Z komunikatu Dowództwa Centralnego, który ukazał się tuż po godzinie 3.00 (czasu polskiego), wynika, że Amerykanie, w ramach najnowszej fali ataków, uderzyli w ośrodki dowodzenia, stanowiska rakietowe i dronowe i zestawy obrony przeciwlotniczej, by ograniczyć Iranowi możliwość kontynuowania ataków na statki handlowe przepływające przez cieśninę Ormuz. 

Jednocześnie CENTCOM zapewnia, że cieśnina Ormuz nie jest zablokowana. „Od początku maja siły CENTCOM pomogły w tranzycie około 900 statków handlowych i 450 milionów baryłek ropy” – czytamy w komunikacie. 

CENTCOM deklaruje też, że siły amerykańskie są „gotowe do pociągania Iranu do odpowiedzialności za nieuzasadnioną agresję wobec cywilnych marynarzy chcących swobodnie przepływać przez cieśninę”.

Przedstawiciel administracji USA: Iran będzie atakowany, dopóki Donald Trump nie zdecyduje inaczej

Komentując kolejną falę ataków, przedstawiciel administracji USA powiedział portalowi Axios, że w tej chwili prezydent Donald Trump koncentruje się na tym, by Iran „poniósł konsekwencje za naruszenie wstępnego porozumienia z USA” oraz „za dalsze akty terroryzmu” w cieśninie Ormuz. Urzędnik przekazał też, że wolą Trumpa jest, by władze w Teheranie odpowiedziały za niedawną śmierć amerykańskich żołnierzy. Zapowiedział, że uderzenia będą kontynuowane, dopóki prezydent USA nie zdecyduje inaczej. Zapewnił jednocześnie, że rozmowy między Waszyngtonem i Teheranem trwają. Wcześniej Trump zagroził, że za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, „poniesie wielokrotnie gorsze konsekwencje”..

Czytaj więcej

Iran uderzył w Bahrajn i Kuwejt. IRGC ogłosił nową ofensywę

W weekend na Bliskim Wschodzie zginęło co najmniej trzech żołnierzy USA. Dwaj ponieśli śmierć, a jednego uznano za zaginionego w następstwie piątkowego ataku Iranu na bazę lotniczą w Jordanii. W niedzielę na miejscu znaleziono szczątki ludzkie. Trwa proces ich identyfikacji – przekazało wojsko. Jeden żołnierz USA zginął też w sobotę na północy Iraku w trakcie kontrolowanej detonacji niewybuchu pochodzącego z zestrzelonego irańskiego drona kamikadze.

Departament Stanu ostrzega obywateli USA

Departament Stanu wydał ostrzeżenie do Amerykanów na całym świecie. „Ze względu na podwyższone napięcia na Bliskim Wschodzie sytuacja bezpieczeństwa pozostaje złożona i istnieje możliwość nieprzewidzianej eskalacji” - głosi oświadczenie. Amerykanie przebywający na Bliskim Wschodzie powinni zachować ostrożność i zwiększoną czujność oraz być gotowi na możliwość odwołania lotów, okresowego zamykania przestrzeni powietrznej i potencjalnych zakłóceń w podróżach - ostrzegł resort. 

Departament Stanu podkreślił, że placówki dyplomatyczne USA, w tym również znajdujące się poza Bliskim Wschodem, były celem ataków. „Iran oraz grupy wspierające Iran mogą zaatakować inne amerykańskie interesy za granicą lub obiekty powiązane ze Stanami Zjednoczonymi i Amerykanami na całym świecie” - głosi ostrzeżenie.

21 lipca Trump weźmie udział w ceremonii powitania w kraju ciał amerykańskich żołnierzy poległych podczas konfliktu na Bliskim Wschodzie. Śmierć żołnierza w Iraku zwiększyła do 17 bilans strat osobowych w amerykańskim wojsku od 28 lutego, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi. Rannych zostało ok. 430 wojskowych – podsumował Reuters.

Huti realizują swoje groźby wobec Arabii Saudyjskiej

Wcześniej jemeńscy rebelianci Huti ogłosili w telewizyjnym przemówieniu, że rozpoczynają blokadę morską Arabii Saudyjskiej – przekazała agencja Reutera. W ubiegłym tygodniu lider tego ugrupowania zagroził uderzeniami na infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej w przypadku dalszych ataków na bojowników z Jemenu.

Wspierani przez Iran Huti ogłosili „embargo morskie przeciwko zbrodniczemu wrogowi z Arabii Saudyjskiej, oparte na zasadzie »oko za oko«, obowiązujące natychmiast po wydaniu tego oświadczenia”. Grupa wyjaśniła, że blokada jest odpowiedzią na „niesprawiedliwe i opresyjne oblężenie narodu (jemeńskiego) przez Arabię ​​Saudyjską przez prawie 12 lat, grabież zasobów (Jemenu) oraz nałożenie kompleksowej blokady na (jemeńskie) porty i lotniska drogą lądową, morską i powietrzną”..

Rebelianci Huti w Jemenie

Rebelianci Huti w Jemenie

Foto: PAP

Abdulmalik al-Huti, przywódca Huti, zagroził 16 lipca atakami na infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej, jeżeli to państwo będzie kontynuowało uderzenia na Hutich.  Tego samego dnia agencja Reutera poinformowała, że Iran poprosił ugrupowanie, aby przygotowało się do ataków na statki przepływające przez cieśninę Bab al-Mandab, gdyby USA uderzyły w irańską infrastrukturę energetyczną.

Cieśnina Bab al-Mandab leży na szlaku morskim z Azji do Europy. Łączy Zatokę Adeńską z Morzem Czerwonym i dalej Kanałem Sueskim. Podczas wojny w Strefie Gazy Huti atakowali statki na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej, co ograniczyło ruch przez tę trasę.

Przywódca bojowników wydał ostrzeżenie po tym, jak 13 lipca Huti ostrzelali lotnisko w mieście Abha na południu Arabii Saudyjskiej. Miał to być odwet za wcześniejszy saudyjski atak na kontrolowane przez nich lotnisko w stolicy Jemenu, Sanie. Al-Huti powiedział 16 lipca, że reakcja na ostatni saudyjski atak była „skromna”..

W Jemenie od 2014 r. trwa wojna domowa i od tego czasu Huti kontrolują południe i zachód kraju, zamieszkiwane przez większość ludności. Arabia Saudyjska stanęła na czele wspierającej rząd międzynarodowej koalicji, która walczyła z Huti. Dodatkowo władze w Rijadzie pomagają uznawanemu na arenie międzynarodowej rządowi jemeńskiemu. Od 2022 r. w konflikcie trwało jednak zawieszenie broni.