W piątek Mateusz Morawiecki zorganizował grilla. Były debaty i przemówienia oraz tenis stołowy. To właśnie ping-ponga będą przypominać relacje założonego przez niego stowarzyszenia Rozwój Plus z PiS. Zresztą otwierające imprezę wystąpienie byłego premiera zawierało w sobie elementy, które świadczyły o tym, że zwracał się do byłych kolegów z partii: wobec szeregu wyzwań spory tracą na znaczeniu i przybierają formę opowieści „z życia chrząszczy”. Nawet kiedy w drugim tego dnia przemówieniu mówił o podziałach szerzej, pobrzmiewało w tym echo rozstania z PiS: „trzeba umieć się porozumieć”, zamiast prezentować postawę „albo będzie po mojemu, albo spadaj na drzewo”.

Reklama
Reklama

Czy były premier mówił już do elektoratu, czy jeszcze do tych posłów, którzy albo publicznie się nie opowiedzieli, albo mogliby w przyszłości do niego dołączyć? Trudno nie odnieść wrażenia, że głównym adresatem piątkowego wydarzenia były osoby, które chciałyby zaangażować się w działalność stowarzyszenia Rozwój Plus. A inaczej: jego lider zwiera szyki. Czy ma coś więcej niż markę osobistą?

Mateusz Morawiecki: Rozwój Plus, „okrągły stolik” i „system tuskizmu” minus

Mateusz Morawiecki zadeklarował w piątek: stowarzyszenie Rozwój Plus jest merytoryczne, proponuje rzeczowe rozwiązania zamiast wrzasku. – Chcemy działać pozytywnie – powiedział były premier. 

Podczas gdy Przemysław Czarnek chce upodobnić PiS do Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej, Mateusz Morawiecki zmierza do tego, by Rozwój Plus odróżniał się od PiS. Wystąpienia Czarnka w Hali Sokoła 7 marca i Morawieckiego 31 lipca były rzeczywiście inne. W przemówieniu byłego ministra edukacji znalazły się żarty o „czterech pancernych i psiecku” oraz „półbabach i półchłopach”. U byłego premiera zaś refleksja nad „współczesnym wymiarem patriotyzmu”, której prawicy do tej pory brakowało. To ma być polegający m.in. na pracy (np. naukowej) „patriotyzm przyszłości” (choć „zakorzeniony w przeszłości”), który zdecyduje o tym, czy państwo wygra w „geopolitycznej dżungli”. 

Jednocześnie lider Rozwoju Plus nie zrezygnował z tego, co dla środowiska, z którego się wywodzi, jest ważne: zamierza „wywrócić okrągły stolik”, który zastąpił ten większy. Było sporo o tożsamości – historycznej, chrześcijańskiej. I modny temat demografii – w apokaliptycznym tonie: Polska może nawet zniknąć. Morawiecki będzie też walczył z „systemem tuskizmu”. Na tym polega paradoks: bo wywracać stolik i obalać system chciała wcześniej Konfederacja. 

Czytaj więcej

Estera Flieger: Plan Jarosława Kaczyńskiego nie wypalił. PiS już przegrał mentalnie

Mateusz Morawiecki idzie do centrum

Mateusz Morawiecki jest pewien: – Nasze diagnozy są słuszne. Wiemy, co zrobić. Potrafimy to zrobić – mówił. Ale propozycje programowe, z którymi ruszy w trasę, ma złożyć jesienią. 

Na razie lider stowarzyszenia Rozwój Plus przekonywał, że to opcja zarówno dla tych, którzy są na lewo, jak i na prawo od centrum, ale łączą ich wartości (Polska, solidarność, wolność) oraz marzenia (silna ojczyzna, najlepsze miejsce do życia). A także dla młodych i starszych oraz dla mieszkańców Polski lokalnej, jak i dużych miast. – Każdy obywatel ma prawo być częścią sukcesu Rzeczpospolitej – obiecał Morawiecki. To jasne: zwraca się do centrum – według niektórych mitycznego, w ocenie innych porzuconego przez PiS. W tym sensie dla Donalda Tuska i Konfederacji Morawiecki będzie groźniejszym rywalem. W drugim wystąpieniu były premier próbował rozkładać akcenty: z jednej strony geopolityka, z drugiej – jakość codziennego życia. 

Czytaj więcej

Marek Migalski: Próg zamiast podium. Historia nie może napawać Morawieckiego optymizmem

– To nie trzecia droga, ale przybudówka układu – mówił lider stowarzyszenia Rozwoju Plus o Trzeciej Drodze, najwyraźniej zapowiadając poszukiwanie własnej. 

To nie tylko podróż do centrum, ale wędrówka między grillem (sama forma imprezy nie była przewrotem kopernikańskim) a ciepłą wodą w kranie, stąd rozpoznanie emocji rozwojowej (PiS nie zagospodarował jej w 2023 r.), akcent na dumę i ambicję. Były premier nawiązał do „Odysei” Christophera Nolana, zastanawiając się nad sensem literackiego pierwowzoru. Być może Morawiecki nie znajduje się między Scyllą a Charybdą, bo jego sytuacja wcale nie musi być beznadziejna. Ale jego własna droga nie będzie pozbawiona przeszkód, bo chce być jednocześnie i Konfederacją, i Trzecią Drogą, i PiS-em.