Mentzen we wpisie na X pisze, że „gdyby Ukraina opierała się na armii zawodowej, upadłaby jakieś cztery lata temu. Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór”. W Polsce pobór został zawieszony w 2009 roku. Od stycznia 2009 r. nie przeprowadzano już obowiązkowych powołań – ostatnie wcielenie odbyło się w grudniu 2008 r.
Sławomir Mentzen: Kto twierdzi, że powinniśmy mieć wyłącznie armię zawodową, domaga się, by Polska nie miała szans obronić się przed Rosją
„Każdy, kto twierdzi, że powinniśmy mieć wyłącznie armię zawodową, tak naprawdę domaga się tego, żeby Polska nie miała szans obronić się przed Rosją” – czytamy we wpisie Mentzena.
Lider Nowej Nadziei ocenia, że jest „niepojęte, że w sytuacji, gdy każdy może sobie zobaczyć i poczytać, jak wygląda wojna na Ukrainie, ktokolwiek jeszcze mówi jakieś absurdy o armii wyłącznie zawodowej”.
Czytaj więcej
Czy dla polskich polityków ważna jest wiarygodność, czy eskalowanie strachem? Niestety widać, że dzisiaj istotniejsze jest granie na emocjach i pod...
„W przypadku wybuchu wojny, młodzi ludzie i tak zostaną wcieleni do armii. Nie zdążą uciec za granicę. To w ich najlepszym interesie jest się do tego przygotować. Znacznie zwiększy to ich szanse na przeżycie” – dodaje.
Polityk podkreśla, że chciałby żyć „w świecie, w którym wszyscy są młodzi, piękni i bogaci, nie ma wojen, chorób, podatków i złych ludzi”. „Ale taki świat niestety nie istnieje” – zaznacza. „A w świecie, który istnieje, mamy sąsiada, który poważnie rozważa zaatakowanie nas. Dlatego Finlandia, Szwecja, Estonia, Litwa i Łotwa szkolą młodych mężczyzn. Tylko polscy politycy boją się jeszcze powiedzieć prawdę swoim wyborcom. Ci z państw bałtyckich okazali się odważniejsi i odpowiedzialniejsi” – zauważa.
„W XVIII wieku Polacy nie chcieli walczyć w polskiej armii, więc stracili państwo i w XIX wieku walczyli w armiach zaborców. Jeżeli nie będziemy chcieli bronić Polski w armii polskiej, nasze dzieci i wnuki będą kiedyś zmuszone wstępować do armii rosyjskiej” – ostrzega Mentzen.
„I bardzo przepraszam, ale nie przekonacie mnie do tego, żebym przyłożył rękę do utrzymywania Polski w stanie kompletnej bezbronności w obecnej sytuacji. Wolę stracić poparcie w sondażach niż stracić swój kraj” – podsumowuje.
Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego chwali Sławomira Mentzena za „propaństwową postawę”
Wpis Mentzena skomentował m.in. zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz. „Znając historię Polski to powinno być oczywiste dla wszystkich, że powinniśmy mieć wypracowaną w konsensusie społecznym, jakąś formę powszechnego przeszkolenia wojskowego. Szacunek za propaństwową postawę i rozpoczęcie tej bardzo potrzebnej dyskusji” – napisał.
Mentzena pochwalił też Bartosz Marczuk, były wiceminister pracy w rządzie PiS, a także były zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. „Drugi po Mateuszu Morawieckim i Michale Dworczyku jednoznaczny głos polityka, że musimy wprowadzić powszechne obowiązkowe szkolenie wojskowe, by budować rezerwy” – napisał.
„Ja bym tego nie wykluczyła” – mówiła latem wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka pytana o odwieszenie poboru. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz pytany o przywrócenie poboru za każdym razem zaznacza, że pobór w Polsce nie został zlikwidowany, lecz zawieszony.
Przed jego zawieszeniem zasadnicza służba wojskowa trwała w Polsce 9 miesięcy (od 2005 roku). Wcześniej było to 12 miesięcy, a w okresie PRL – nawet 24 miesiące.
Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”: Ponad połowa Polaków przeciw odwieszeniu poboru
Z lipcowego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynikało, że przeciwko odwieszeniu poboru jest 51,1 proc. badanych, za – 37,7 proc., a nie ma zdania 11,2 proc. Z informacji „Rz” wynika, że obowiązkowa służba wojskowa może zostać przywrócona, gdy pogorszy się sytuacja geopolityczna w naszym regionie. Wojskowi mówią, że „nie jest kwestią, czy, ale kiedy to się stanie”.
Czytaj więcej
Pytani o to, jak zachowaliby się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia inwazją zbrojną, Polacy najczęściej odpowiadają, że wzięliby udział w walce p...
Z kolei w sierpniowym sondażu IBRiS dla Wirtualnej Polski ponad połowa respondentów (50,7 proc.) zadeklarowała gotowość do włączenia się w działania wojenne w przypadku bezpośredniego zagrożenia zbrojnego. Największa grupa obywateli podchodzi jednak do kwestii służby w sposób formalny. 30,8 proc. ankietowanych wzięłoby udział w walce zbrojnej wyłącznie „w przypadku otrzymania obowiązkowego powołania”. Gotowość natychmiastowej służby w charakterze ochotnika wyraża 19,9 proc. badanych.