Reklama

Szef ochrony Karola Nawrockiego w kampanii ujawnia, co się stało w Ząbkowicach Śląskich

Drony, śledzące Karola Nawrockiego samochody, nagrywanie szyków ochrony – ppłk rez. Krzysztof „Rydzu” Radziwon, szef ochrony prezydenta w czasie ubiegłorocznej kampanii wyborczej mówi „Rzeczpospolitej” z czym musieli się mierzyć odpowiedzialni za bezpieczeństwo kandydata popieranego przez PiS na prezydenta. I po raz pierwszy opowiada o incydencie w Ząbkowicach Śląskich.
Karol Nawrocki w czasie kampanii. Za nim - szef jego ochrony ppłk Radziwon

Karol Nawrocki w czasie kampanii. Za nim - szef jego ochrony ppłk Radziwon

Foto: M. Bujak

„Rzeczpospolita”: W książce prezydenta Karola Nawrockiego – wywiadzie-rzece z prof. Andrzejem Nowakiem – pojawia się opis wydarzenia z kampanii prezydenckiej na Dolnym Śląsku, które miało miejsce 15 maja 2025 r. Pan był wtedy na miejscu i przez całą kampanię odpowiadał za ochronę kandydata. Dla pana było to otrucie, próba zamachu, niedyspozycja, choroba?

Ppłk rez. Krzysztof „Rydzu” Radziwon: Zacznijmy od perspektywy szefa ochrony. W ochronie bezpośredniej zwracaliśmy uwagę przede wszystkim na ekspozycję i czas pobytu kandydata w strefie otwartej – na wiecach czy spotkaniach. To było newralgiczne, bo kandydat był w miejscach eksponowanych, a my nie mogliśmy być bezpośrednio przy nim. Stworzylibyśmy wokół niego twierdzę, do której nikt nie mógłby się dostać – a nie o to chodzi w kampanii wyborczej, w której zawsze liczy się bezpośredni kontakt z wyborcami. Musiałem więc ustawiać szyki i pierścienie ochronne tak, żeby być w gotowości do jak najszybszej reakcji.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama