Sasin był pytany o koszty wyborów prezydenckich z 10 maja (ostatecznie nie doszły do skutku) poniesionych przez Pocztę Polską, w związku z nakazaniem Poczcie przygotowań do wyborów, które miały mieć formę powszechnych wyborów korespondencyjnych.
Sasin pytany o ten wyrok stwierdził, że "widział różne dziwne orzeczenia sądów".
Wicepremier przekonywał, ze premier Morawiecki wyda decyzję o organizacji wyborów korespondencyjnych stosując, jako podstawę prawną, tzw. pierwszą ustawę covidową.
Na pytanie o to zwrotu jakiej kwoty domaga się obecnie Poczta Polska w związku z przygotowaniami do wyborów, które się nie odbyły, Sasin odparł, że jest to kwota zbieżna z "kosztami, które poniosła Poczta Polska".
- Ok. 70 mln złotych - dodał.
Na uwagę, że oznacza to, iż za organizację wyborów, których nie było, każdy Polak zapłaci 2 złote, Sasin odparł, że "może porozmawiajmy o tym, ile kosztuje awaria (przepompowni ścieków - red.) Czajki w Warszawie".
- Demokracja kosztuje, gdyby wychodzić z założenia, ze nie należy wydawać pieniędzy na wybory to odwołajmy wybory, bo wybory kosztują - dodał Sasin.