Fundacja Cancer Fighters opublikowała na swoim profilu na Facebooku oświadczenie, w którym odniosła się do tekstu „Rzeczpospolitej”, na temat działalności jej spółki zależnej Boxing Challenge, zajmującej się organizacją charytatywnych walk bokserskich. Jak wynikało z naszych ustaleń w 2025 r. spółka nie zatrudniała pracowników, a jej głównym kosztem było wynagrodzenie prezesa Jakuba Michalskiego. Łączne koszty Boxing Challenge wyniosły 355,1 tys. zł, z czego 218,2 tys. zł trafiło do szefa firmy. W tym czasie spółka zorganizowała aż cztery gale.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy chcą, by Łatwogang organizował kolejne zbiórki

Boxing Challenge powołano właśnie po to, aby przejąć zadania związane z organizacją gal. Jak podkreśla we wtorkowym oświadczeniu fundacja, wcześniej część wydarzeń organizowała samodzielnie lub współorganizowała. 

Jednocześnie fundacja zapowiedziała zakończenie działalności Boxing Challenge. Spółka ma zostać postawiona w stan likwidacji, a decyzja o tym miała zapaść tuż po akcji „Diss na raka”. Cancer Fighters napisała, że miała zostać zorganizowana jeszcze jedna, pożegnalna gala. Tymczasem na stronie fundacji jeszcze we wtorek zapowiadano trzy kolejne gale – jedną w Gorzowie i dwie w Warszawie. 

Foto: boxingchallenge.pl/kalendarz/

Cancer Fighters zaznacza jednocześnie, że w ciągu ostatnich pięciu lat podczas gal zebrano blisko 5 mln zł, a cała ta kwota miała zostać przekazana na pomoc osobom chorującym na raka.

„Nie wszystkie decyzje były dobre”

Fundacja odniosła się także do kwestii personalnych. „Rzeczpospolita” ustaliła, że Jakub Michalski był jednocześnie prezesem Boxing Challenge, dyrektorem zarządzającym Cancer Fighters oraz prezesem i wspólnikiem agencji PR Cloud Eleven. Fundacja korzystała z usług tej firmy, a w 2026 r. wartość tych usług wyniosła 89 tys. zł.

Cancer Fighters przyznaje, że skupienie kilku funkcji w rękach jednej osoby mogło budzić wątpliwości. „Sami to dostrzegliśmy i sami już rok temu rozwiązaliśmy tę sytuację. We wrześniu 2025 r. Jakub Michalski przestał pełnić funkcję dyrektora w Fundacji Cancer Fighters. W trakcie pracy na tym stanowisku nie pobierał żadnego wynagrodzenia. Chcemy też wyraźnie doprecyzować, że Jakub Michalski nigdy jako dyrektor Fundacji nie zlecał swoim firmom jakichkolwiek zadań. Decyzję o wyborze podmiotów, z którymi Fundacja współpracowała, podejmował zarząd Fundacji” – czytamy w oświadczeniu. Jak ustaliliśmy dyrektor pobierał jednak wynagrodzenie w średniej wysokości prawie 20 tys. zł miesięcznie w spółce zależnej.

Cancer Fighters zapewnia, że obecnie chce skupić się na pomocy pacjentom, szpitalom oraz polskiej onkologii. Fundacja podkreśla, że jej działalność ma opierać się przede wszystkim na zaufaniu darczyńców, a informacje dotyczące wydatkowania środków ze zbiórki mają być publicznie dostępne.

Cancer Fighters zapowiada program grantowy

Cancer Fighters podkreśla w oświadczeniu zamieszczonym na Facebooku, że całość zebranych podczas kwietniowej akcji „Diss na raka” pieniędzy ma zostać przeznaczona na pomoc dzieciom chorym na raka. Fundacja przypomina, że zebrano 292 mln zł, a ponad 100 mln zł z tej kwoty zostało już przeznaczone na pomoc pacjentom i polskiej onkologii. Jak informuje fundacja, zamknięto zbiórki dla 323 pacjentów, na które przekazano ponad 30 mln zł. Po 1 mln zł ma trafić również do 17 dziecięcych oddziałów onkologicznych. Cancer Fighters zapowiedziała ponadto sfinansowanie modernizacji trzech klinik w Szczecinie, Olsztynie i Białymstoku. Łączna wartość tego wsparcia ma wynieść 52 mln zł.

Fundacja poinformowała również o planowanym programie grantowym dla małych organizacji wspierających onkologię. Jego budżet ma wynieść 2 mln zł, a nabór wniosków rozpocznie się 1 października.

Cancer Fighters podkreśla, że decyzje dotyczące wydawania pieniędzy ze zbiórki są konsultowane z Radą Ekspercką, w której zasiadają przedstawiciele środowiska medycznego. Fundacja deklaruje również, że po zakończeniu roku jej dokumenty finansowe zostaną ocenione przez biegłego rewidenta, a wyniki kontroli zostaną udostępnione publicznie.