Choroby zawodowe stanowią istotny problem zdrowia publicznego i są wynikiem długotrwałego narażenia pracowników na szkodliwe czynniki występujące w środowisku pracy. Ich występowanie zależy od rodzaju wykonywanego zawodu, warunków pracy oraz czasu ekspozycji na czynniki fizyczne, chemiczne, biologiczne lub psychospołeczne. Rozpoznawanie i zapobieganie takim schorzeniom odgrywa kluczową rolę w ochronie zdrowia pracowników oraz zapewnieniu bezpiecznych warunków pracy.
W ostatnich latach obserwuje się jednak wyraźny spadek liczby stwierdzanych chorób zawodowych, co może świadczyć o poprawie warunków pracy oraz skuteczniejszym stosowaniu działań profilaktycznych w wielu sektorach gospodarki.
Z raportu Instytutu Medycyny Pracy im. prof. Jerzego Nofera wynika, że w 2025 r. liczba nowo stwierdzonych chorób zawodowych w porównaniu z 2024 r. spadła o 275 przypadków, tj. o 10,1 proc.
Czytaj więcej
ZUS po raz kolejny odnotował spadek średniego wieku osób, które uzyskały uprawnienia do renty. Co prawda tylko o miesiąc, ale to już kolejny rok, w...
Przyczyny spadku liczby chorób zawodowych
Powód?
– Moim zdaniem przyczyn spadku liczby stwierdzanych chorób zawodowych może być kilka. Po pierwsze, poprawia się poziom diagnostyki i leczenia. Wcześniejsze rozpoznawanie problemów zdrowotnych oraz skuteczniejsza profilaktyka mogą sprawiać, że część schorzeń nie rozwija się do takiego stopnia, aby zostały zakwalifikowane jako choroby zawodowe – mówi prof. Grażyna Spytek-Bandurska z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Po drugie, jak wskazuje, od lat poprawiają się warunki pracy.
– Coraz większą wagę przykłada się do ergonomii, bezpieczeństwa oraz organizacji stanowisk pracy, co również może ograniczać ryzyko występowania chorób zawodowych. Pracodawcy są świadomi, że prewencja jest tańsza niż leczenie skutków wypadków czy chorób zawodowych, a pracownicy są bardziej rozeznani w swoich prawach i oczekują bezpiecznych narzędzi pracy – ocenia prof. Grażyna Spytek-Bandurska.
Jak zaznacza, automatyzacja w wielu firmach sprawia natomiast, że pracownik nie musi często dźwigać ciężarów, przebywać w hałasie, pyle czy w oparach substancji chemicznych.
Zdaniem ekspertki warto także spojrzeć na zmiany zachodzące na rynku pracy.
– Tradycyjne gałęzie przemysłu, w których ryzyko występowania chorób zawodowych było większe, stopniowo się kurczą, natomiast rośnie znaczenie sektora usług i nowoczesnych technologii. To również może wpływać na zmianę statystyk – ocenia.
Czytaj więcej
Wraz ze zbliżającą się kolejną falą upałów temperatura rośnie także w relacjach rządu z przedsiębiorcami. Szczególnie po tym, jak ci drudzy muszą z...
Stres w pracy jest problemem
Autorzy raportu wskazują ponadto, że jednym z dominujących czynników ryzyka utraty zdrowia staje się obecnie stres związany z pracą, który może prowadzić do wypalenia zawodowego, depresji lub zaburzeń lękowych. Ponieważ nie są to choroby klasyfikowane jako zawodowe, konieczne, zdaniem ekspertów instytutu, staje się poszerzenie dyskusji o przewlekłe skutki stresu w środowisku pracy. Co na to eksperci?
– Jeśli chodzi o stres, to rzeczywiście jest to temat coraz częściej poruszany. Największym wyzwaniem jest jednak ustalenie, na ile stres jest bezpośrednio związany z wykonywaną pracą. Nasze samopoczucie zależy bowiem nie tylko od obowiązków zawodowych, ale również od wielu czynników pozazawodowych – sytuacji rodzinnej, problemów zdrowotnych czy ogólnego tempa życia. Wszystkie te elementy wzajemnie się przenikają – wskazuje prof. Grażyna Spytek-Bandurska.
W ocenie ekspertki FPP w każdym przypadku konieczna jest zatem rzetelna diagnoza i ścisła współpraca specjalistów, aby ocenić, czy źródłem problemu jest przede wszystkim środowisko pracy.
– Nie każdy przypadek przewlekłego stresu można automatycznie przypisać wykonywanemu zawodowi – zauważa.
Jak dodaje, nie zmienia to jednak faktu, że problem zdrowia psychicznego pracowników staje się coraz ważniejszy i wymaga odpowiedniego podejścia.
– Niebezpieczna jest sytuacja, w której pracownik jest obecny w pracy, ale jego wydajność jest drastycznie obniżona z powodu wypalenia, lęku lub wyczerpania. Z kolei dla pracodawców to ogromna strata finansowa, często przewyższająca koszty absencji chorobowej – zauważa prof. Grażyna Spytek-Bandurska.
Dlatego, zdaniem ekspertki, powinniśmy te kwestie traktować poważnie, ale jednocześnie zachować ostrożność przy tworzeniu nowych regulacji.
– Zanim wprowadzimy kolejne rozwiązania prawne, warto mieć pewność, że odpowiadają one rzeczywistym problemom i są oparte na rzetelnej diagnozie – ocenia.
Zwraca jednocześnie uwagę, że już obecnie pracodawcy dbają o komfort w miejscu pracy.
– Zarządzają przez wartości, a nie przez strach. Wprowadzają polityki wellbeing – przekonuje.
Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego również przyznaje, że stres w pracy to rzeczywiście ważny temat.
Jak przyznaje, stres może mieć wiele źródeł i nie zawsze wynika wyłącznie z wykonywanej pracy.
– Trudno jednoznacznie oddzielić wpływ życia zawodowego od sytuacji prywatnej. Nie zawsze jesteśmy w stanie określić, czy pracownik przynosi stres z domu do pracy, czy odwrotnie – argumentuje.
Jak jednak podkreśla, są obszary, na które pracodawca ma realny wpływ.
– Można kształtować środowisko pracy w taki sposób, aby ograniczać czynniki stresogenne wynikające z organizacji pracy, sposobu zarządzania, relacji między pracownikami czy kultury organizacyjnej – mówi.
Jak zaznacza, każdy człowiek ma inną odporność na stres, jednak istnieją sytuacje, które obiektywnie można uznać za nadmiernie obciążające.
– Jeżeli możemy ograniczyć ich występowanie poprzez lepszą organizację pracy, bardziej przejrzyste procedury, większą przewidywalność czy odpowiednią kulturę organizacyjną, powinniśmy to robić. Uważam, że już dziś dysponujemy narzędziami, które pozwalają zmniejszać część zagrożeń psychospołecznych w miejscu pracy. Warto z nich korzystać, nie czekając wyłącznie na zmiany przepisów – mówi Katarzyna Kamecka.
Czytaj więcej
Rząd będzie wskazywał w rozporządzeniu państwa spoza UE, których obywatele będą mogli wykonywać pracę w Polsce bez konieczności uzyskania zezwoleni...
Niedoszacowanie nowotworów zawodowych
Instytut wskazuje też, że wyzwaniem pozostaje niedoszacowanie nowotworów zawodowych związanych z ekspozycją na substancje rakotwórcze. Analizy prowadzone w innych krajach sugerują, że rzeczywista liczba takich przypadków może być znacznie wyższa niż wynika z oficjalnych danych w Polsce. Czy przedsiębiorcy dostrzegają ten problem?
– To zagadnienie rzeczywiście wymaga dokładniejszej analizy. Przyznam, że samo sformułowanie zawarte w raporcie jest dość ogólne i trudno na jego podstawie jednoznacznie ocenić skalę problemu. Można jednak przypuszczać, że chodzi o sytuacje, w których nie udaje się w wystarczającym stopniu powiązać choroby nowotworowej z wykonywaną pracą i narażeniem na czynniki rakotwórcze – mówi Katarzyna Kamecka.
Zdaniem ekspertki , jeżeli specjaliści wskazują, że takie ryzyko istnieje, to należy potraktować ten sygnał poważnie.
– Potrzebne są dalsze badania oraz analiza danych, aby odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z niedoszacowaniem, a jeśli tak – z czego ono wynika i w jakich obszarach tak się dzieje. Trzeba również ocenić, czy obecne metody diagnostyczne i system monitorowania pozwalają na właściwe identyfikowanie takich przypadków – mówi.
W ocenie Katarzyny Kameckiej każde badanie, które pozwoli skuteczniej identyfikować czynniki ryzyka i lepiej chronić zdrowie pracowników, jest potrzebne.
– To z kolei może pomóc w dalszym doskonaleniu warunków pracy i ograniczaniu zagrożeń zdrowotnych – dodaje.