Chodzi o Agnieszkę Lesiak, Dominika Rutkowskiego i Agnieszkę Gzylewską. To najnowsze nabytki Ośrodka Rozwoju Edukacji, agendy podległej Ministerstwu Edukacji odpowiedzialnej za projekt e-podręcznika.
O wynikach naboru poinformowało we wtorek RMF FM. Cała trójka ma pełnić funkcje ekspertów ds. przedmiotów humanistycznych, dodatkowo Lesiak została pełniącym obowiązki koordynatora projektu. ORE przekonuje, że zostali wybrani w konkursie. Ogłoszono go w Wigilię.
Agnieszka Lesiak oprócz tego, że była redaktorem prowadzącym przygotowanego przez MEN darmowego podręcznika, to także znajoma minister edukacji z wcześniejszych lat. Od 2001 r. była redaktor naczelną tygodnika „Przyjaciółka". Joanna Kluzik-Rostkowska pracowała tam jako wicenaczelna.
Dominik Rutkowski podaje, że przez kilka lat pracował jako sekretarz redakcji w kolorowych magazynach, m.in. w „Gali", w której w 2006 r. był sekretarzem redakcji. Podobnie jak Ireneusz Dudziec, obecnie doradca w gabinecie politycznym minister edukacji. Z „Galą" związana była także Gzylewska.
Poprosiliśmy MEN o komentarz do tej sytuacji, nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Kluzik-Rostkowską zapytaliśmy, jaki wpływ na wybór Lesiak miała ich znajomość. „Celowo do prac nad e-podręcznikiem szukamy dziennikarzy, bo są potrzebni do prac redakcyjnych. Mam nadzieję, że nie podważa Pan kompetencji swoich kolegów po fachu" – odpisała esemesem. Na pytanie o to, jakie kompetencje zadecydowały o tym, że Lesiak została p.o. koordynatora tego projektu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi od szefowej resortu. Ośrodek Rozwoju Edukacji odmówił nam przekazania życiorysów zawodowych zatrudnionych właśnie ekspertów.
To nie pierwsza sytuacja, kiedy znajoma Kluzik-Rostkowskiej obejmuje prestiżowe stanowisko w Ośrodku. W maju ubiegłego roku pisaliśmy, że szefem ORE została Aleksandra Zawłocka, koleżanka minister edukacji od lat 80. ubiegłego wieku. Panie razem pracowały w kilku tytułach prasowych. W rozmowie z nami szefowa MEN przekonywała, że o zatrudnieniu zadecydowały umiejętności menedżerskie Zawłockiej.
Po kilku miesiącach od momentu, kiedy objęła ona stery ORE, okazało się, że najważniejszy projekt prowadzony przez tę instytucje, czyli e-podręcznik, to klapa.
Na początku grudnia ORE zmuszony był unieważnić szkolenia dla nauczycieli z wykorzystania tych cyfrowych publikacji. Ośrodek nie dysponował ostateczną wersją materiałów merytorycznych ani w pełni funkcjonalną platformą technologiczną. Nie był też w stanie określić, kiedy partnerzy wykonają te prace. Kilkanaście dni później Kluzik-Rostkowska podjęła decyzję o zwolnieniu koordynatorki projektu oraz kilku ekspertów.
Zgodnie z założeniami już 1 września tego roku uczniowie mają mieć dostęp do 64 e-podręczników do wszystkich przedmiotów ogólnokształcących wykładanych od szkoły podstawowej po liceum. Ich opracowanie ma kosztować ok. 49 mln zł.