- Sanepid zachował się bardzo profesjonalnie - zapewnił Czarzasty, który mówił, że w poniedziałek był przez cały dzień w kontakcie z inspekcją sanitarną. Jak dodał sanepid nakazał mu samoizolację.

Czarzasty w poniedziałek informował, że poddał się testowi "prywatnie w Sosnowcu". Jak dodał, test będzie powtarzał.

- Sanepid nie powiedział, że jestem zdrowy - zaznaczył.

- Ja w ogóle jestem w grupie szczególnie zagrożonej, dlatego, że ja miałem taki moment w życiu, że miałem 23 proc. wydolności serca. Nie jestem sprawnie biegającym młodym jelonkiem po lasach. Mam chorobę współistniejącą - mówił lider SLD.

- Po skandalicznej i głupiej wypowiedzi premiera (Mateusza) Morawieckiego, że ta choroba minęła, ludzi będzie trudno zmobilizować - mówił także Czarzasty.

- Polacy i Polki się do tej sytuacji przyzwyczaili. Ja siedziałem przez dwa miesiące w domu wiosną, bo się po prostu bałem. Potem były wakacje, ludzie mieli dosyć siedzenia w domu i te czynniki się wszystkie na to nałożyły. Teraz trzeba się bardzo zdyscyplinować i realizować te zalecenia (w związku z epidemią koronawirusa - red.) - przekonywał wicemarszałek Sejmu.

Czarzasty wyraził też przekonanie, że "politycy powinni dać przykład" a Sejm powinien wrócić do obostrzeń - m.in. do hybrydowego trybu prowadzenia obrad parlamentu.

- Jak była dyscyplina tych zachorowań było mniej - zaznaczył lider SLD.

Wicemarszałek Sejmu zapowiedział też wprowadzenie obowiązku noszenia masek w Sejmie.