Prezydent Karol Nawrocki uda się na nadchodzący szczyt G20 w Miami –  potwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Marcin Przydacz. Odniósł się przy tym do ewentualnego przyjazdu Władimira Putina, podkreślając, że stanowisko Polski będzie ściśle konsultowane z sojusznikami z NATO i Unii Europejskiej. 

Szczyt G20 i stała obecność wojsk USA w Polsce

Głównymi priorytetami polskiej delegacji mają być kwestie bezpieczeństwa energetycznego, przeciwdziałanie szantażowi surowcowemu ze strony Rosji, reprezentowanie interesów Europy Środkowej i regionu Trójmorza oraz globalna dyskusja o kryzysie demograficznym. Pytany o obronność, szef Biura Polityki Międzynarodowej poinformował na łamach WP, że decyzja polityczna dotycząca utworzenia stałej bazy wojsk USA w Polsce już zapadła. Wskazanie konkretnej lokalizacji ma nastąpić po publikacji amerykańskiego przeglądu obecności wojskowej (Global Force Posture Review). Przydacz skrytykował przy tym Ministerstwo Obrony Narodowej, sugerując, że opóźnienia w realizacji projektu wynikają z braku determinacji i sprawności dyplomatycznej ze strony rządu. – Decyzja polityczna o powstaniu bazy w Polsce już zapadła. Wskazanie konkretnej lokalizacji nastąpi wraz z publikacją amerykańskiego przeglądu obecności wojskowej. Faza wykonawcza przeciąga się z powodu braku determinacji po stronie MON – mówił.

Czytaj więcej

Czy prezydent zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego? Większość Polaków jest na tak

Zarzuty wokół wyjazdu do USA i spór o raport CIA

Polityk odniósł się również do zarzutów dotyczących Polish-American Economic Summit w Nowym Jorku. Przydacz kategorycznie zaprzeczył doniesieniom, jakoby pobierano opłaty za prywatne spotkania z prezydentem, nazywając te informacje manipulacją. Wyjaśnił, że środki na wynajem sali przekazano bezpośrednio z Kancelarii Prezydenta do Instytutu Pileckiego, a rozmowy gospodarcze dotyczyły kluczowych kontraktów z takimi gigantami jak Lockheed Martin, Boeing czy Palantir.

Krytyka spadła na premiera Donalda Tuska w kontekście bezpieczeństwa narodowego. Przydacz zarzucił szefowi rządu wywoływanie paniki na potrzeby polityki wewnętrznej oraz budowanie grozy wokół rzekomego bezpośredniego raportu od szefa CIA. Jak zaznaczył w rozmowie z Wirtualną Polską, amerykańska strona była zaskoczona tymi wypowiedziami, a sam dokument nie istniał – premier miał jedynie otrzymać ustną relację z wizyty ministra Tomasza Siemoniaka w USA. 

Czytaj więcej

Baza USA w Polsce. Znamy wstępne koszty i jej liczebność

– Premier budował atmosferę grozy, mówiąc o bezpośrednich kontaktach z szefem CIA i specjalnym raporcie. Tymczasem jego minister po prostu opowiedział o wizycie w USA. Okłamał Polaków, a kłamstwo ma krótkie nogi– mówił. Szef BPM dodał na łamach Wirtualnej Polski, że sytuacja wywołała konsternację w Waszyngtonie: – Amerykanie zaczęli mnie po prostu pytać, dlaczego polski premier mówi o raporcie od szefa CIA, skoro nic takiego nie miało miejsca. Rząd zakręcił się we własnych kłamstwach i teraz wyśmiewa tych, którzy krzyknęli, że król jest nagi – stwierdził Przydacz.

Polityka wobec Białorusi i zablokowane nominacje ambasadorskie

Omawiając sytuację za wschodnią granicą, Przydacz przestrzegł przed naiwnością w relacjach z Mińskiem po spotkaniu ministra Radosława Sikorskiego z jego białoruskim odpowiednikiem. Wskazał, że Aleksander Łukaszenka od dekad stosuje tę samą taktykę szukania odwilży z Zachodem, gdy odczuwa zbyt duży nacisk ze strony Rosji. Szef BPM podkreślił w Wirtualnej Polsce, że warunkiem jakiegokolwiek dialogu musi być wysoka cena, obejmująca m.in. rozwiązanie kryzysu migracyjnego oraz uwolnienie więźniów politycznych. – Łukaszenka od ponad 30 lat gra w tę samą grę. Gdy chce odetchnąć od nacisków Rosji, zwraca się do Europy i prosi o zniesienie sankcji. Przestrzegam przed naiwnością – stwierdził.

Czytaj więcej

To może być początek resetu Polski z Białorusią. „Na razie wyciągamy mały palec”

Według relacji Przydacza dla Wirtualnej Polski, wiosną osiągnięto kompromis z MSZ w sprawie pakietu nominacji ambasadorskich, jednak porozumienie zostało osobiście zablokowane przez premiera Donalda Tuska. Zdaniem szefa BPM rząd dąży do stałej polaryzacji z prezydentem, ignorując konstytucyjne wymogi współpracy w polityce zagranicznej. Odnosząc się do ewentualnych doniesień o kandydaturze Szymona Hołowni na placówkę w Watykanie, Przydacz zaznaczył, że marszałek nie jest dyplomatą, a prezydent nie ma wobec niego żadnego „długu wdzięczności” za realizowanie swoich konstytucyjnych obowiązków.