Jak wynika z przedstawionych ustaleń, system pozwalał na dostęp do znacznie szerszego zakresu informacji niż tradycyjny podsłuch telefoniczny. Osoba objęta kontrolą mogła zostać pozbawiona prywatności nie tylko w zakresie prowadzonych rozmów, ale także korespondencji, kontaktów, lokalizacji i informacji zapisanych w telefonie.

Wiceszefowa komisji Kluzik-Rostkowska wyliczała, że Pegasus umożliwiał dostęp do wiadomości SMS i MMS, korespondencji prowadzonej za pośrednictwem komunikatorów oraz poczty elektronicznej. Pozwalał także na pozyskiwanie historii połączeń, danych lokalizacyjnych, list kontaktów i wpisów w kalendarzu.

Za pomocą oprogramowania można było również uzyskiwać dostęp do dźwięków z otoczenia telefonu oraz obrazów rejestrowanych przez jego kamery.

Dane z Pegasusa opuszczały Polskę. Izraelska firma kontrolowała część systemu

Jednym z najważniejszych ustaleń komisji jest zakres kontroli, jaki nad systemem zachował jego izraelski producent, NSO Group.

Sroka poinformowała, że niektóre elementy Pegasusa pozostawały pod kontrolą producenta. Centralne Biuro Antykorupcyjne nie posiadało haseł do części kont z uprawnieniami administracyjnymi, co ograniczało możliwość samodzielnego zarządzania systemem.

Według ustaleń przedstawionych przez komisję dane pobierane za pomocą Pegasusa opuszczały terytorium Polski. Producent miał także techniczne możliwości dostępu do informacji pozyskiwanych przez polskie służby.

Czytaj więcej

Służby wiedziały, że dane z Pegasusa mogą trafić do Izraela

– Mówimy więc jasno: dane polskich sędziów, prokuratorów, adwokatów, polityków, polityków opozycji były w rękach zagranicznej firmy – powiedziała Sroka.

Przewodnicząca komisji podkreśliła, że kontrola nad niektórymi elementami systemu nie była sprawowana w Warszawie, lecz po stronie izraelskiego producenta.

Z przedstawionych informacji wynika również, że podczas korzystania ze wsparcia technicznego producenta nie przerywano prowadzonych kontroli operacyjnych. Oznaczało to możliwość wykonywania czynności serwisowych w czasie, gdy oprogramowanie nadal zbierało informacje.

Czytaj więcej

Kto zdecydował o zakupie Pegasusa? Bosacki: Dokument zakupu podpisali Woś i Ziobro

Według analizy ABW, na którą powołała się komisja, moduł odpowiedzialny za pobieranie danych znajdował się pod kontrolą izraelskiego producenta.

Sroka zwróciła także uwagę na możliwość zdalnego odcięcia polskich służb od systemu przez NSO Group. Jak przekazała, w 2022 r. licencja na korzystanie z Pegasusa została odebrana.

W ocenie przewodniczącej oznaczało to, że zagraniczna korporacja mogła pozbawić polskie służby narzędzia operacyjnego własną decyzją.

– To utrata suwerenności operacyjnej polskich służb – oceniła Sroka.

Pegasus kosztował więcej, niż wcześniej ujawniano. Komisja wskazuje nowe kwoty

Komisja przedstawiła również ustalenia dotyczące kosztów zakupu i eksploatacji Pegasusa.

Dotychczas w debacie publicznej pojawiała się przede wszystkim kwota 25 mln zł, które przekazano z Funduszu Sprawiedliwości do Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Według ustaleń zaprezentowanych przez Srokę nie była to jednak pełna wartość zakupu systemu. Za Pegasusa zapłacono 33,4 mln zł, z czego ponad 8 mln zł stanowiło wynagrodzenie pośrednika.

Czytaj więcej

Były szef ABW zmuszony do odpowiedzi ws. Pegasusa. Grał z komisją w kotka i myszkę

Na tym wydatki się nie zakończyły. Dodatkowe koszty wiązały się z eksploatacją oprogramowania, administrowaniem nim oraz przedłużaniem licencji.

Z systemu korzystało nie tylko CBA, ale również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, kontrwywiad wojskowy i policja. Służby te również ponosiły koszty jego utrzymania.

Według komisji całkowity rachunek za zakup i wykorzystywanie Pegasusa był co najmniej dwukrotnie wyższy od wskazanej kwoty zakupu, a pełne wydatki na system pozostają przedmiotem ustaleń.

Pegasus bez akredytacji ABW. Sądy miały być wprowadzane w błąd

Kolejne ustalenia komisji dotyczą wymogów bezpieczeństwa obowiązujących przy wykorzystywaniu systemów przetwarzających informacje niejawne.

Jak wyjaśniła Sroka, tego rodzaju oprogramowanie powinno posiadać odpowiednią akredytację bezpieczeństwa wydawaną przez ABW.

Pegasus nigdy takiej akredytacji nie otrzymał. Co więcej, według komisji Centralne Biuro Antykorupcyjne nie wystąpiło nawet o jej wydanie.

Czytaj więcej

Czy Sejm przyjmie raport o Pegasusie? Całą treść może poznać tylko 15 posłów

Oznacza to, zdaniem komisji, że przez cały okres eksploatacji, począwszy od 2017 r., system funkcjonował poza wymaganym mechanizmem kontroli bezpieczeństwa informacji niejawnych.

Sroka stwierdziła również, że sądy, które wydawały zgody na prowadzenie kontroli operacyjnych, były wprowadzane w błąd co do charakteru wykorzystywanego narzędzia.

Komisja wskazała ponadto na ograniczenia dotyczące możliwości stosowania Pegasusa wobec użytkowników telefonów z numerami zarejestrowanymi w niektórych państwach.

Według przedstawionych ustaleń system nie mógł być wykorzystywany wobec numerów zarejestrowanych w Rosji, Chinach, Korei Północnej czy Białorusi.

Oznaczało to, że narzędzie przedstawiane jako sposób walki z zagraniczną agenturą nie mogło być stosowane wobec numerów telefonicznych pochodzących z państw wskazywanych jako potencjalne źródła zagrożeń wywiadowczych.