Reklama
Rozwiń
Reklama

Czerwone Gitary zamiast czerwonych beretów

I politycy koalicji, i opozycji przyznają, że komunikat po spotkaniu premiera Donalda Tuska z kanclerz Angelą Merkel ma łagodny wydźwięk. Ale różnie to sobie tłumaczą.

Publikacja: 12.03.2014 20:30

– Zapowiedzi Tuska były ambitne, ale kanclerz go stępiła – uważa Krzysztof Szczerski z PiS. Przypomina, że dzień przed wizytą kanclerz Niemiec premier dość twardo akcentował kwestie przeciwdziałania uzależnieniu energetycznemu od Rosji, a w tej sprawie nie ma przełomu. – Jest tylko zapowiedź „ambitnego programu" do końca roku – wskazuje.

Politycy koalicji rządzącej przekonują, że nie to było celem spotkania przywódców.

– Poznano, na czym polegają różnice, i komunikat musiał być łagodny – mówi Stanisław Żelichowski z PSL.

Jego zdaniem nie powinno dziwić, że niemiecka kanclerz więcej niż o sankcjach mówiła o programie pomocy dla ?nowych władz Ukrainy. – ?Czego innego mogliśmy oczekiwać? Przecież nikt nie ?wyśle czerwonych beretów zamiast czerwonych gitar – przekonuje.

– Ta wizyta była okazją do prezentacji polskiego stanowiska wobec potrzeby działań na rzecz bardziej odważnej polityki energetycznej Unii Europejskiej, która uniezależni nasze kraje od dostaw rosyjskich surowców – mówi Michał Szczerba, który reprezentuje PO w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Reklama
Reklama

Zdaniem Pawła Kowala z Polski Razem Jarosława Gowina przed Polską jest historyczna szansa, by nakłonić głównych unijnych graczy do rewizji polityki energetycznej.

– Na każdym spotkaniu trzeba uświadamiać Niemcom, jak niebezpieczna jest ich polityka w tej kwestii – przekonuje europoseł. Przyznaje, że ta sprawa na wspólnej konferencji Tuska i Merkel wybrzmiała jednak znacznie słabiej niż we wcześniejszych wypowiedziach medialnych polskiego premiera.

– Zakładam, że kwestie energetyczne zostały zaakcentowane mocniej podczas rozmów niż na konferencji. Pytanie, dlaczego tak się stało – dodaje Kowal, wskazując, że opinia publiczna nie wie tego, co się dzieje w kuluarach.

Zdaniem polityków rządzącej koalicji kraje UE zaczęły słuchać argumentów Polski.

– Do tej pory patrzyli na nas w Unii jak na rusofobów. Konflikt na Ukrainie zaczął to zmieniać – zapewnia Żelichowski.

Według Szczerby to zasługa Donalda Tuska, którego działania „obudziły świat" i uświadomiły mu, że sprawa nie dotyczy tylko integralności terytorialnej naszego sąsiada, ale również bezpieczeństwa międzynarodowego.

Reklama
Reklama

PiS przekonuje, że nadal wszystko pozostaje w sferze deklaracji i zapowiedzi.

– Mamy agresję i przerwanie współpracy wojskowej już dawno powinno wejść w życie – mówi Witold Waszczykowski i przypomina, że relacje Niemiec i Rosji w tej kwestii są bardzo rozbudowane.

Zdaniem SLD Polska powinna skupić się jednak na obronie własnych interesów. – Powinniśmy przede wszystkim akcentować interesy polskich firm na Wschodzie. Natomiast my chcemy wyrywać się z sankcjami przed Unię Europejską – zauważa Tadeusz Iwiński.

Prezydent Bronisław Komorowski przekonywał wczoraj, że w sprawie Krymu „nie zamierzamy uznać faktów dokonanych". Jednak jego doradca prof. Roman Kuźniar oświadczył w TVN 24, że Krym jest już stracony. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej napisał na Twitterze, że nie jest to stanowisko prezydenta.

– Prof. Kuźniar jest obciążeniem dla prezydenta. Miesza swoje role: naukowca i doradcy. Pytanie, czy właśnie takie są jego rady – zastanawia się Krzysztof Szczerski.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz dla „Rzeczpospolitej”: Włodzimierz Czarzasty przesadził
Polityka
Karol Nawrocki po słowach ambasadora USA dla „Rzeczpospolitej”: To Polacy będą decydować
Polityka
Sondaż: Decyzja ambasadora o zerwaniu kontaktów z Czarzastym osłabia wiarygodność USA
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama