmują się rozwiązywaniem tego typu problemów. A w świecie Tuska konstytucja praktycznie nie obowiązuje – przekonywał. 

- Dzisiejsze rządy są skrajnie szkodliwe i niszczące, a do tego obrzydliwe, bo to pokaz sługusostwa wobec Niemiec. Tusk realizuje agendę niemiecką: sprawa portów, elektrowni atomowej, Odry, CPK. To wszystko nie podobało się Niemcom. Budowa autostrad północ–południe pogarszała sytuację Niemiec, a polepszała Polski, więc ich nie ma – wyliczał prezes PiS.