Czy o Karolu Nawrockim, rok po zaprzysiężeniu na prezydenta można powiedzieć, że jest liderem prawicy?
Nie. Nie wydaje mi się też, żeby pan prezydent aspirował do roli lidera prawicy. Jest prezydentem wszystkich Polaków i w tym kierunku prowadzi swoją aktywność. Ma bardzo silny mandat wynikający z wyboru przez większość obywateli. Oczywiście, został wskazany przez PiS i my prowadziliśmy jego kampanię wyborczą, co pokazuje, że jest mu bliżej do poglądów prawicowych i centroprawicowych niż do innych nurtów politycznych.
Czy Karol Nawrocki będzie patronem zjednoczenia prawicy w wyborach parlamentarnych?
Również nie odnotowałem takich aspiracji ze strony pana prezydenta. Jego rola jest znacznie szersza. Prezydent odnosi się do różnych aspektów funkcjonowania państwa, zabiera głos w ważnych sprawach i podejmuje istotne decyzje, które będą punktem odniesienia podczas kampanii parlamentarnej. Tak jak wszystko, co dzieje się dziś w polskiej polityce, będą one miały znaczenie dla wyborców.
Czy prezydent będzie patronował paktowi senackiemu?
Prowadzone są analizy na temat paktu. Pojawiają się również informacje o rozmowach, ale w tej sprawie powinni wypowiadać się ci, którzy rzeczywiście je prowadzą.
Czy wyobraża sobie pan pakt senacki z partią Grzegorza Brauna?
Nie wyobrażamy sobie współpracy z Grzegorzem Braunem. Tak samo, jak nie wyobrażamy sobie współpracy z Donaldem Tuskiem.
A z partią Brauna, jeśli weszłaby do Sejmu?
Nie planujemy czegoś takiego, chcemy wygrać samodzielnie.
Czytaj więcej
Przemysław Czarnek, wykorzystując przydzieloną mu przez Jarosława Kaczyńskiego pozycję kandydata na premiera, próbuje przeciągnąć PiS do grona nien...
Sondaże pokazują, że prawica ma dziś większe szanse na utworzenie rządu niż obecna koalicja. Czy gdyby partia Donalda Tuska wygrała wybory, prezydent mógłby powierzyć misję tworzenia rządu komuś innemu?
Polską tradycją parlamentarną jest powierzanie misji tworzenia rządu największemu ugrupowaniu albo największemu blokowi, który ma realne szanse zbudować większość parlamentarną. Większość Polaków nie chce, aby Donald Tusk ponownie został premierem.
Gdyby wybory odbyły się dziś, obecna koalicja nie miałaby możliwości odtworzenia większości parlamentarnej.
Naszym celem jest ciężka praca nad programem i przekonanie wyborców, że PiS będzie mógł po kolejnych wyborach samodzielnie utworzyć rząd. Trzeba pamiętać, że obecnie trwa środek wakacji. W tym okresie sondaże są znacznie mniej wiarygodne niż jesienią. Mimo to tendencja wzrostowa po stronie prawicy i PiS utrzymuje się od dłuższego czasu.
Skoro sytuacja PiS jest tak dobra, to dlaczego doszło do rozłamu w partii? Jaki jest dziś status Mateusza Morawieckiego i polityków PiS tworzących Rozwój Plus?
Formalnie pozostają członkami PiS, ale ich członkostwo ma dziś charakter martwy. Przestali uczestniczyć w pracach organów partii, których są członkami. Opuścili klub parlamentarny PiS i utworzyli własny klub. Regulamin Sejmu dopuszcza przynależność tylko do jednego klubu parlamentarnego, a statut PiS zobowiązuje parlamentarzystów wybranych z list partii do przynależności do Klubu Parlamentarnego PiS.
Mateusz Morawiecki i jego ludzie zostaną wyrzuceni z PiS?
W polskiej polityce jest taki zabobon, że osoby tworzące nowe ugrupowania chcą występować w roli tych, które zostały wyrzucone z dotychczasowej partii. Wygląda na to, że również Mateusz Morawiecki podąża tą drogą. Powstał nowy byt polityczny, który jednocześnie oczekuje formalnego usunięcia z dotychczasowego ugrupowania. Na dziś jest to jednak stan przejściowy. Formalnie Mateusz Morawiecki nadal jest członkiem PiS i jego wiceprezesem, ale faktycznie nie uczestniczy już w życiu partii. Utworzył swój klub parlamentarny. Publicznie zapowiedział również utworzenie nowej partii politycznej.
Jaki jest obecny status Mateusza Morawieckiego i tworzących stowarzyszenie Rozwój Plus w PiS?
Formalnie nadal są członkami PiS, ale ich członkostwo jest martwe. Przestali funkcjonować jak członkowie partii – nie uczestniczą w posiedzeniach jej organów, opuścili klub parlamentarny PiS i założyli własny klub. Regulamin Sejmu przewiduje, że można należeć tylko do jednego klubu parlamentarnego. Z kolei statut PiS stanowi, że członek partii wybrany do parlamentu jest zobowiązany do wejścia w skład Klubu Parlamentarnego PiS. Komitet Polityczny PiS zdecydował, że sprawy tych osób będą rozpatrywane indywidualnie.
Chcecie rozbić Rozwój Plus, indywidualnie weryfikując członków stowarzyszenia?
Nie chcieliśmy traktować wszystkich zbiorowo. Każda sprawa musi zostać rozpatrzona osobno. Są osoby, które deklarują, że chcą pozostać w PiS. Musimy opierać się na dokumentach i publicznych wypowiedziach. Cały czas wyjaśniamy szczegóły, rozmawiamy z poszczególnymi osobami i analizujemy sytuację.
Czyli nie jest pewne, że wyrzucicie Mateusza Morawieckiego i jego ludzi z PiS?
Trwa procedura. Jego członkostwo w PiS jest obecnie martwe w tym sensie, że nie uczestniczy w pracach partii, ale formalnie nadal jest członkiem. To są formalne procedury i musimy je przeprowadzić zgodnie z zasadami.
Jak wygląda procedura z punktu widzenia rzecznika dyscypliny? Kiedy może się zakończyć?
Oczywiście, Mateusz Morawiecki może w każdej chwili sam złożyć rezygnację – jak i każda z tych osób. Tak jak zrezygnowali, z członkostwa w klubie parlamentarnym PiS, tak samo mogliby uregulować swoją sytuację partyjną. Nie podaję żadnych terminów, bo gdybym wskazał konkretną datę, a procedura potrwałaby krócej lub dłużej, powstałby niepotrzebny temat. Na pewno nie będzie to trwało ani dnia dłużej niż będzie to konieczne. Każdego dnia pojawiają się nowe kwestie do wyjaśnienia.
Czyli to szybko się nie zakończy?
Trudno powiedzieć. Procedury wymagają czasu, ale nie jest to proces, który będzie trwał bardzo długo.
Czy odejście Mateusza Morawieckiego i powstanie nowego klubu to ustawka, a po wyborach możecie razem rządzić?
Człowiek z zasady chce, żeby wszystko kończyło się dobrze. Też mi to na początku przeszło przez myśl, ale teza ta została zweryfikowana negatywnie. Obiektywnie widać, że nowy byt polityczny koncentruje się na atakowaniu PiS i Jarosława Kaczyńskiego, a nie Donalda Tuska i obecnej koalicji rządzącej.
Mateusz Morawiecki popełnił błąd?
Nie jest to dobra droga. Mateusz Morawiecki jest osobą bardzo ambitną. W polityce ambicja jest czymś naturalnym, ale problem polega na tym, że on często stawia przede wszystkim na siebie, a nie na grę zespołową. Przykładem była kwestia wyboru kandydata PiS w wyborach prezydenckich. Mateusz chciał nim zostać, mimo że istniało duże ryzyko, wręcz pewność, iż nie wygra tych wyborów. Choć wiedział, że przegra, tym kandydowaniem chciał budować swoją pozycję w PiS i po stronie opozycyjnej. Jarosław Kaczyński uznał jednak, że kandydatem powinien być ktoś, kto ma szansę pokonać Rafała Trzaskowskiego. I ten cel został osiągnięty. Polska została ocalona. Kariera Morawieckiego – niekoniecznie.
Czy odejście Mateusza Morawieckiego wynika z tego, że chciał zostać liderem prawicy po Jarosławie Kaczyńskim?
Jeżeli jego celem było zostanie liderem polskiej prawicy, to moim zdaniem źle to rozegrał. Nie można budować pozycji lidera, wychodząc z partii, w której chciało się nim zostać, i odcinając się od ludzi, którzy wcześniej go wspierali. My przyjęliśmy Mateusza Morawieckiego w 2015 r., po wygranych przez nas wyborach. Został wtedy ministrem, później wicepremierem, a następnie premierem. Był dobrym premierem w swoich czasach i do zadań, które miał realizować. Był przede wszystkim technokratą, specjalistą od finansów i gospodarki. Natomiast polityka wymaga również budowania zespołu i szerokiego zaplecza. Zbigniew Ziobro też odszedł z PiS, a później okazało się, że nie ma dla niego życia politycznego poza naszą partią. Musiał na to jednak czekać wiele lat. Z Morawieckim może być podobnie.
Czyli były premier popełnił błąd podobny do tego, który wcześniej popełnił Zbigniew Ziobro?
Tak to oceniam. Od lat obserwuję takie sytuacje i generalnie rozłamy oraz odejścia z PiS nie kończyły się dla takich osób sukcesem. Widziałem wielu polityków, którzy odchodzili z naszego ugrupowania, a później albo wracali, albo trafiali na bynajmniej nie topowe stanowiska do Koalicji Obywatelskiej, albo kończyli polityczną karierę. Gorszy scenariusz dla Morawieckiego jest taki, że może skończyć jak Kazimierz Marcinkiewicz. Pamiętam Marcinkiewicza jako premiera, za którym stało bardzo duże poparcie społeczne. Dzisiaj nie odgrywa już jednak znaczącej roli politycznej.
Czy drzwi dla Morawieckiego w PiS są już zamknięte?
Sytuacja zaszła już bardzo daleko. To, w jaki sposób zostało to przeprowadzone, moment odejścia i brak wyraźnej propozycji programowej sprawiają, że trudno będzie wrócić do wcześniejszej sytuacji. Nie widzę obecnie podstaw, żeby twierdzić, że taki powrót jest prawdopodobny.
Czytaj więcej
To nie trzecia droga, ale przybudówka układu – mówił lider stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusz Morawiecki o Trzeciej Drodze, najwyraźniej zapowiadaj...
Czyli powrotu do PiS raczej nie będzie?
Nie widzę dziś takiego scenariusza. Każdemu człowiekowi życzę dobrze, ale z punktu widzenia politycznego uważam, że ta decyzja Mateusza Morawieckiego nie była dla niego korzystna. Proszę pamiętać, że Mateusz jest twarzą oddania władzy przez PiS. On stał na czele kampanii parlamentarnej, która skończyła się zwycięstwem, które sam nazywa dziś pyrrusowym, i oddaniem władzy Tuskowi.
Był złym premierem?
Był dobrym premierem w tamtym okresie. Nie oznacza to jednak, że każda osoba, która raz była dobrym premierem, musi pełnić tę funkcję ponownie. Bycie premierem, podobnie jak bycie ministrem, nie jest stanowiskiem dożywotnim. W polityce sytuacja się zmienia. W jednym momencie dana osoba może być najlepszym kandydatem na określone stanowisko, a później pojawiają się inne potrzeby. W PiS strategicznym liderem pozostaje Jarosław Kaczyński. Premier jest osobą dobieraną w zależności od sytuacji i zadań, które stoją przed rządem.
Czy nowa inicjatywa Mateusza Morawieckiego ma szansę się utrzymać?
Nie sądzę. Do sondaży trzeba podchodzić ostrożnie, szczególnie w okresie wakacyjnym. Obecne badania, czyli od 2 do 7 proc., nie pokazują jeszcze pełnego obrazu. Nawet przy najbardziej korzystnych wynikach dla nowego ugrupowania trudno mówić o dużym potencjale. Nie widać tam efektu świeżości ani wyraźnej różnicy programowej wobec PiS.
Czy rozmawia pan z osobami, które odeszły z PiS? Jak wygląda atmosfera w tym środowisku?
Tak, rozmawiam z nimi. To są moi koledzy i koleżanki. Opieram się na dokumentach i publicznych deklaracjach, ale jednocześnie pozostawiam przestrzeń do rozmowy. Nie widzę tam wielkiego entuzjazmu. To, co obserwujemy publicznie, jest raczej oficjalnym optymizmem. Ugrupowaniu Morawieckiego brakuje wyraźnej tożsamości. To są przede wszystkim byli politycy PiS. Trudno więc odpowiedzieć na pytanie, czym dokładnie różnią się od PiS. Jeżeli ktoś tworzy nowe ugrupowanie, powinien pokazać, co nowego wnosi. Morawiecki nic nowego i świeżego nie prezentuje. Trzeba przy tym pamiętać, że odszedł ze zdecydowaną mniejszością naszego ugrupowania.
Czy Mateusz Morawiecki po odejściu z PiS wzmacnia Donalda Tuska?
Nie sądzę, żeby było to działanie intencjonalne. Natomiast obiektywnie jego działania sprzyjają obecnie rządzącym. Przede wszystkim przykrywają inne tematy, które są dla koalicji rządzącej trudne. Zajmują przestrzeń medialną i odciągają uwagę od problemów rządu Donalda Tuska. Efekt polityczny jest taki, że to KO korzysta najbardziej na działaniach Morawieckiego. On wręcz atakuje PiS, a nie Donalda Tuska.
Czy odejście ludzi Morawieckiego może trwale osłabić PiS?
Nie sądzę. Możliwe jest nawet, że PiS zyska, ponieważ część wyborców przestanie kojarzyć partię z Mateuszem Morawieckim i jego sposobem działania. Jeżeli „spławik” polityczny wypłynie ponownie, może to nastąpić już bez tego obciążenia.
Czyli rozłam w partii jest faktem?
Sytuacja wymaga formalnego uregulowania. Z jednej strony Mateusz Morawiecki nadal figuruje jako członek PiS, z drugiej – jego działania pokazują, że stworzył własne środowisko polityczne. To trochę przypomina sytuację jak z amerykańskiego filmu, w której ktoś wyprowadził się z domu i zostawił już podpisane przez siebie papiery rozwodowe, ale formalności jeszcze nie zostały zakończone.
Ale nie wymieniliście jeszcze zamków w drzwiach.
Nie. Nadal jest członkiem partii w sensie formalnym. Gdyby chciał uczestniczyć w pracach PiS, formalnie nadal ma taką możliwość. Jednak ta sytuacja będzie musiała zostać rozwiązana. Najprostszym wyjściem byłoby złożenie rezygnacji, ale na razie tego nie zrobił.
Wy też nie spieszycie się z usunięciem Mateusza Morawieckiego z PiS.
Nie chodzi o pośpiech ani zwlekanie. Wszystko odbywa się zgodnie z procedurami. Jak powiedziałem, każdą osobę traktujemy indywidualnie. Niezależnie od decyzji politycznych nadal są to ludzie, z którymi przez lata współpracowaliśmy. Nie przerywa się relacji koleżeńskich tylko dlatego, że ktoś podejmuje inną decyzję polityczną. Mam wrażenie, że po stronie Mateusza Morawieckiego nie ma przekonania o sukcesie inicjatywy Rozwój Plus. Po naszej stronie jest przekonanie o sukcesie PiS, nawet po zmianach.
Czytaj więcej
„Ataki wychodzą od ludzi, którzy jeszcze do niedawna udawali, że chcą być w PiS, a podjęli decyzję o rozłamie” - wpis o takiej treści pojawił się n...
Czy Przemysław Czarnek pozostanie kandydatem PiS na premiera?
Informacje o możliwej zmianie mogą być suflowane przez ludzi Mateusza. My nic takiego nie planujemy. Przemysław Czarnek jest osobą aktywną, zaangażowaną w działania programowe PiS. Reprezentuje nasze tezy programowe, spotyka się z ludźmi w całej Polsce i buduje poparcie. Uważam, że jest bardzo dobrym kandydatem.
Czyli może pan powiedzieć definitywnie: zmiany kandydata PiS na premiera nie będzie? Przemysław Czarnek pozostaje kandydatem?
Także Jarosław Kaczyński stwierdził, że sugerowanie możliwości takiej zmiany to dezinformacja. Przemek jest bardzo dobrym kandydatem, osobą bardzo aktywną i zaangażowaną w pracę partii.
A czy nie będzie tak, że w pewnym momencie, gdy pojawi się potrzeba mobilizacji całej prawicy, wszyscy znów się porozumiecie i po wyborach parlamentarnych będziecie chcieli razem rządzić?
Trudno dziś przewidywać przyszłość. Naszym przeciwnikiem jest Donald Tusk i obecna koalicja rządząca. To tam powinna być skierowana główna krytyka. Mateusz zmierza w innym kierunku.