- Głosowanie ws. ustawy o ochronie zwierząt to było pewne policzenie się. Bardzo ważne jest to, żeby Zjednoczona Prawica była razem. Głosowania wyraźnie pokazały inny kierunek, władze naszej partii podejmą stosowne decyzje - zapowiedziała Marlena Maląg.

- Branża futrzarska nie ma takiego wpływu na rynek pracy, żeby się on w Polsce zachwiał. Ten aspekt nie jest aż taki istotny, podbijanie tego przez PSL nie jest zasadne - przekonywała w rozmowie z radiową Jedynką minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Czytaj także: 

Bielan: Przyspieszone wybory dałyby władze lewicy

Rzecznik rządu: Bierzemy pod uwagę rząd mniejszościowy

Suski: Nasi byli koalicjanci powinni pakować biurka

Terlecki: Nie ma koalicji. Dwa zarzuty pod adresem Ziobry

- Likwidacja ferm zwierząt hodowanych na futra nie zachwieje rynkiem pracy - dodała.

W ocenie Maląg, "ustawa ma zwrócić uwagę na zwierzęta". - Te osoby, które mają do nich szacunek, powinny zagłosować "za" - powiedziała.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

W nocnym głosowaniu przeciw tzw. Piątce dla zwierząt, nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt wprowadzającej m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych oraz zakaz eksportu mięsa pochodzącego z uboju rytualnego, zagłosowali wszyscy posłowie Solidarnej Polski. Przeciw było też dwóch posłów Porozumienia, a 15 wstrzymało się od głosu. Z polityków Porozumienia za nowelizacją zagłosowała tylko Jadwiga Emilewicz.

Ustawa została przyjęta 356 głosami "za" przy 75 głosach "przeciw".