Zgodnie z zapowiedzią Donalda Tuska już 8 czerwca poznamy kandydata KO w przyspieszonych wyborach na prezydenta Krakowa. Ma być to wspólny kandydat Koalicji Obywatelskiej i PSL. W mieście wskazuje się dwa nazwiska. To senator Monika Piątkowska – tu wskazań naszych rozmówców jest cały czas najwięcej – albo związany obecnie z PSL Ireneusz Raś, wiceminister sportu i turystyki. W grze przez jakiś czas było „profesorskie nazwisko”. Ale w ostatnich godzinach pojawiła się inna „trzecia opcja”. To Rafał Sonik, przedsiębiorca i były rajdowiec. Informacje, że może startować, podało w niedzielę RMF FM. Najważniejsze jednak jest to, że kimkolwiek będzie ogłoszony dziś kandydat, poprze go więcej niż jedna partia, co będzie dobrym punktem wyjścia do dalszej współpracy.

Reklama
Reklama

8 czerwca poznamy też nazwisko kandydatki Nowej Lewicy. I tu akurat nie ma zbyt wielu wątpliwości, że będzie to posłanka Daria Gosek-Popiołek, która już teraz w mediach społecznościowych ogłosiła, że „czas stoczyć najważniejszą partię”. 

KO i PSL będą współpracować w Krakowie. Stawka większa niż przyspieszone wybory

Kraków przegrywa walkę o uwagę opinii publicznej z kwestią odebrania Orderu Odrodzenia Polski Wołodymyrowi Zełenskiemu i największe zainteresowanie wzbudzają dziś wypowiedzi polityków o sprawach polsko-ukraińskich. I pomiędzy kolejnymi wypowiedziami premiera w tym temacie trochę umknęła 5 czerwca jego wypowiedź, w której otwarcie przyznał, że w sprawie Krakowa toczy rozmowy z prezesem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

– Wydaje mi się, że byłoby sensowne, żebyśmy wystawili wspólnego kandydata, też dla higieny koalicji – powiedział Tusk. Ale jak zwykle niczego nie przesądzał. Kosiniak-Kamysz od pierwszego dnia po krakowskim referendum przekonywał, że dobrym pomysłem byłby kandydat z poparciem szerszym niż tylko jednej partii. – Nie chcę kandydata, który będzie miał partyjny charakter, bo on po prostu nie wygra starcia z Łukaszem Gibałą – mówił w poreferendalny poniedziałek, 25 maja, prezes PSL. 

Czytaj więcej

Kto następcą Aleksandra Miszalskiego w Krakowie? Były prezydent wymienia nazwiska

Zresztą obecna krakowska senator Monika Piątkowska w 2025 r. wygrała wybory uzupełniające do Senatu jako kandydatka właśnie z poparciem KO i m.in. PSL. Wcześniej była w Polsce 2050 Szymona Hołowni. I teoretycznie świetnie pasuje dziś do tej politycznej układanki, co podkreślają nasi rozmówcy.

Odwołanie Aleksandra Miszalskiego było wypadkową spraw lokalnych i krajowych (co pokazuje exit poll OGB, w którym 25 proc. wyborców deklarowało, że powodem uczestnictwa był sprzeciw wobec rządu Donalda Tuska). Kampania w Krakowie będzie bez wątpienia poligonem dla wszystkich najważniejszych sił politycznych w Polsce. Dla KO to będzie próba politycznej konsolidacji. W kuluarach politycy tej partii są dość jednoznaczni: najlepszym koalicjantem dla nich w 2027 r. byłby PSL.

Dziś ludowcy nie chcą słyszeć o starcie z list KO i wielokrotnie już publicznie podkreślali, że PSL idzie z własną listą. Tuska to jednak nie demotywuje, traktuje to jako polityczną grę. W listopadzie 2025 r. premier na zamkniętym posiedzeniu klubu KO powiedział, że kształt list rozstrzygnie się dopiero wiosną 2027 r. Miał też mocno chwalić PSL i jego postawę.

Co oznacza wspólny start KO i PSL w Krakowie? Donald Tusk chce ograniczyć straty po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego 

O sytuację w mieście pytamy Tomasza Urynowicza, byłego wicemarszałka województwa małopolskiego z Porozumienia Jarosława Gowina, obecnie działającego w stowarzyszeniu Wspólnota Wartości. Urynowicz ma wieloletnie doświadczenie i znajomość krakowskiej polityki. Jego zdaniem obecny dylemat Donalda Tuska nie polega tylko na tym, kto zostanie kandydatem w wyborach prezydenckich. – Wydaje się, że Donald Tusk już raz w pewnym sensie stracił możliwość wyboru kandydata na prezydenta Krakowa, bo musiał zatwierdzić Aleksandra Miszalskiego jako kandydata KO. Grupa Miszalskiego ograła wtedy „Kierownika”, bo ogłosiła decyzję pierwsza, nie dając mu czasu na zastanowienie. Teraz to się nie powtórzy – ocenia Urynowicz w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. 

Prezydenci Krakowa od 1990 roku

Prezydenci Krakowa od 1990 roku

Foto: PAP

Jak dodaje, to może tłumaczyć reakcję Tuska wobec środowiska Miszalskiego po referendum, czyli rozwiązanie całych struktur w Małopolsce. – Dlatego tak bezlitośnie wyciął dziś Miszalskiego i jego ludzi oraz dlatego ich w żaden sposób nie wspierał w ostatnich latach. Wzmacniał za to każdego, kto mógł być dla nich partyjnym straszydłem, choćby Bartłomieja Sienkiewicza – mówi Urynowicz. Według niego w kalkulacji Tuska są dziś co najmniej dwa cele. Pierwszy to „utarcie nosa” lokalnym graczom i zamknięcie krakowskiego problemu, który dla KO stał się trudny do rozwiązania. Drugi – niedopuszczenie do sytuacji, w której ewentualna porażka w wyborach zostałaby odczytana jako osłabienie ogólnopolskiego szyldu KO. – Platforma może liczyć się z tym, że przegra wybory prezydenckie w Krakowie. Ale nie może przegrać hegemonii w krakowskiej polityce – podkreśla Urynowicz. Dlatego właśnie możliwy jest wariant, w którym kandydat nie będzie formalnie kandydatem samej Koalicji Obywatelskiej, lecz szerszej koalicji rządzącej. Taki układ pozwalałby rozproszyć odpowiedzialność za ewentualną porażkę. W tym kontekście pojawiają się nazwiska właśnie Ireneusza Rasia, Moniki Piątkowskiej i teraz Rafała Sonika.

Czytaj więcej

Donald Tusk wybrał komisarza. Stanisław Kracik pokieruje Krakowem do wyborów

Urynowicz ocenia jednak, że jeśli na stole zostaną tylko dwa pierwsze nazwiska, będzie to sygnał, że Platforma nie wyciągnęła wniosków z ostatnich wydarzeń w Krakowie. – Raś i Piątkowska jak ulał pasują do garnituru starego krakowskiego układu. Oboje pewnie mogą liczyć na dobre słowo Jacka Majchrowskiego i wierzyć, że jego błogosławieństwo wystarczy. Tylko chyba jednak coś więcej było powodem, dla którego aż tak wielu krakowian poszło do urn w ostatnim referendum – mówi były wicemarszałek Małopolski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. 

Co zdecyduje Tusk w porozumieniu z Kosiniakiem-Kamyszem? Na tym etapie ani Raś, ani Piątkowska nie będą wielkim zaskoczeniem. Inaczej rzecz ma się z Sonikiem. Pewne jest jednak, że w Krakowie kandydatów i kandydatek będzie bardzo wielu, być może kilkunastu. Decyzji zresztą nie ogłosił jeszcze Łukasz Gibała, główny rywal Miszalskiego z 2024 r.