Reklama
Rozwiń
Reklama

Nieustający impas SLD

Choć przez scenę polityczną przechodzi trzęsienie ziemi wywołane aferą taśmową, wynik partii lewicowych w sondażach się nie zmienia

Publikacja: 25.06.2014 02:00

Nieustający impas SLD

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Politycy SLD liczyli na znaczny wzrost poparcia po ujawnieniu taśm kompromitujących ministrów rządu Donalda Tuska. Jeszcze we wtorek mówili w kuluarowych rozmowach, że jako partia drugiego wyboru dla elektoratu PO stają się naturalną formacją, do której będą uciekać zniesmaczeni wyborcy partii rządzącej.

Liczyli też pewnie na odrobinę sprawiedliwości dziejowej, bo to właśnie PO przejęła przed laty wyborców SLD, gdy był on wstrząsany kolejnymi aferami.

– W kryzysie podsłuchowym prowadzimy najlepszą politykę ze wszystkich, wyważoną, zdroworozsądkową i niedestabilizującą państwa – mówił „Rz" jeden z polityków tej partii. Przekonywał też, że na forach internetowych ta strategia Sojuszu – polegająca na trzymaniu równego dystansu do obciążonego taśmami rządu i do PiS próbującego obalić Donalda Tuska – jest oceniana pozytywnie.

Z punktu widzenia interesów SLD taka sytuacja mogłaby zresztą trwać aż do przyszłego roku, do konstytucyjnego terminu wyborów parlamentarnych. Stąd pomysł na to, by rząd wystąpił o wotum zaufania do Sejmu, które jest dosyć łatwe do uzyskania, a stworzyłoby iluzję opanowania sytuacji. Taki wariant przećwiczył osobiście Leszek Miller, gdy kryzys związany z aferą Rywina zagrażał jego pozycji jako premiera. Uzyskał w Sejmie wotum zaufania i przedłużył swoje rządy o prawie rok. Ale nie uchroniło go to od klęski wyborczej. Z PO mogłoby być podobnie.

Partia Leszka Millera liczyła, że jeśli zyska na aferze, zacznie realizować strategię gromadzenia wokół siebie innych lewicowych formacji, w tym części polityków Twojego Ruchu. Widać to już było w ostatnich dniach, gdy Klub SLD nie zdecydował się na rozmowy z PiS o rządzie technicznym, pod pretekstem, iż prawica nie zaprosiła na nie Twojego Ruchu.

Reklama
Reklama

Wtorek jednak przyniósł partii Leszka Millera bolesne rozczarowanie. W pierwszym sondażu po awanturze podsłuchowej zrealizowanym przez TNS Sojusz z 8-procentowym poparciem spadł na czwarte miejsce w rankingu partii politycznych. Wyprzedził go Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego. Gdyby podobna sytuacja utrzymała się w kolejnych sondażach, oznaczałoby to, że trzecia pozycja na scenie politycznej, którą Sojusz tak podkreśla, stoi pod znakiem zapytania. Drugi wniosek jest jeszcze bardziej bolesny – że nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach Sojusz nie jest w stanie zdobywać nowych wyborców, czyli poszerzyć bazy społecznej. Dla partii politycznej to konkluzja wręcz zabójcza. Bo jeżeli SLD nie jest w stanie poprawić swoich notowań, gdy rząd ugina się pod nielegalnymi podsłuchami, to znaczy, że do wyborów samorządowych, które odbędą się już w listopadzie, lewica się nie odbuduje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Donald Tusk ogłosił powstanie Rady Przyszłości. „Chcemy, żeby Polska była liderem”
Polityka
Włodzimierz Czarzasty: Na RBN spytam Karola Nawrockiego, co robił w 2018 roku w Moskwie
Polityka
Czy prezydent powinien mieć prawo ułaskawiania skazanych? Znamy zdanie Polaków
Polityka
Partie widmo Zbigniewa Ziobry. Co ukrywają Solidarna i Suwerenna Polska?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama