Rano po całonocnym posiedzeniu sejmowa komisja rolnictwa poparła złożony przez PiS projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Komisja poparła poprawkę Konfederacji dotyczącą wykreślenia zapisu ograniczającego ubój rytualny, odrzuciła postulat dziesięcioletniego vacatio legis dla zakazu hodowli zwierząt futerkowych.

Dowiedz się więcej: Komisja poparła "Piątkę dla zwierząt". Ważna zmiana w projekcie

Wcześniej Sejm odrzucił wniosek Konfederacji o odrzucenie projektu PiS w pierwszym czytaniu. Za odrzuceniem głosowało 35 posłów klubu PiS, w tym posłowie Solidarnej Polski; przeciw odrzuceniu był natomiast minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który wcześniej krytykował nowelizację.

W Programie Pierwszym Polskiego Radia wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha był pytany, czy w przypadku uchwalenia zmian prezydent Andrzej Duda podpisze nowelizację.

- Trwają prace nad tą ustawą i nie znamy jeszcze ostatecznej treści tej ustawy. Wiemy, że komisja rolnictwa pracowała nad ustawą. Dzisiaj będą się toczyły jeszcze prace w polskim Sejmie - odpowiedział. Zwrócił uwagę, że w polskim procesie ustawodawczym ustawa może być zmieniana jeszcze na etapie prac senackich.

- Więc pan prezydent zawsze wypowiada się wtedy, kiedy ustawa ma już ostateczny kształt. No nie sposób w toku prac parlamentarnych antycypować decyzji pana prezydenta - zaznaczył wiceszef Kancelarii.

Dodał, że prezydent "rozstrzyga już na gruncie ukształtowanego tekstu aktu normatywnego, na podstawie ustawy, która trafia do podpisu" i wówczas podejmuje decyzję, czy podpisuje ustawę, czy korzysta ze swoich przewidzianych w konstytucji prerogatyw.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Pytany, czy prezydent popiera pomysł likwidacji hodowli zwierząt futerkowych Paweł Mucha nie odpowiedział. - Jestem bardzo konsekwentny w tym, że nie antycypuję decyzji pana prezydenta - stwierdził.

Dopytywany wspomniał o toczącej się w parlamencie dyskusji oraz o "określonych badaniach opinii publicznej". Powiedział, że w przypadku przemysłu futrzarskiego "dość powszechny jest głos Polaków", że ta produkcja "ma niewielki już charakter", że dla tego rodzaju działalności gospodarczej "nie ma wielkich rynków zbytu jeżeli chodzi o Polskę".

- Wreszcie jest kwestia traktowania tych zwierząt, które w toku tej produkcji są traktowane w sposób, który bulwersuje wiele osób - powiedział Paweł Mucha.