W 2024 r. Fundacja Cancer Fighters miała 12,5 mln zł przychodu; pracowało w niej 10 osób, a 20 współpracowało na podstawie umów cywilnoprawnych. Teraz organizacja znana z doraźnej pomocy dzieciom chorym na raka i ich rodzinom, stoi przed wyzwaniem, jakim jest spożytkowanie niemal 300 mln zł, jakie internauci i firmy wpłacili na zbiórkę Piotra „Łatwoganga” Garkowskiego.
Fundacja deklaruje pełną transparentność i rozliczenie się z zebranych środków, aby nie zawieść zaufania darczyńców. Kłopot w tym, że nie do końca wiadomo, co kryje się pod hasłem pomocy w leczeniu dzieci z rakiem i kto ma mandat, żeby zdecydować o tym, co kryć się powinno.
– Kluczowe jest to, na co zbieraliśmy pieniądze i na co chcemy je przeznaczyć: czy my chcemy odpowiedzieć na bieżące potrzeby pacjentów, czy chcemy doprowadzić do zmiany systemowej, czy naszą intencją jest stworzenie trwałego fundamentu zmiany w obszarze onkologii pediatrycznej i wprowadzenie rozwiązań, które zwiększą wyleczalność dzieci, a przynajmniej ją przyspieszą – mówi „Rz” Anna Apel z Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.
– Skala zbiórki przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Traktujemy to jako ogromne zaufanie, ale jeszcze większą odpowiedzialność, dlatego nie chcemy podejmować decyzji pochopnie ani pod presją czasu – przekazał „Rzeczpospolitej” Piotr Makowski z Fundacji Cancer Fighters.
Onkolodzy dziecięcy zgłaszają gotowość do współpracy
W Polsce żyje obecnie około 7 milionów dzieci. Spośród nich każdego roku u 1100–1200 rozpoznaje się chorobę nowotworową. Liczba nowych rozpoznań utrzymuje się na stałym poziomie, mimo że w ciągu ostatnich 25 lat populacja dzieci w Polsce zmniejszyła się o 30 proc.
Onkolodzy dziecięcy podkreślają, że leczenie w Polsce najmłodszych pacjentów z rakiem stoi na bardzo wysokim poziomie, a w niektórych przypadkach wyprzedza resztę kontynentu. Wyleczalność białaczek u dzieci w Polsce jest obecnie na poziomie wyższym niż średnia europejska. Najmłodsi pacjenci w zdecydowanej większości otrzymują leki, za które płaci Narodowy Fundusz Zdrowia.
Pomoc finansowa w opłaceniu terapii najczęściej jest potrzebna w sytuacji, kiedy rodzina dziecka decyduje się na udział w badaniach klinicznych nowego leku, który nie został jeszcze zarejestrowany, a może okazać się skuteczny w zwalczaniu choroby. To tego elementu dotyczy wiele zbiórek na wyjazd pacjentów na leczenie za oceanem. Jeżeli chodzi o rehabilitację chorych na raka, jest zapewniona podczas pobytu dziecka na oddziale, ale już nie po wyjściu do domu. Rozwiązania systemowe są, ale niewystarczające wobec potrzeb; bez pomocy psychologów czy dietetyków, których wynagrodzenia finansują fundacje działające przy klinikach, wsparcie dla dzieci byłoby niewystarczające.
Fenomen tej zbiórki jest – ze względu na zgromadzoną kwotę – prawdziwy przełom dla realiów onkologii dziecięcej w naszym kraju
W reakcji na spektakularny efekt zbiórki zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej (PTOiHD) wystosował list otwarty, którego adresatami są Łatwogang, Bedoes oraz Marek Kopyść, prezes Fundacji Cancer Fighters. „Jako przedstawiciele środowiska medycznego, pacjentów i ich rodzin oraz licznych organizacji wspierających dzieci chore na nowotwory deklarujemy pełne wsparcie merytoryczne i gotowość do profesjonalnej współpracy. Widzimy dziś wspólnie wiele kluczowych potrzeb, takich jak rozwój zaawansowanej diagnostyki i terapii personalizowanych, wdrażanie nowoczesnych procedur medycznych obecnie niedostępnych lub niefinansowanych w Polsce, zapewnienie powszechnego dostępu do rehabilitacji od momentu rozpoznania choroby, diagnostyka przyczyn zachorowań na nowotwory dziecięce oraz wsparcie infrastruktury oddziałów onkologii i hematologii dziecięcej w całym kraju” – czytamy.
– Wystosowany przez nas list jest wyrazem aktywnej postawy oraz pełnej gotowości do współpracy – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Jan Styczyński, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej. W Polsce funkcjonuje 18 wysokospecjalistycznych ośrodków onkologii i hematologii dziecięcej. – Zależy nam na pełnej transparentności, żeby uniknąć jakichkolwiek niejasnych ruchów czy prób przejęcia kontroli nad procesami, które dotyczą nas wszystkich. Jako reprezentanci środowiska uważnie obserwujemy dalszy rozwój wypadków i będziemy dbać o to, by każda inicjatywa służyła nadrzędnemu dobru polskiej medycyny dziecięcej – mówi profesor.
Czytaj więcej
Jako szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mówię zupełnie wprost: to my się także od was musimy uczyć - powiedział Jerzy Owsiak, mówiąc o orga...
W poniedziałek 27 kwietnia Marek Kopyść poinformował na swoim profilu w mediach społecznościowych: „W tym tygodniu jesteśmy umówieni na wysłuchanie realnych potrzeb oddziałów w 6 województwach”. Jak dotąd Fundacja Cancer Fighters nie skontaktowała się z konsultantem krajowym ani przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej prof. Wojciechem Młynarskim.
O zbiórce, jako osoba zaproszona do Rady Ekspertów Fundacji, wypowiada się prof. Krzysztof Kałwak, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. – Najpierw musimy wspólnie, jako Rada Ekspertów, wypracować konkretne rozwiązania. Wstępnie widzę to tak, że środki zostaną podzielone na kilka „woreczków”: szybkie wsparcie dla przypadków wymagających natychmiastowego leczenia, środki na rehabilitację i pomoc socjalną, fundusz sprzętowy dla klinik oraz być może część przeznaczona na działania długofalowe. To jednak dopiero wstępna koncepcja – wszystko wymaga jeszcze dyskusji – powiedział w wywiadzie dla portalu „Rynek Zdrowia”.
W środowisku lekarskim i organizacji pacjenckich działających na rzecz dzieci chorych na raka słyszymy obawy, że „ktoś położy rękę na tych pieniądzach” i w rezultacie trafią w większości do jednego ośrodka, zamiast zostać systemowo rozdzielone.
Sprawne i transparentne spożytkowanie niemal 300 mln zł to też wielkie przedsięwzięcie logistyczne.
Poprosiliśmy Fundację Cancer Fighters o stanowisko w odpowiedzi na list Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej. Zapytaliśmy też, kto oprócz prof. Kałwaka otrzymał zaproszenie do Rady Ekspertów. – Jesteśmy otwarci na sugestie środowiska medycznego, organizacji pacjenckich i wszystkich osób, które wspierają dzieci chore onkologicznie. List Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej traktujemy jako ważny głos. Zależy nam, aby środki zostały rozdysponowane transparentnie i trafiły tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Aby to było możliwe, potrzebny jest czas – wskazuje Piotr Makowski z Fundacji Cancer Fighters.
– Rozmawiamy ze specjalistami, lekarzami i przedstawicielami ośrodków onkologii dziecięcej. Do tej pory rozpoczęliśmy rozmowy z przedstawicielami ośrodków z sześciu miast. Równolegle pracujemy nad powołaniem Rady, która pomoże nam ocenić potrzeby, ustalić priorytety i zaplanować sposób wykorzystania zebranych środków. Obecnie ustalamy jej skład i zasady działania, a o konkretach będziemy informować w najbliższej przyszłości – wyjaśnia.
Jaka była intencja darczyńców zbiórki Łatwoganga?
– Dysponując taką kwotą, należałoby zwołać wielki okrągły stół z udziałem szefów wszystkich 18 klinik oraz przedstawicieli organizacji pacjentów działających przy tych klinikach, a być może również Ministerstwa Zdrowia – i wspólnie zastanowić się, jak za pomocą tych środków doprowadzić do trwałej i realnej zmiany w całym systemie ochrony zdrowia w obszarze onkologii pediatrycznej w Polsce. Fenomen tej zbiórki jest bowiem – ze względu na zgromadzoną kwotę – prawdziwym przełomem dla realiów onkologii dziecięcej w naszym kraju – mówi Anna Apel.
Problem w tym – wskazuje nasz rozmówca, który chce pozostać anonimowy – że ludzie wpłacali pieniądze, nie zastanawiając się właściwie, na co ani po co. – Bo jaka była intencja darczyńców? Czy chcieli, żeby pieniądze trafiły bezpośrednio do chorych dzieci – poprzez wsparcie psychologiczne, rehabilitację czy finansowanie leczenia? A może zależało im na tym, żeby środki zasiliły udział pacjentów w badaniach klinicznych nad nowymi lekami albo sfinansowały badania naukowe, które pozwolą odkryć skuteczniejsze metody terapii i pomóc dzieciom, które zachorują w przyszłości? – słyszymy.
Onkolodzy dziecięcy podkreślają, że leczenie w Polsce najmłodszych pacjentów z rakiem stoi na bardzo wysokim poziomie, a w niektórych przypadkach wyprzedza resztę kontynentu.
– Ogromny sukces zbiórki i entuzjazm, który poruszył tyle serc, to dla nas powód do wielkiej radości, ale też równie wielka odpowiedzialność – mówi dr hab. Ninela Irga-Jaworska, ordynator Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Jak dodaje, kluczowe jest, aby te pieniądze nie zostały jedynie „przejedzone” na bieżące potrzeby, ale stały się impulsem do rozwoju, który będzie „pączkował” w przyszłości.
Dr hab. Irga-Jaworska wskazuje, że zbiórka Łatwoganga to szansa, żeby polska onkologia weszła na jeszcze wyższy poziom. Chcemy, aby każde dziecko, niezależnie od tego, czy leczy się na północy, czy na południu kraju, miało dostęp do najwyższych standardów – mówi. Jej zdaniem warto zastanowić się nad inwestycjami w nowoczesną diagnostykę, badania kliniczne oraz rozwój laboratoriów i kadr. Lekarka dostrzega też palące potrzeby „tu i teraz”. Jedną z nich jest systemowy dostęp do rehabilitacji, która jest niezbędna nie tylko w szpitalu, ale przede wszystkim po powrocie dziecka do domu.
Sprawne i transparentne spożytkowanie niemal 300 mln zł to też wielkie przedsięwzięcie logistyczne. Same negocjacje z dostawcami sprzętu, żeby osiągnąć jak najatrakcyjniejszą cenę – wymagają doświadczenia. Fundacja jest świadoma wyzwania. Potrzebujemy czasu, żeby „dobrze zaplanować proces, także pod kątem organizacyjnym, formalnym i rozliczeniowym”. Zapytaliśmy, czy Cancer Fighters zamierza zatrudnić dodatkowych specjalistów do obsługi wydatkowania środków pozyskanych w zbiórce. – Przy takiej skali może być konieczne wsparcie dodatkowych specjalistów, ale celem Fundacji nie jest rozbudowa samej siebie, tylko odpowiedzialne wykorzystanie zebranych środków – wskazuje Piotr Makowski.
Czytaj więcej
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział możliwość ustanowienia 26 kwietnia dniem walki z rakiem u dzieci. To odpowiedź na apel organizat...
– Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, mimo swojego 30-letniego doświadczenia, realizowała ten proces w przypadku onkologii dziecięcej przez prawie dwa lata – mówi prof. Wojciech Młynarski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej. – Dlatego uważamy, że Fundacja Cancer Fighters oraz osoby związane z nową akcją powinny skorzystać z wypracowanych już wzorców. Chcemy również, żeby uniknięto niejasności w przekazie publicznym. Każda zbiórka publiczna powinna dawać szansę na lepsze możliwości leczenia jak największej liczby dzieci w Polsce w każdym ośrodku onkologii dziecięcej w kraju – wskazuje profesor.
Do czerpania z dostępnych wzorców zachęcają też organizacje pacjenckie. Jolanta Czernicka-Siwecka z Fundacji Iskierka wskazuje, że w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej działa w Polsce ponad dwadzieścia takich podmiotów, które dysponują kompetencjami, pozostają w bliskim kontakcie z rodzinami i doskonale znają potrzeby dzieci oraz personelu medycznego. – Wiedzą też, jakie elementy wspierające proces leczenia są niezbędne. Mam tu na myśli psychoonkologię, zdrowe żywienie, rehabilitację oraz opiekę koordynatorów, którzy mogliby towarzyszyć pacjentom w procesie zdrowienia. Chodzi zwłaszcza o młodych dorosłych, którzy nagle ze świata opieki dziecięcej wkraczają w rzeczywistość dorosłego życia – mówi Czernicka-Siwecka.
Pierwsze pieniądze dla podopiecznych Cancer Fighters
Dotychczasowa działalność Fundacji Cancer Fighters koncentrowała się na akcjach, m.in. z udziałem influencerów. W sprawozdaniu za 2024 r. pojawia się m.in. projekt Boxing Challenge, czyli gale bokserskie połączone ze zbiórką charytatywną na podopiecznych Fundacji. Siedem edycji przyniosło wówczas 1,174 mln zł, które miały zostać w całości przeznaczone na leczenie, rehabilitację i codzienne potrzeby osób chorych na nowotwory.
Czytaj więcej
„Nie wykorzystamy w żaden sposób tego dla siebie – nigdy” – oświadczyli Piotr „Łatwogang” Garkowski i raper Bedoes (Borys Piotr Przybylski), zwraca...
„Boxing Challenge to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i medialnych projektów Fundacji Cancer Fighters. Wydarzenia te od lat stanowią unikalne połączenie sportowej rywalizacji, wzruszeń, zaangażowania społecznego i realnej pomocy dla osób zmagających się z chorobą nowotworową. Niezależnie od tego, kim uczestnicy są na co dzień – właścicielami firm, pracownikami korporacji, trenerami, influencerami czy artystami – w ringu łączy ich wspólny cel: walka o zdrowie i życie naszych Podopiecznych” – czytamy.
W podsumowaniu sprawozdania wskazano, że dzięki wsparciu partnerów, darczyńców, wolontariuszy i całej społeczności udało się zorganizować prawie 200 spotkań z podopiecznymi w klinikach onkologicznych, sfinansować leczenie, rehabilitację i zakup sprzętu dla setek dzieci i dorosłych w całej Polsce i – jako trzecie – „zbudować wyjątkową obecność w mediach, z dotarciem do ponad 17 milionów odbiorców i wartością medialną przekazu przekraczającą 4,7 mln zł”. „Fundacja Cancer Fighters pokazała również, że działania społeczne mogą iść w parze z nowoczesną, wiralową komunikacją. Wzruszające kampanie w mediach społecznościowych – tworzone wspólnie z dziećmi, ich rodzinami i ambasadorami – nie tylko dotarły do milionów użytkowników, ale przede wszystkim zbudowały społeczność, dla której rak to nie tabu, lecz temat bliskości, siły i solidarności” – czytamy.
Jesteśmy otwarci na sugestie środowiska medycznego, organizacji pacjenckich i wszystkich osób, które wspierają dzieci chore onkologicznie.
– Są zorientowani na wizerunek, robienie szumu i akcje celebrytów – uważa rozmówca „Rzeczpospolitej”. Zdaniem innego, do tej pory fundacja „przede wszystkim finansowała drogie zabawki”. – To jest aroganckie przyjść do takiej kliniki, wsypać tam pieniądze i powiedzieć, że »teraz będziemy tutaj działać«. To nie załatwia kwestii zaufania, znajomości tematu i poczucia bezpieczeństwa, które ktoś inny budował latami. Nie chodzi tu tylko o relacje z rodzinami, które leczą się w klinice, ale też z lekarzami – bo taki dialog z zespołem medycznym buduje się każdego dnia – słyszymy od przedstawiciela jednej z organizacji pacjenckich.
W środę 29 kwietnia Fundacja Cancer Fighters poinformowała w mediach społecznościowych o uzupełnieniu 54 zbiórek jej podopiecznych pieniędzmi ze zbiórki Łatwoganga na łączną kwotę w wysokości 3 675 306 zł. „Prowadzimy także zaawansowane rozmowy strategiczne. Wkrótce powołamy Radę Fundacji – organ, który będzie wspierał nasze kluczowe decyzje. Rozmawiamy z fantastycznymi ekspertami” – czytamy w poście.