Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Polacy masowo popierają obowiązkowe szkolenia wojskowe, jednocześnie sprzeciwiając się przywróceniu poboru.
- Kto w polskim społeczeństwie jest największym zwolennikiem, a kto przeciwnikiem powszechnej służby wojskowej.
- Jakie bariery polityczne i infrastrukturalne uniemożliwiają obecnie szybkie odwieszenie zasadniczej służby wojskowej.
- W jaki sposób zmiany w międzynarodowej polityce wpływały na nastroje społeczne dotyczące obronności kraju.
Debata o przywróceniu w Polsce obowiązkowej służby wojskowej toczy się co najmniej od lutego 2022 r., gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że obowiązkowa służba wojskowa może zostać przywrócona, gdy pogorszy się sytuacja geopolityczna w naszym regionie. Wojskowi mówią wręcz, że „nie jest kwestią, czy, ale kiedy to się stanie”.
Rząd nie planuje obecnie jej przywrócenia, ale pracuje nad uatrakcyjnieniem szkoleń wojskowych dla ochotników. Z kolei ustawa o obronie ojczyzny przewiduje możliwość błyskawicznego przywrócenia poboru. Taką decyzję może podjąć prezydent RP na wniosek Rady Ministrów.
Twardym zwolennikiem natychmiastowego przywrócenia poboru jest m.in. gen. dyw. w stanie spoczynku Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego WP, który uważa, że ma to być element edukacji obronnej. Wskazuje, że po szkole średniej wszyscy powinni trafić do armii na osiem miesięcy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
Polacy nie są gotowi na przywrócenie poboru
Z badania przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że obecnie nie ma akceptacji dla odwieszenia poboru. Przeciwko przywróceniu zasadniczej służby wojskowej jest 51,1 proc. badanych, za – 37,7 proc., a nie ma zdania 11,2 proc. Negatywne opinie na temat odwieszenia poboru łączą się ponad podziałami politycznymi. Prezentują je zarówno nieuczestniczący w wyborach (56 proc.), jak stronnicy opozycji (50 proc.) oraz obozu rządzącego (49 proc.).
Czytaj więcej
Napięcie historyczne nie odbiło się na przekonaniu Polaków, że w naszym interesie jest wsparcie militarne dla Ukrainy. Jednak aż 52,2 proc. badanyc...
Kim są przeciwnicy? Najczęściej sprzeciwiają się poborowi kobiety (54 proc.), trzydziestolatkowie (65 proc.), niemal w równym stopniu mieszkańcy dużych miast (59 proc.), jak i małych miejscowości (58 proc.), osoby z wyższym wykształceniem (60 proc.). Największą niechęć wykazują osoby deklarujące poglądy centrowe (59 proc.) i te czerpiące wiadomości o sytuacji międzynarodowej przeważnie z mediów społecznościowych (57 proc.).
Przywrócenie zasadniczej służby akceptują najczęściej wyborcy opozycji (PiS, Konfederacja, KKP, Razem)) – 45 proc. wskazań. Tak myślą głównie ci, którzy ukończyli sześćdziesiąt lat (50 proc.), mieszkańcy wsi (41 proc.) i osoby z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym (60 proc.). Takie nastawienie mają głównie osoby oglądające TV Republika i czytające dzienniki prasowe (po 61 proc. wskazań) oraz deklarujące niemal w równym stopniu poglądy lewicowe (41 proc.), jak i prawicowe (40 proc.).
Wyniki badań dotyczących poboru nie odbiegają znacznie od tych, które cyklicznie przeprowadzamy od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. W listopadzie poprzedniego roku tylko 39,2 proc. badanych przez IBRiS akceptowało przywrócenie w Polsce obowiązkowej służby wojskowej. Przeciwnych takiemu rozwiązaniu było 45,5 proc., a nie miało zdania 15,2 proc.
Wtedy za przywróceniem obowiązkowej służby wojskowej byli wyborcy obecnego rządu, którzy informacje o sytuacji na świecie przeważnie czerpali z Wydarzeń Polsatu, a swoje poglądy polityczne lokowały na lewicy. W ostatnich wyborach parlamentarnych głosowali na Nową Lewicę, zaś w prezydenckich na Magdalenę Biejat. Przeciwnikami były przeważnie osoby niegłosujące oraz osoby z pokolenia Z, czyli potencjalnie te, które mogłyby zostać powołane do wojska. Swoje poglądy polityczne lokowały one w centrum. W wyborach parlamentarnych z jesieni 2023 r. głosowały na Trzecią Drogę, a w prezydenckich oddały głos na Szymona Hołownię.
Akceptację dla przywrócenia poboru zaobserwowaliśmy w ostatnim czasie tylko raz – w marcu 2025 r. Wtedy z naszego badania wynikało, że 55 proc. respondentów akceptuje przywrócenie obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej. Odmienną opinię prezentowało 35,8 proc. pytanych, a 9,1 proc. nie miało zdania.
Jak wówczas eksperci tłumaczyli tę anomalię sondażową? Gen. Roman Polko, były dowódca jednostki wojsk specjalnych GROM, były p.o. szefa BBN wskazywał na zmianę polityki prezydenta USA Donalda Trumpa, który wówczas „zmienił front i z obrońców Ukrainy przyjął narrację Putina”. Zapowiedział m.in. odcięcie Ukrainy od informacji wywiadowczych, a także wstrzymanie dostaw broni.
Czytaj więcej
- To już nie kwestią czy, ale kiedy – mówią oficerowie Wojska Polskiego o odwieszeniu poboru. Dlatego kluczowe jest ustalenie kto pójdzie do wojska...
– Coraz bardziej Polacy zdają sobie sprawę, że żyją w niebezpiecznym środowisku i że w pierwszej kolejności musimy liczyć na siebie, aczkolwiek żaden kraj w Europie nie jest w stanie sam się obronić – mówił „Rzeczpospolitej” gen. Polko. Większa akceptacja dla przywrócenia poboru była, jego zdaniem, „sygnałem dla rządzących, aby stworzyć możliwości dobrowolnego powszechnego szkolenia”.
Dla porównania, na początku 2023 r. jedynie 26 proc. respondentów popierało wprowadzenie dziewięciomiesięcznej obowiązkowej służby wojskowej dla mężczyzn, którzy nie poszli na studia, a tylko 30 proc. uważało, że taka służba powinna być obowiązkowa dla młodych kobiet i mężczyzn. Aż 60 proc. było wówczas przeciwnych wprowadzeniu zasadniczej służby wojskowej dla wszystkich obywateli, którzy posiadają kwalifikacje przydatne w wojsku. Badanie przeprowadził IBRiS na zlecenie Akademickiego Centrum Komunikacji Strategicznej Akademii Sztuki Wojennej.
Podobne wyniki badań IBRiS obserwowaliśmy w październiku 2022 r., gdy za przywróceniem poboru opowiadało się 35,7 proc. badanych, a przeciwko było aż 57,1 proc.
Polska ma obecnie 216 tys. żołnierzy (w tym 155 tys. zawodowych). To oczywiście zbyt mało na wypadek agresji Rosji. Służba wojskowa w Polsce oparta jest teraz – w przeciwieństwie do Ukrainy, Rosji, a także krajów bałtyckich – na ochotnikach.
W czasie panelu organizowanego przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego oraz Sztab Generalny WP, który w czerwcu został zorganizowany w Pałacu Prezydenckim, politycy byli pytani, kiedy mógłby zostać odwieszony pobór? Niemal jednym głosem z dystansem podchodzili do tego pomysłu. Wskazywali na sondaże, z których wynika, że w społeczeństwie nie ma akceptacji dla odwieszenia poboru.
– Nie ma warunków do przywrócenia zasadniczej służby – powiedział poseł Andrzej Grzyb (PSL), przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja) wskazał, że wcześniej powinien być określony zakres szkolenia wojskowego. – Dzisiaj nie byłby to system efektywny, zakończyłby się kompromitacją – mówił z kolei Mariusz Błaszczak, były szef MON, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS.
Politycy zwracali uwagę, że teraz armia nie jest gotowa na odwieszenie poboru: brakuje chociażby koszar, czy poligonów. Wojsko twierdzi jednak, że inwestuje w odpowiednią infrastrukturę. – Rocznie na inwestycje budowlane przeznaczamy 5,5 mld zł - mówił podczas debaty w Pałacu Prezydenckim gen. dyw. Dariusz Mendrala, szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Czytaj więcej
Po ośmiu godzinach w jednostce wojskowej wiem, jak określić odległość w terenie, licząc kroki. A przy pomocy krzesiwa oraz płatków higienicznych lu...
Jak odbudować rezerwy? Czy receptą mogą być szkolenia wojskowe?
Chociaż nie ma zgody wśród Polaków na przywrócenie poboru, a także rząd nie podejmuje teraz takich działań, wojsko i tak musi budować w czasie pokoju rezerwy. Jeden z wyższych dowódców Sił Zbrojnych mówi, że na wojnie pełnoskalowej na sześciu żołnierzy, czterech to rezerwiści.
Rocznie, jak szacują eksperci, na ćwiczenia wojskowe wzywanych jest ok. 40 tys. osób. Cały zasób mobilizacyjny, a także liczba przeszkolonych rezerwistów, jest informacją niejawną, ale w oparciu o rozmowy z oficerami WP, możemy szacować, że po kwalifikacji wojskowej w wojskowych bazach znajdują się nazwiska kilku milionów Polaków.
Na Ukrainie jest teraz zmobilizowanych około 700 tys. ludzi, po stronie Kremla w różnym stopniu w wojnę jest zaangażowanych ok. 800 tys. Rosjan i cudzoziemskich najemników.
Czytaj więcej
Po ośmiu godzinach w jednostce wojskowej wiem, jak określić odległość w terenie, licząc kroki. A przy pomocy krzesiwa oraz płatków higienicznych lu...
Okazuje się, że wśród Polaków jest wysoki poziom akceptacji do udziału w szkoleniach wojskowych organizowanych dla kobiet i mężczyzn. Teraz organizowane są one dla ochotników w ramach programu WGotowości. Odbywają się one w wybranych jednostkach wojskowych i trwają osiem godzin. Można wybrać podstawowy kurs bezpieczeństwa albo pierwszą pomoc, przetrwanie lub cyberbezpieczeństwo. W tym roku wzięło w nich udział już ok. 18 tys. osób. Trzeba zaznaczyć, że nie mają one nic wspólnego ze służbą wojskową, ale niewątpliwie budują odporność społeczną.
Z badania przeprowadzonego przez IBRiS dla naszej redakcji wynika, że za wprowadzeniem obowiązkowych szkoleń wojskowych dla kobiet i mężczyzn jest aż 76,6 proc. badanych, przeciwko 17,6 proc., a nie ma zdania 5,8 proc.
Zwolennikami szkoleń obronnych są najczęściej wyborcy partii tworzących rząd koalicyjny, na czele którego stoi Donald Tusk (85 proc.), mężczyźni (87 proc.), czterdziestolatkowie (84 proc.), mieszkańcy małych miast (86 proc.), osoby z wykształceniem średnim (83 proc.). Najczęściej poparcie dla szkoleń wojskowych deklarują osoby o poglądach lewicowych (83 proc.).