„W sumie z akcji »Diss na raka« na pomoc polskiej onkologii przekazaliśmy już ponad 100 milionów zł” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym 29 września przez Cancer Fighters w reakcji na artykuł „Rzeczpospolitej” o kulisach działalności fundacji. Organizacja jest dysponentem 292,7 mln zł, które darczyńcy wpłacili podczas charytatywnej zbiórki „Łatwoganga” wiosną tego roku. Jej celem było pozyskanie środków na dzieci chore na raka.

Reklama
Reklama

„Sfinansujemy modernizację trzech klinik w Szczecinie, Olsztynie i Białymstoku. Kwota tego wsparcia to 52 miliony zł” – zapowiedziała fundacja. O tym, że 20 mln zł ma trafić na remont budynku św. Mikołaja, gdzie mieści się Klinika Pediatrii, Onkologii i Immunologii Dziecięcej Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie, władze fundacji i szpitala poinformowały 18 września. Co do inwestycji w Białymstoku decyzja jednak jeszcze nie zapadła – ustaliła „Rzeczpospolita”. Umowa w Olsztynie była z kolei bardzo długo procesowana. Pieniądze trafiły do szpitala dopiero 1 października.

Fundacja Cancer Fighters poinformowała także, że przekaże po milionie złotych 17 dziecięcym oddziałom onkologicznym. Część szpitali nadal nie sfinalizowała jednak umów w sprawie tej darowizny.

Zbiórka Łatwoganga. Obiecany szpitalowi milion na razie tylko na czeku

– W lipcu wręczono nam uroczyście papierowy czek na milion złotych z informacją, że do końca miesiąca środki trafią na nasze konto i możemy już dokonywać zakupów – mówi „Rz” dr n. med. Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Za ten milion szpital chce utworzyć pracownię densytometryczną oraz doposażyć w sprzęt kuchenny strefę dla rodziców przebywających na oddziale z dziećmi. – Czekając na przelew i kierując się zapewnieniami fundacji, ogłosiliśmy przetargi na sprzęt do nowej pracowni. W tym czasie przypominaliśmy się fundacji w sprawie umowy. Ostatecznie dostaliśmy projekt ok. 20 września, do którego zgłosiliśmy uwagi. Umowa została podpisana 30 września i następnego dnia otrzymaliśmy środki – mówi dyrektor Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.  

Druga umowa, którą uzgadnia szpital, dotyczy zapowiedzianej już przez Cancer Fighters modernizacji szpitala. Ta budzi jednak zastrzeżenie lecznicy. – W treści projektu umowy są zapisy, które są dla nas nie do przyjęcia – mówi Piskorz-Ogórek. Chodzi o zabezpieczenie i zwrot darowizny. Umowa daje fundacji prawo do żądania zwrotu darowizny w części lub w całości, w tym z odsetkami – nawet do 120 proc. wartości darowizny po zakończeniu modernizacji. Taką możliwość Cancer Fighters chce zachować, jeżeli pojawią się zastrzeżenia co do inwestycji, np. w przypadku niewywiązania się przez szpital z harmonogramu i zakresu prac, rzetelności przedstawionych dokumentów czy innych istotnych naruszeń umowy.

– Te klauzule są bardzo uznaniowe – uważa dyrektor Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Jak dodaje, fundacja początkowo domagała się też od szpitala zabezpieczenia kwestii zwrotu darowizny aktem notarialnym z poddaniem się egzekucji. Ostatecznie od tego odstąpiła, ale oczekuje zabezpieczenia w innej formie. To poważne obciążenie, które umożliwiałoby Cancer Fighters dochodzenie zwrotu pieniędzy bez wcześniejszego procesu o zapłatę, po uzyskaniu klauzuli wykonalności.

Zapytaliśmy FundacjęCancer Fighters o wspomniane zapisy, łącznie z tym dotyczącym zwrotu darowizny na kwotę 120 proc. jej wartości. Do momentu publikacji tego tekstu nie dostaliśmy jednak odpowiedzi. 

Czytaj więcej

Pół roku od zbiórki Łatwoganga. Co kryje fundacja Cancer Fighters?

O komentarz na temat tak sformułowanych zapisów w umowie między szpitalem a darczyńcą poprosiliśmy radcę prawnego Michała Modro, specjalizującego się w zagadnieniach związanych z ochroną zdrowia. Jak zauważa, taki kształt postanowień umownych nie jest szczególnie korzystny dla szpitala; przenosi znaczną część ryzyka realizacji inwestycji na placówkę i wyraźnie zabezpiecza interes fundacji. Po stronie darczyńcy pozostawia stosunkowo dużą przestrzeń interpretacyjną, jeżeli chodzi o podstawę zwrotu pieniędzy. – Z punktu widzenia szpitala rekomendowałbym przed podpisaniem przede wszystkim doprecyzowanie przesłanek zwrotu, wprowadzenie zasady proporcjonalności jako bezwzględnej reguły, oraz obniżenie zabezpieczenia z 120 proc. do maksymalnie 100 proc. faktycznie wypłaconej i nierozliczonej części darowizny – wskazuje prawnik.

Zdaniem dyrekcji szpitala w Olsztynie umowa darowizny jest jednostronna

– Darowizna dla szpitala nie zawsze jest prostym prezentem – mówi Michał Modro. Zauważa, że przy okazji dyskusji wywołanej m.in. ogromną skalą środków zgromadzonych przez Cancer Fighters warto zadać pytanie nie tylko o to, kto i ile przekazuje szpitalom, ale również na jakich warunkach dany szpital te pieniądze lub sprzęt otrzymuje. Modro tłumaczy, że darowizna może być przeznaczona na konkretny cel. Kodeks cywilny pozwala darczyńcy nałożyć na obdarowanego określone polecenie. Nie oznacza to jednak automatycznie, że każda złotówka niewydana zgodnie z pierwotnym zamiarem podlega zwrotowi. – Przy dużych darowiznach umowa powinna więc jednoznacznie określać cel, termin wykorzystania środków, zasady sprawozdawczości, możliwość zmiany przeznaczenia oraz przede wszystkim los niewykorzystanych pieniędzy – podkreśla.

– Że nie jest to problem abstrakcyjny, pokazuje praktyka. WOŚP żądała zwrotu sprzętu od szpitali, gdy przekazane leżanki były wykorzystywane niezgodnie z warunkami darowizny. NIK ujawniała przypadki korzystania ze sprzętu pochodzącego z darowizn bez prawidłowo uregulowanego stanu własności, a podczas pandemii sprzęt trafiał do podmiotów leczniczych nawet wiele miesięcy przed podpisaniem właściwych umów – wylicza radca prawny.

Czytaj więcej

Jak nie przepalić 300 mln zł ze zbiórki Łatwoganga?

Podkreśla też, że przy darowiznach liczonych w milionach złotych przejrzystość powinna więc obejmować nie tylko informację, ile szpital dostał, ale także: na jaki cel, na jak długo, z jakimi obowiązkami, kto ponosi przyszłe koszty i w jakich przypadkach pieniądze albo sprzęt trzeba zwrócić. – Bo w ochronie zdrowia problemem może być nie tylko brak pieniędzy. Problemem może być także źle skonstruowana umowa dotycząca pieniędzy, które ktoś chce szpitalowi podarować – komentuje prawnik.

– Chcę podkreślić, że po raz pierwszy zetknęłam się z sytuacją, gdy przy darowiźnie pojawia się zapis o żądaniu zwrotu, na każdym etapie realizacji i jeszcze oczekiwane jest poręczenie. Jest to jednostronne podejście, gdyż inwestycja będzie trwała ponad 2 lata, a kwota darowizny będzie przekazywana w transzach. Szpital nie ma również gwarancji, że mimo prawidłowo realizowanej inwestycji, z jakiegoś powodu fundacja nie będzie miała środków na dalsze transze. Projekt umowy nie zakłada takiej sytuacji, że np. fundacja przestanie istnieć, ale projekt umowy zakłada zwrot darowizny przez szpital, jeśli straci kontrakt z NFZ – mówi dyrektor Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Informuje też, że pierwotnie fundacja chciała objąć całą umowę i przewidziany w niej zakres prac modernizacyjnych klauzulą poufności. – Sprzeciwiliśmy się temu, powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, bo jesteśmy podmiotem publicznym i każdy może zażądać wglądu do zawieranych przez nas umów. Fundacja ustąpiła i poufność objęła jedynie niektóre kwestie – mówi Piskorz-Ogórek.

Pieniądze czekają na lokacie Cancer Fighters. Odsetki wyniosły już milion złotych, mają trafić na wsparcie dzieci chorych na raka

– Próbujemy uzgodnić zapisy tej umowy od półtora miesiąca. Jest bardzo rozbudowana i znacznie bardziej szczegółowa niż umowy zawierane nawet z instytucjami publicznymi. Fundacja tłumaczy to potrzebą transparentności, co jest zrozumiałe, ale rozmiar umowy nas zaskoczył. Jest bardzo jednostronna – mówi dyrektor Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, decyzje odnośnie do inwestycji nie zostały podjęte również w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym im. Ludwika Zamenhofa, o którym fundacja pisze, że przekaże mu środki. Mają zapaść w przyszłym tygodniu – dowiadujemy się w Białymstoku.

Część szpitali nadal czeka też na zapowiedziany przez Fundację milion złotych, choć w „Raporcie – Diss na Raka” na stronie Cancer Fighters, wskazano miejsca, którym „pierwsza pomoc (została) przekazana”. To, że nie została, potwierdziliśmy m.in. w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym Świętokrzyskim Centrum Pediatrii im. Wł. Buszkowskiego w Kielcach i w Szpitalu Uniwersyteckim im. dr Antoniego Jurasza w Bydgoszczy. Umowy są tam procesowane – słyszymy.

Podczas pracy nad artykułem dotyczącym kulisów działania Fundacji Cancer Fighters i spółki Boxing Challenge zapytaliśmy fundację w jaki sposób przechowuje pieniądze ze zbiórki. – Pieniądze zebrane w ramach akcji „Diss na raka” znajdują się na rachunku bankowym fundacji Cancer Fighters. Dzięki lokacie mamy już dodatkowy milion złotych na wsparcie dla chorych na raka dzieci – przekazała nam Fundacja.

Bilans akcji "Diss na raka"

Na razie fundacja zdecydowała na co przeznaczy 100 mln zł z zebranych prawie 293 mln zł. W planach jest modernizacja oddziałów onkologicznych w trzech szpitalach, która pochłonie łącznie ok 52 mln zł. Pierwszy z nich to Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 1 PUM w Szczecinie, który otrzyma 20 mln zł na remont budynku Św. Mikołaja, gdzie mieszczą się dwie kliniki dziecięce. Po milionie złotych obiecano również 17 szpitalom z onkologią dziecięcą w Polsce, a od kwietnia do września zakończyły się zbiórki na rzecz 323 pacjentów, w tym podopiecznych innych fundacji. Cancer Fighters deklarują, że wyłożyli na nie ponad 30 mln zł z zebranej podczas swojej akcji kwoty. Fundacja poinformowała o przeznaczeniu 2 mln zł na Program Grantowy na lata 2027-2028, w ramach którego małe organizacje pozarządowe wspierające dzieci i młodzież z chorobami onkologicznymi będą mogły ubiegać się o granty w wysokości do 70 tys. zł.