Krajowy Plan Odbudowy w segmencie przeznaczonym na rozwój sektora kultury i przemysłów kreatywnych dysponuje budżetem rzędu niemal 300 milionów zł. Środki te miały w założeniu trafić do twórców, animatorów oraz instytucji kulturalnych. Jak informuje Zero.pl, proces wyłaniania beneficjentów w drugim naborze, zaplanowanym na 2025 r., spotkał się z licznymi zastrzeżeniami ze strony aplikujących.

Kontrowersje wokół KPO dla kultury. Wyroki sądów i problematyczne umowy

Portal podaje, że ponad 3,8 tysiąca wniosków spośród blisko 4,8 tysiąca złożonych projektów grantowych otrzymało od oceniających ekspertów zero punktów.

Z treści orzeczeń Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wynika, że oceny wniosków zostały przeprowadzone „w sposób naruszający prawo”. Ponad 50 spraw miało w ogóle trafić na wokandę warszawskiego WSA. Zgodnie z analizowanymi przez portal dokumentami, powołani recenzenci mieli popełniać kardynalne błędy proceduralne. W jednej ze zbadanych spraw sąd stwierdził wprost, iż doszło do „obrazy zasad przejrzystości i rzetelności wyboru”.

Czytaj więcej

KAS rozlicza flagową instytucję z rządów PiS. 39 mln zł wydane nieprawidłowo

Ekspert zażądał nieistniejącego dokumentu

Jednym z kluczowych przykładów opisywanych przez Zero.pl jest sprawa warszawskiego Teatru Komedia, który starał się o dofinansowanie projektu stworzenia cyfrowego archiwum. Łukasz Orłowski, zastępca dyrektora ds. rozwoju i komunikacji tej instytucji, wyjaśnił w rozmowie z portalem zamiary placówki: – Mieliśmy w planach stworzenie platformy, która stanowiłaby wirtualne kompendium wiedzy o historii naszego teatru. Chcieliśmy zdigitalizować i udostępnić publicznie archiwalne materiały, które powstawały przez ostatnie dekady – mówił.

Z regulaminu podziału środków wynika wymóg jednomyślności komitetu selekcyjnego oraz odwoławczego. Jak podaje Zero.pl, na pierwszym etapie wniosek odrzucono, ponieważ ekspert domagał się dostarczenia statutu teatru w formie fizycznego oryginału. Tymczasem od 2012 r. dokument ten publikowany jest wyłącznie w elektronicznym dzienniku urzędowym.

Po odwołaniu teatr zderzył się z kolejną odmową. Piąty członek komitetu odwoławczego zarzucił projektowi niespójność oraz wpisanie „zerowych wartości wskaźników”. Sąd w uzasadnieniu wyroku uznał to twierdzenie za całkowicie sprzeczne z dokumentacją, gdyż teatr zadeklarował przygotowanie 1020 sztuk materiałów. WSA wskazał, że oceniający prawdopodobnie analizował inne przedsięwzięcie bądź powielił uzasadnienie z innej sprawy, jako że recenzja odnosiła się do konferencji, której teatr w ogóle nie planował organizować. Skarga kasacyjna operatora programu została na początku czerwca oddalona przez Naczelny Sąd Administracyjny.

Czytaj więcej

CBA bada kontrakty Marty Cienkowskiej. Chodzi o współpracę z warszawskim urzędem

Błędy w weryfikacji podmiotów

Z publikacji Zero.pl wynika, że analogiczne problemy dotknęły również Fundację zarządzającą teatrem Nowe Formy. Podmiot ten wnioskował o grant na system tłumaczenia spektakli w czasie rzeczywistym. – Nasz projekt zakładał stworzenie systemu, który rozpoznaje wypowiedzi aktorów i niemal natychmiast przekazuje widzom tłumaczenie na język obcy. Takich rozwiązań w Polsce nie ma – opisał Rafał Pyka, prezes fundacji.

Portal ujawnia, że wniosek przepadł, ponieważ jeden z ekspertów uznał sytuację z kodami PKD za niejasną, opierając się wyłącznie na internetowej wyszukiwarce. Zignorowano dołączony do dokumentacji statut fundacji, który wprost wskazywał na wiodącą działalność teatralną. Ekspert skupił się na pobocznej działalności gastronomicznej (kawiarence teatralnej). Sąd nakazał ponowną weryfikację, uznając działanie eksperta za naruszenie prawa, lecz kolejna ocena również okazała się negatywna z powodu subiektywnych zastrzeżeń nowego recenzenta co do kosztów zakupu sprzętu.

Czytaj więcej

Szwajcarska nieruchomość Instytutu Pileckiego. Co stoi na przeszkodzie sprzedaży hotelu Szwanen

Pułapka umów z datą wsteczną

Najpoważniejszy wątek podniesiony przez Zero.pl dotyczy sytuacji beneficjentów, którzy uzyskali korzystne, prawomocne wyroki sądowe. Towarzystwo Poligrodzianie, po wygranej w sądzie w kwietniu 2026 r., otrzymało w lipcu ofertę podpisania umowy grantowej na kwotę 200 tysięcy zł. Warunki kontraktu okazały się jednak niewykonalne. – Problem w tym, że umowa, którą mamy podpisać, wymaga od nas realizacji przedsięwzięcia z datą wsteczną (...) dziś NIMiT wymaga od nas, abyśmy zadeklarowali, że zrealizowaliśmy przedsięwzięcie do końca lutego 2026 r. Przecież to absurd. (...) My takiej umowy oczywiście nie podpiszemy, nie będziemy kłamać – skomentował Michał Howorski, menedżer projektów w Towarzystwie Poligrodzianie.

Identyczną barierę proceduralną opisuje Teresa Latuszewska-Syrda, prezeska łódzkiej Fundacji Urban Forms, która wygrała dwie sprawy przed WSA. Narodowy Instytut Muzyki i Tańca (NIMiT) oczekuje od niej podpisania umów nakazujących zakończenie realizacji i rozliczenie wydatków do 28 lutego 2026 r., podczas gdy dokumenty przedstawiono kilka miesięcy po tym terminie. Latuszewska-Syrda podkreśla, że wykonanie wyroku ma charakter pozorny, a fundacja nie mogła zrealizować projektów bez przyznanych wcześniej środków.

Czytaj więcej

Milionowe dotacje MSZ wbrew procedurom. Resort wstrzymuje wypłaty i zapowiada audyt

Stanowisko resortu kultury

Wyznaczony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego operator programu – Narodowy Instytut Muzyki i Tańca – w przesłanym do redakcji Zero.pl oświadczeniu odpiera zarzuty. Gabriel Bińkowski, reprezentujący instytut, argumentuje, że ramy czasowe wynikają wprost z unijnego harmonogramu KPO i są wiążące dla Polski, przez co nie podlegają modyfikacjom. NIMiT stoi na stanowisku, że w procesie dochodziło jedynie do „pojedynczych błędów ludzkich”, a zwiększona liczba skarg do sądu ma być dowodem na „wysoką świadomość prawną wnioskodawców”.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którego pracami kieruje minister Marta Cienkowska (wcześniej osobiście nadzorująca wdrażanie KPO dla kultury jako wiceministra), również minimalizuje skalę problemu. Rzecznik resortu Piotr Jędrzejowski przekazał mediom statystyki, według których skargi do WSA złożyło jedynie 51 wnioskodawców spośród 1992, których odwołania odrzucono, co stanowi niespełna 2,5 proc. Resort wskazał na teoretyczną opcję roszczeń wobec nierzetelnych ekspertów, lecz potwierdził, że NIMiT nie prowadzi obecnie żadnych tego typu postępowań.