W najnowszym odcinku podcastu „Posłuchaj Plus Minus” prowadząca Daria Chibner oraz Łukasz Adamski – znany krytyk filmowy – biorą na warsztat jedno z najbardziej dyskutowanych wydarzeń kinowych sezonu: widowiskową „Odyseję” w reżyserii Christophera Nolana. Choć mogłoby się wydawać, że hollywoodzka adaptacja eposu Homera stanie się kolejnym polem bitwy o tak zwaną „polityczną poprawność”, rozmowa szybko schodzi na znacznie ciekawsze, głębsze tory.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Nolan odnalazł Homera. „Odyseja” jest opowieścią o nas, nie o starożytności

Adamski z jednej strony przyznaje, że pod względem realizacyjnym obraz robi olbrzymie wrażenie, z drugiej zaś nie kryje swoich mocnych zastrzeżeń. Jak zauważa krytyk: „On mi się podobał pod względem wizualnym, zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie”, dodając bez wahania, że pod tym kątem „Christopher Nolan ratuje kino i dobrze, że robi w taki sposób filmy”. Jednak za wizualnym rozmachem kryje się tu chłodna kalkulacja i rzemieślnicza powściągliwość, która uniemożliwia widzowi pełne emocjonalne zaangażowanie.

Konserwatywny przekaz i poprawność polityczna w „Odysei”

Daria Chibner i Łukasz Adamski zwracają uwagę, że mimo głośnych narzekań części odbiorców na zabiegi reprezentacyjne, wydźwięk dzieła okazuje się w gruncie rzeczy głęboko tradycyjny. Zgodnie z tą interpretacją Nolan stworzył widowisko o nieuchronnych konsekwencjach odrzucenia zasad moralnych. Z ust krytyka padają wyraziste słowa: „Jeżeli spojrzysz na to, że to jest film o tym, że ludzka natura jest zła i że może ją naprawić jedynie bóstwo albo odwołanie do odwiecznych zasad porządkujących świat, to w zasadzie jest konserwatywny przekaz”. Adamski dostrzega przy tym powrót do wymiaru metafizycznego, z którego wyzbyte były inne współczesne ekranizacje.

Czytaj więcej

Jan Maciejewski: „Ojczyzna” i „Odyseja” są o tym samym nieoczywistym przedsięwzięciu

Jednocześnie krytyk dystansuje się od powierzchownych zarzutów dotyczących politycznej poprawności, przypominając chociażby klasyczne Hollywood czy produkcje Mela Gibsona, gdzie też obsadzano aktorów niezgodnie z historycznym czy etnicznym pochodzeniem odgrywanych bohaterów. Adamski wskazuje jednak elementy, które rzeczywiście zgrzytają w odbiorze „Odysei” – od nie do końca udanych kreacji (jak rola, którą zagrał Elliot Page) po anachroniczne dialogi. Jak zauważa z dawką ironii: „Mnie w tym filmie najbardziej przeszkadzało zbyt mocne uwspółcześnianie dialogów, to, że Tom Holland mówi mamo, tato itp. To były takie rzeczy, które trochę mnie raziły”.

Kim jest dzisiaj Christopher Nolan? Architekt kina czy twórca bez emocji?

Rozmówcy próbują także zdefiniować specyficzny styl Nolana, konfrontując go z innymi wielkimi twórcami kina. Adamski stawia brytyjskiemu reżyserowi odważną diagnozę – zarzuca mu brak prawdziwego „ducha” i artystycznego szaleństwa, które cechowało reżyserów w rodzaju Mela Gibsona. Nolan rysuje się w rozmowie przede wszystkim jako perfekcyjny architektonicznie wykonawca, ale równocześnie twórca chłodny i być może pozbawiony głębszej wrażliwości.

Czytaj więcej

„Rzecz o idei”: Z „Odysei” zniknęli bogowie, Zeusem jest Nolan

Kryzys Hollywood, upadek gwiazd i potrzeba mitu we współczesnej popkulturze

W dalszej części podcastu dyskusja wykracza poza sam film Nolana i przekształca się w wywód o kondycji współczesnej popkultury, Hollywoodzie oraz potrzebie mitu w dobie kryzysu. Daria Chibner i Łukasz Adamski zastanawiają się, dlaczego dawny system gwiazdorski upadł, a dzisiejsi aktorzy nie są już gwiazdami – w przeciwieństwie do czasów, gdy na ekranach królowali Sylvester Stallone czy Arnold Schwarzenegger. Jednocześnie Adamski tłumaczy, dlaczego publiczność tak chętnie wraca do kinowych reedycji klasyków i archetypowych postaci, takich jak Spider-Man czy Odyseusz: „To, co najbardziej przeraża ludzkość, to chaos. Nas chaos przeraża bardzo i może dlatego wracamy do opowieści, gdzie ten chaos ma jakąś konkretną twarz i jesteśmy w stanie go pokonać”.