Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy Mariusz Pindera przekazał, że podstawą podjęcia czynności są „informacje medialne, wskazujące, iż w dniu 15 maja 2025 r. w trakcie spotkań Karola Nawrockiego w ramach kampanii wyborczej z mieszkańcami Ząbkowic Śl., i Dzierżoniowa miało dojść do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia i chwilowej utraty przytomności ówczesnego kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, które mogło być skutkiem podania substancji zagrażających życiu lub zdrowiu”.

Ruch prokuratury to reakcja na ujawniony przez portal wpolityce.pl fragment książki „Skąd się wziął Karol Nawrocki”, będącej wywiadem rzeką przeprowadzonym przez prof. Andrzeja Nowaka.

Czytaj więcej

Rekordowe zaufanie do Karola Nawrockiego. Polacy odwracają się od Rafała Trzaskowskiego

Karol Nawrocki: Był moment grozy

Obecny prezydent opowiedział o poważnym incydencie zdrowotnym, do którego miało dojść podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej, a dokładnie przejazdu między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem. „Był moment grozy, który do dziś pamiętam bardzo wyraźnie. Mówię czasem, że wybory prezydenckie wygrałem w Dzierżoniowie – choć właściwie zaczęło się to jeszcze w Ząbkowicach Śląskich” - podkreśla Nawarocki, który opisuje, że jego organizm nagle zaczął zachowywać się dziwnie, poczuł osłabienie i uczucie jakby „dostał konkretny cios w szczękę”.

Przyszły prezydent próbował kontynuować wizytę, ale w pewnym momencie musiał przerwać i udać się do autokaru, gdzie położył się na tylnym siedzeniu. Tam stracił przytomność. - Zaciągnęli czarne zasłony, staliśmy na ulicy. Wyszli wszyscy. Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu – i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko – kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko. Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu "Egzorcysta" - kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut – mówi cytowany w książce Karol Nawrocki.