Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości skrytykowali najnowsze propozycje podatkowe przedstawione przez szefa rządu. W mediach społecznościowych zarzucili premierowi brak realnych obniżek oraz wprowadzanie skomplikowanych rozwiązań zamiast uproszczenia systemu.

Czarnek i Błaszczak krytykują zmiany w PIT: „To podatkowa kosmetyka, a nie obniżka”

„Tusk kombinuje i robi podatkową kosmetykę zamiast na poważnie zająć się sprawą. Ogłosił właśnie, że podobno będziemy mieli więcej w portfelu. Sprawdźmy więc, jak jest naprawdę...” – napisał Przemysław Czarnek. Poseł PiS zestawiał propozycję rządową z projektem swojej partii, wskazując, że przy podstawie opodatkowania na poziomie 180 tys. zł plan rządu daje 3 600 zł oszczędności rocznie, podczas gdy propozycja PiS oznacza 12 000 zł oszczędności. Polityk dodał, że różnica wynosi „aż 8 400 zł rocznie na korzyść propozycji PiS”.

Czytaj więcej

Donald Tusk: podniesiemy próg podatkowy z 120 tys. zł do 130 tys. zł.

Sprzeciwił się tworzeniu progu 24 proc. powyżej 130 tys. zł i przypomniał, że jego ugrupowanie proponuje utrzymanie stawki 12 proc. aż do kwoty 180 tys. zł.

W podobnym tonie do sprawy odniósł się Mariusz Błaszczak. „Donald Tusk znowu próbuje sprzedać Polakom podatkową kosmetykę jako wielką obniżkę podatków. Tyle że liczby bezlitośnie obnażają ten PR” – napisał Mariusz Błaszczak. Poseł ponownie zaznaczył, że przy dochodzie 180 tys. zł propozycja rządu gwarantuje jedynie 3 600 zł oszczędności, natomiast projekt PiS zostawia w kieszeni podatnika o 8 400 zł więcej. „Nie pudrujcie systemu. Nie mnóżcie progów. Obniżcie ludziom podatki naprawdę!” – napisał Błaszczak.

Gabinet prezydenta: Rząd chce skomplikować podatki jeszcze bardziej

Do rządowych propozycji odniósł się również szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker, zarzucając rządzącym dalsze komplikowanie przepisów. „Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować zamiast podnieść kwotę wolną, tak jak obiecywali w kampanii wyborczej” – napisał Paweł Szefernaker. Minister w Kancelarii Prezydenta wskazał, że zapowiadane przez rząd rozwiązania, w tym nowa 24-procentowa stawka PIT, wyższy CIT dla przedsiębiorstw oraz obniżenie limitu dla ryczałtowców, oznaczają w praktyce „więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania”. W kontrze do rządowego planu przypomniał złożony w Sejmie 8 sierpnia 2025 r. prezydencki projekt „PIT Zero. Rodzina na plus”. Przypomniał, że propozycja głowy państwa zakłada podniesienie II progu podatkowego do 140 tys. zł dla wszystkich oraz wprowadzenie zerowego PIT dla rodziców z co najmniej dwojgiem dzieci (do 140 tys. zł dochodu na osobę), co określił jako prostszy system pozostawiający więcej pieniędzy w kieszeniach obywateli.

Rząd zapowiada zmiany w PIT od 2027 roku

Reakcja polityków opozycji to odpowiedź na konferencję prasową, na której premier Donald Tusk oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedzieli reformę systemu podatkowego, mającą wejść w życie od 2027 roku. Głównym założeniem rządowego projektu jest podniesienie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł rocznie. Z kolei dla dochodów mieszczących się w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł rocznie zaplanowano nową, 24-procentową stawkę PIT – zamiast obecnej stawki 32 proc. Według szacunków rządu na tych rozwiązaniach ma skorzystać około 3,5 mln podatników.

Czytaj więcej

Skarbówka: gej musi zapłacić podatek od spadku po partnerze

Rząd podkreśla, że cała reforma została zaprojektowana tak, aby była neutralna dla budżetu państwa przy obecnym deficycie wynoszącym około 7 proc. Koszt obniżenia podatku PIT ma zostać zbilansowany przez inne podwyżki. Plan zakłada podniesienie stawki CIT z 19 proc. do 22 proc. dla przedsiębiorstw o rocznych przychodach przekraczających 50 mln euro (ok. 200 mln zł) oraz dla podatkowych grup kapitałowych. Zwiększona ma zostać także danina solidarnościowa dla osób o dochodach powyżej 1 mln zł rocznie – z 4 proc. do 5 proc. Ponadto rząd planuje obniżenie limitu przychodów uprawniającego do rozliczania się ryczałtem z 2 mln euro do 250 tys. euro.