Tygodnik „Die Zeit” nazywa Ratcliffe’a „szpiegiem, który chciał być zauważony”. Szef amerykańskiego wywiadu ma możliwości i środki, aby złożyć wizytę Moskwie w sposób tajny. John Ratcliffe zrobił coś wręcz przeciwnego – poleciał do Moskwy jednym z największych samolotów transportowych. Jego podróż można było śledzić na portalach, a lądowanie zdziwieni Rosjanie mogli nagrywać swoimi telefonami komórkowymi.
„Die Zeit”: Wizyta szefa CIA w Moskwie ostrzeżeniem dla Rosji
Podróż szefa CIA była „geopolityczną demonstracją”, aby nikt nie miał wątpliwości, że celem jego wizyty było ostrzeżenie Rosji przed atakiem na kraj NATO – stwierdza Joerg Lau. Zdaniem komentatora świadczy to o tym, że bezpieczeństwo Europy nie jest Stanom Zjednoczonym tak obojętne, jak mogłoby się wydawać po wypowiedziach Donalda Trumpa. Ameryka chce naprawić nadwyrężone odstraszanie i zapobiec powstaniu w Rosji przekonania, że może eskalować konflikt nie ponosząc żadnych kosztów.
Czytaj więcej
Białoruski dyktator Aleksander Łukaszenko przyleciał do Moskwy, by omówić kierunki współpracy dwustronnej ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Władimi...
Wizytę w Moskwie można uznać za ostrzeżenie: „nie wyciągajcie z naszego niepowodzenia na Bliskim Wschodzie wniosku, że macie w Ukrainie, w Krajach Bałtyckich czy w wojnie hybrydowej przeciwko Niemcom, wolną rękę. Przesłanie wizyty brzmi - »Widzimy wyraźnie, co robicie«” – czytamy w niemieckim dzienniku.
„Die Zeit” zwraca uwagę na „niezwyczajną aktywność” NATO na wschodniej flance. Od 18 sierpnia nad Polską Północną i Krajami Bałtyckimi obserwować można liczne samoloty krajów NATO. Nie są to zgłoszone manewry. Celem jest najwidoczniej odstraszanie. „NATO pokazuje, że może użyć swoich kombinowanych zdolności tam, gdzie istnieje niebezpieczeństwo, że Rosjanie przetestują gotowość Sojuszu do obrony” – pisze „Die Zeit”.
„Sueddeutsche Zeitung” wskazuje Polskę jako cel rosyjskich prowokacji w przestrzeni powietrznej
Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” uznał wizytę szefa CIA w stolicy Rosji za „nadzwyczajne wydarzenie”. Hubert Wetzel pisze, że sytuacja na wschodniej flance NATO nie jest spokojna, chociaż większość rosyjskiej armii jest związana na Ukrainie. „Rosyjska ofensywa wojsk lądowych może wydawać się nieprawdopodobna, ale nie dotyczy to przestrzeni powietrznej sojuszu. Rosja wyśrubowała w minionych miesiącach wojskowe prowokacje wobec krajów NATO - ilościowo i jakościowo” – zaznaczył komentator.
Czytaj więcej
Nad północną Polską we wtorek można było zaobserwować wzmożoną aktywność lotnictwa NATO. Na uwagę szczególnie zasługuje pojawienie się nad naszym k...
Wetzel wymienił Polskę jako przykład, przypominając o wtargnięciu rok temu w polską przestrzeń powietrzną „raczej prymitywnych i nieuzbrojonych dronów”. W tym roku na polskim polu wylądował natomiast „nowoczesny rosyjski pocisk sterowany, który ma także wersję z głowicą nuklearną”.
Rosja coraz bardziej „zbliża się do granicy, która oddziela wojnę hybrydową od prawdziwego ataku”. Ataki hybrydowe posiadają dwie cechy – nie można ich jednoznacznie przypisać jakiemuś państwu i nie zagrażają bezpośrednio życiu – zauważa komentator. Nie dotyczy to przypadków – w Polsce i na lotnisku w Lipsku, a to oznacza, że Putin jest „gotowy do podjęcia w konfrontacji z NATO większego ryzyka i nie przejmuje się tym, że Sojusz to wie” - dodaje.
Istnieją uzasadnione przyczyny, dla których Pentagon w niektórych dokumentach mówi nie o „flance wschodniej” NATO, lecz o „froncie wschodnim”. Dobrze się stało, że jeden z najwyższych przedstawicieli USA pojechał do Moskwy, aby ostrzec przed przekształceniem zimnego frontu we front gorący – czytamy w konkluzji komentarza w „Sueddeutsche Zeitung”.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung”: Wizyta szefa CIA w Moskwie to za mało
Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” wizyta szefa CIA nie wystarczy. Zachodni stratedzy od dawna wychodzą z założenia, że Putin może rozszerzyć stałą eskalację swojej wojny hybrydowej przeciwko państwom NATO na atak zielonych ludzików na kraje bałtyckie, uważając że Sojusz ze strachu przed wejściem w gorącą wojnę z Rosją zostawi zaatakowanych na pastwę losu i rozpadnie się – pisze Berthold Kohler.
Czytaj więcej
Berlin może zaoferować wsparcie finansowe Wielkiej Brytanii, którego celem byłoby wzmocnienie potencjału brytyjskiej armii w zakresie odstraszania...
Komentator zwraca uwagę, że Kreml zbroi się „bardziej niż wymaga tego wojna w Ukrainie”. Stosując cyberataki, sabotaż i coraz bardziej bezczelne ataki dronów, Rosja „testuje zdecydowanie i zwartość NATO”. Zachęca ją do tego nie tylko słaba reakcja Europy na jej prowokacje, ale przede wszystkim prezydent USA, który „przestał się uważać za obrońcę Europy”. Dosłownie powiedział, że Putin „może robić z Europejczykami, co zechce”.
Poważni politycy uznali teraz, że „trzeba uświadomić najpierw Trumpowi, a potem Putinowi, że to przyzwolenie już nie obowiązuje. „Czy na Kremlu zrobi to wrażenie? Wizyta szefa CIA nie wystarczy. Podobna wizyta (przed 2022 r.) nie zapobiegła napadowi Kremla na Ukrainę” – przypomniał Kohler.
„Jeżeli Waszyngton rzeczywiście chce coś zrobić, aby odstraszyć Putina, to powinien w Krajach Bałtyckich i innych państwach frontowych rozlokować amerykańskich żołnierzy w znacznej liczbie oraz zwiększyć wsparcie Ukrainy” – pisze w konkluzji Kohler.
Czytaj więcej
Dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) John Ratcliffe pojechał do Moskwy, by prywatnie przedstawić „ponurą” ocenę stanu rosyjskiej agresji...
„Die Welt”: Wizyta szefa CIA w Moskwie dowodem, że Rosja może się odważyć na atak na państwo NATO
„Dotychczas Europejczycy uważali, że Rosja odważy się na atak na kraje NATO dopiero pod koniec tej dekady. Wizyta szefa CIA w Moskwie wskazuje na inny scenariusz” – czytamy w „Die Welt”.
„Jest prawdopodobne, że Putin widzi obecnie okienko możliwości do ataku. Jednym z powodów są zbrojenia w Europie, które powodują, że za kilka lat Europa będzie znacznie bardziej zdolna do obrony niż dzisiaj” – pisze komentator.
Jego zdaniem Europa obecnie jest „narażona na zranienie” tym bardziej, że zarówno Europejczycy, jak i Rosjanie wątpią w pomoc ze strony Ameryki Trumpa. W dodatku, zdolność USA do obrony ucierpiała wskutek wojen w Ukrainie i Iranie, które „uszczupliły rezerwy amunicji i pocisków przechwytujących”. Europa musi być gotowa do konfrontacji z Rosją znacznie wcześniej niż pod koniec tej dekady – pisze „Die Welt”.